Przejdź do treści
sobota, 10 października 2026
Kontakt do redakcji: 690 680 960 [email protected]
Wiadomości z Lublina i regionu
Kontakt do redakcji 690 680 960 [email protected]

Trzy razy karano go za molestowanie kilkuletnich chłopców. Kiedy zaczęła pilnować go policja, zainteresował się siostrą

Kolejne wyroki za dokonywanie lubieżnych czynów na dzieciach nie przyniosiły skutku. W końcu sąd orzekł, że jest on niebezpieczny dla otoczenia. Ponieważ pilnowali go policjanci, nie mogąc zbliżyć się do dzieci, zaczął molestować swoją siostrę cioteczną.

W środę przed Sądem Okręgowym w Lublinie rozpoczął się proces Roberta K. z gminy Komarówka Podlaska, który został oskarżony o napastowanie seksualne własnej siostry. To nie pierwszy przypadek czynów lubieżnych, jakich miał się dopuścić 44-latek. W 2005 roku stanął przed sądem pod zarzutem molestowania nieletnich. Wyrok nie zrobił na nim większego wrażenia, gdyż trzy lata później wpadł przed szkołą w Komarówce tuż po tym, jak w łazience zaczął obmacywać dwóch 6-letnich uczniów. Udało im się jednak uciec i zaalarmować nauczycieli. Tym razem sąd skazał go na cztery lata pozbawienia wolności. Po wyjściu na wolność po raz kolejny dopuścił się tego samego czynu, znów wobec kilkuletniego chłopca, w wyniku czego ponownie trafił za kratki.

Po trzech latach, w kwietniu 2016 roku wyszedł na wolność. Wcześniej jednak komisja złożona m.in. z biegłych psychologów orzekła, że istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo iż Robert K. ponownie dokona lubieżnych czynów. Dlatego też mężczyzna został uznany za niebezpiecznego. Sąd nie zgodził się jednak na jego odizolowanie od społeczeństwa. Nakazał mu podjecie leczenia w poradni seksuologicznej i objął go stałym nadzorem policji. Oznacza to, że funkcjonariusze kontrolowali, czy mężczyzna nie zbliża się do szkół czy też innych miejsc gdzie przebywają dzieci. Poza tym mógł on się swobodnie poruszać.

Szybko okazało się, że biegli mieli rację co do jego powrotu do przestępczych czynów. Tym razem ofiarą mężczyzny stała się niepełnosprawna intelektualnie krewna. Jak wynika z akt sprawy, Robert K. kładł się obok śpiącej w łóżku kobiety i dotykał jej intymnych części ciała. Kiedy ta się budziła i zaczynała protestować, 44-latek stosował wobec niej siłę w postaci popchnięć czy też uderzeń. Prokuratura oskarżyła mężczyznę o doprowadzenie niepełnosprawnej kobiety do poddania się innej czynności seksualnej. Nie przyznał on się do winy tłumacząc, że siostra cioteczna go pomawia.

Na wniosek prokuratury sąd wyłączył jawność procesu z uwagi na charakter sprawy. Robertowi K., z uwagi na działanie w warunkach recydywy, grozi nawet 12 lat pozbawienia wolności.

(fot. TVP)

15 komentarzy

  1. rysik
    Odpowiedz

    Chlasnąć brzytwą w wiadomym miejscu a szanowny sędzia od mundrego wyroku powinien odpowiadać dyscyplinarnie za wypuszczenie dewianta do społeczeństwa .

  2. lubik
    Odpowiedz

    Ten sędzia który nie zgodził się na izolację, powinien go sobie wziąć i leczyć.

  3. Kazik
    Odpowiedz

    Czwarty raz i już recydywista no niemożliwe, w tym kraju to dobrze takiemu pedofilowi bo złodziej to już po 2 recydywę ma np za kradzież słoików powideł z piwnicy…

  4. jerzy
    Odpowiedz

    Kastracja i się uspokoi.

    1. Apostazy Pierdółko, brat Eustachego (też Pierdółki i mąż starej Pierdółkowej
      Odpowiedz

      Patrzajcie no, niby taki „jerzy”, a takie mądre słowa prawi – w całej rozciągłości popieram,
      Uważam że hydraulika medyczna stoi na tak wysokim poziomie, że standardowe siusiadło mogłoby być u niego zastąpione stosownym kranikiem.

Dodaj komentarz

Masz coś do dodania? Podziel się swoją opinią.

Dbaj o kulturę dyskusji. Publikując komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy.

Z kraju

Lubelski biznes

Polityka

Społeczeństwo

Nauka i technologia

Nauka i technologie

Eksperci: zanim zapytasz AI, pomyśl sam

Sztuczna inteligencja zmienia sposób, w jaki zdobywamy wiedzę, podejmujemy decyzje i rozumiemy świat. Chatboty wyszukują informacje, piszą teksty, tworzą obrazy