W środę przed Sądem Okręgowym w Lublinie rozpoczął się proces Roberta K. z gminy Komarówka Podlaska, który został oskarżony o napastowanie seksualne własnej siostry. To nie pierwszy przypadek czynów lubieżnych, jakich miał się dopuścić 44-latek. W 2005 roku stanął przed sądem pod zarzutem molestowania nieletnich. Wyrok nie zrobił na nim większego wrażenia, gdyż trzy lata później wpadł przed szkołą w Komarówce tuż po tym, jak w łazience zaczął obmacywać dwóch 6-letnich uczniów. Udało im się jednak uciec i zaalarmować nauczycieli. Tym razem sąd skazał go na cztery lata pozbawienia wolności. Po wyjściu na wolność po raz kolejny dopuścił się tego samego czynu, znów wobec kilkuletniego chłopca, w wyniku czego ponownie trafił za kratki.
Po trzech latach, w kwietniu 2016 roku wyszedł na wolność. Wcześniej jednak komisja złożona m.in. z biegłych psychologów orzekła, że istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo iż Robert K. ponownie dokona lubieżnych czynów. Dlatego też mężczyzna został uznany za niebezpiecznego. Sąd nie zgodził się jednak na jego odizolowanie od społeczeństwa. Nakazał mu podjecie leczenia w poradni seksuologicznej i objął go stałym nadzorem policji. Oznacza to, że funkcjonariusze kontrolowali, czy mężczyzna nie zbliża się do szkół czy też innych miejsc gdzie przebywają dzieci. Poza tym mógł on się swobodnie poruszać.
Szybko okazało się, że biegli mieli rację co do jego powrotu do przestępczych czynów. Tym razem ofiarą mężczyzny stała się niepełnosprawna intelektualnie krewna. Jak wynika z akt sprawy, Robert K. kładł się obok śpiącej w łóżku kobiety i dotykał jej intymnych części ciała. Kiedy ta się budziła i zaczynała protestować, 44-latek stosował wobec niej siłę w postaci popchnięć czy też uderzeń. Prokuratura oskarżyła mężczyznę o doprowadzenie niepełnosprawnej kobiety do poddania się innej czynności seksualnej. Nie przyznał on się do winy tłumacząc, że siostra cioteczna go pomawia.
Na wniosek prokuratury sąd wyłączył jawność procesu z uwagi na charakter sprawy. Robertowi K., z uwagi na działanie w warunkach recydywy, grozi nawet 12 lat pozbawienia wolności.
(fot. TVP)
15 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
A nie można było go wykastrować i puścić wolno? Po ch… wydawać kasę na pilnowanie zboka?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
nie było by populistycznych haseł pisiorów jakby nie takie wyroki…
a co do poprawności politycznej, praw człowieka…w takich przypadkach, pozbawienie praw obywatelskich powinno być obowiązkowe…tu nie ma żadnych ale…to nie jakieś pomówienie, przez byłą żonę, ze molestuje dzieci…by na złość zabronić spotkań…to wyraźna recydywa, wręcz złapanie na gorącym uczynku…
kastracja chemiczna to fikcja…wystarczy jedno niewielkie cięcie i facet zaczyna śpiewać sopranem…
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Zastrzelić takiego np. przy próbie ucieczki. Można? Można.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
widać że lubi macać wszystko co się rusza
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Gdyby za pierwszym razem ukarać go solidnie kilkoro dzieci nie miały zmarnowanego życia….
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Za jego wyczyny nie powinno mu grozić,tylko powinien z miejsca dostać te 12l.niech się nim zabawia wspolwiezniowie
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Te nasze sądy to żenada!!!!!!!!!!!!!!!!!! jawnei widać że koleś ma zrytą banie a oni się zastanawiają powołują stu biegłych, policja ma za nim łazić- pytanie kto za to będzie płacił?????- SPOŁECZEŃSTWO JA. PAN, PANI- to jest Polska!
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Twix, twix, rachu-ciachu i po strachu.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Grozi mu nawet? 12 lat?!
Juz za pierwszym razem powinien byc wykastrowany repym nozem i polany octem!!!
Co za kraj co za system chory!!!
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
To jest kpina nie wyroki , każdy zboczeniec po jednorazowym takim zachowaniu powinien być odizolowany od społeczeństwa na zawsze . Przecież wiadomo ,że zrobi to ponownie