Kolej zapewnia, że rogatki w Motyczu i Miłocinie działają prawidłowo. Przyczyną problemów mają być kierowcy

Niektórzy kierowcy lekceważą sygnalizację świetlno-dźwiękową i wjeżdżają na przejazdy pomimo zamykających się rogatek. W wyniku tego zaczepiają o rogatki, przez co te zostają unieruchomione. Jak wyjaśniają przedstawiciele kolei, to główne przyczyny problemów na przejazdach w ostatnim czasie.

Poruszany przez nas w ostatnim czasie problem związany z działaniem rogatek na przejazdach kolejowych w Miłocinie, Motyczu oraz w Kozubszczyźnie wywołały szeroką dyskusję na ten temat. Wszystko dlatego, że nawet po kilka razy dziennie dochodziło tam do niebezpiecznych sytuacji. Kierowcy alarmowali, że przed przebudową szlaku kolejowego nie było żadnych problemów, tak teraz, kiedy zamontowano nowe urządzenia, rogatki bądź są cały czas zamknięte, bądź też wcale się nie zamykają.

O ile kolej przyznała, że część problemów jakie miały miejsce pod koniec sierpnia i na początku września związana była z awarią, tak teraz zapewnia, iż obecnie wszystkie urządzenia, czyli sygnalizacja świetlno-dźwiękowa oraz rogatki działają sprawnie, zapewniając bezpieczne przejazdy uczestników ruchu drogowego. Prowadzone na szlaku prace związane z usuwaniem usterek technicznych zostały zakończone. Jeżeli zaś chodzi o przyczynę występujących w ostatnich dniach problemów, mieli być sami kierowcy.

– W piątek na przejeździe w Motyczu nieostrożny kierowca uszkodził rogatki na przejeździe kolejowo-drogowym. Do podobnej sytuacji doszło też w niedzielę w Miłocinie. Obie dewastacje wymagały szybkiej interwencji służb technicznych Polskich Linii Kolejowych i wprowadzenia na czas naprawy dodatkowych procedur bezpieczeństwa. Pociągi zwalniały do 20 km/h a maszyniści podawali sygnał „Baczność”, ostrzegający kierowców zbliżających się do przejazdu – wyjaśnia nam Karol Jakubowski ze spółki PKP Polskie Linie Kolejowe.

W obu przypadkach chodzi o to, że kierowcy mieli wjechać na przejazdy pomimo uruchomionej sygnalizacji świetlno-dźwiękowej. To sprawiło, że doszło do kontaktu pojazdów z zamykającymi się rogatkami, a w związku z tym ich uszkodzenia. Jak nas poinformowano, szczególnie na przejeździe w Miłocinie do tego typu sytuacji dochodzi bardzo często. Wykroczenia te są rejestrowane przez kamery zamontowane na poszczególnych przejazdach. Kierowcy później często są pociągani do odpowiedzialności.

(fot. wideo – nadesłane – Urszula, Konrad)

Zobacz również

22 komentarze

  1. Wzorem instytucji rządowych przed przejazdem w bezpiecznej odległości w momencie włączenia się sygnalizacji świetlnej powynny z jezdni wysuwać się kolczatki. Problem momentalnie rozwiązałby się sam.

  2. Tutaj kolej może mieć rację. Ile to razy wiedziałem jak jakiś łajza-kierowca pomimo sygnalizacji świetlnej wjeżdżał na przejazd kolejowy bo nie chciało mu się czekać, a pociąg wprawdzie jechał, ale jeszcze był w znacznej odległości.

  3. A teraz przydałby się artykuł o wiadukcie na Diamentowej, co go już robią tyle lat i skończyć nie mogą. Może wreszcie wzięliby się do roboty. Banda nierobów.

  4. Uff jak kolej mówi że jest OK to jest OK . Przecież tam zasiadają zaufani ludzie Jarka.

  5. Wieśniaczka w gumofilcach na szpileczkach

    W celu rozwiązania sprawy raz na jutro sugeruję wybudowanie obok tego strzeżonego przejazdu, drugi, niestrzeżony.
    Pierwszym przejeżdżaliby ci, którzy chcieli by być zdrowi i żywi, a tym drugim, niestrzeżonym, ci którzy lubią ryzyko…
    No i ci którzy wszystkie przepisy mają tam gdzie słońce rzadko sięga

  6. Szczerze mówiąc to nie widziałem problemu z rogatkami a bardzo często bywam w Motyczu obserwując kolej.Nawet jeśli rogatka ulegnie awarii to i tak kierowca ma zasrany obowiązek zatrzymać się przed przejazdem kolejowym,ale nie po co przecież nic nie mruga rogatki otwarte to rura jade.Zdarzają mi się takie sytuacje że jak zwalniam przed takowym przejazdem a gościu za mną sapie pod nosem i trąbi,znam się troszkę na kolei i pociąg który uderza w auto to w większości przypadków bufor uderza przez szybę boczną samochodu i centralnie kierowca bądź pasażer zostaje bez głowy.Więc włączcie myślenie bo głowa nie służy do tego żeby się woda do środka nie lała

  7. A wystarczyło by zrobić podczas trwającego 3 lata remontu na tej trasie wybudować wiadukt lub tunel i było by po problemie. I kolejarze i kierowcy by byli bezpieczni. Obok zrobiło się nowy mostek nad strumyczkiem za grube pieniądze i nowy wiadukt w czeslawicach gdzie jest ruch 1000 razy mniejszy. Wystarczyło pomyśleć i nie było by pretensji.

  8. Przeciwko wiaduktowi protestowało trochę okolicznych i nie tylko osób. Miał w tej okolicy być.

Pozostaw odpowiedź bazyl Anuluj pisanie odpowiedzi

Materiały wideo

Lubelscy policjanci wzięli udział w akcji #GaszynChallenge (wideo)
Nowe iluminacje świąteczne na Rynku Wielkim w Zamościu (wideo)
99. Rocznica Bitwy pod Komarowem (wideo)
W Zamościu trwa 18 Międzynarodowy Festiwal Folklorystyczny EUROFOLK (wideo)
W Zamościu trwa XIII Zamojski Festiwal Kultury (wideo)

Co? Gdzie? Kiedy?

Miasteczko pełne wrażeń nad Zalewem w Kraśniku
Festyn Rodzinny w parku miejskim w Łukowie
Święto Pszczół oraz otwarcie Pasieki UMCS
Powiatowy Piknik Pszczelarski w Dęblinie
„Jarmark Pawłowski – ginące zawody” – święto miłośników folkloru i tradycji ludowej