Poniedziałek, 26 lutego 202426/02/2024
690 680 960
690 680 960

Nagły zwrot w sprawie księdza oskarżonego o zgwałcenie parafianki. Są podejrzenia wobec innych duchownych

Duchowny od początku nie przyznawał się do winy, jednak wobec zgromadzonych dowodów został skazany za gwałt. Obrońca księdza ustalił jednak, że kluczowy materiał dowodowy mógł zostać sfabrykowany przez innych duchownych. Sebastian M. wyszedł na wolność.

W kwietniu zapadł wyrok dla byłego wikariusza z Drelowa w powiecie bialskim, następnie rezydenta parafii w Łosicach, który odpowiadał za wykorzystanie seksualne młodej kobiety. Mowa o kilkukrotnym doprowadzeniu do obcowania płciowego jak też poddania się innym czynnościom seksualnym parafianki z gminy Drelów. Wszystko miało miejsce w samochodzie, gdzie jak ustalono, miał przytrzymywać jej ręce i przyciskać ją własnym ciałem.

Ksiądz Sebastian M. został zatrzymany 20 stycznia ub. roku na skutek ustaleń prowadzonego od września 2019 r. śledztwa. Z kolei czyny, o jakie go oskarżono, miały miejsce w okresie od października 2018 r. do lutego 2019 r. W tym czasie duchowny nie pełnił posługi duszpasterskiej, gdyż wcześniej został skierowany na studia w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim im. Jana Pawła II w Lublinie.

Jak wskazywali śledczy, Sebastian M. w trakcie przesłuchania nie przyznał się do winy, złożył zaś wyjaśnienia w tej sprawie. Jednak były one sprzeczne z zebranym materiałem dowodowym. Sędzia skazał duchownego na karę pięciu lat pozbawienia wolności. Do tego orzekł pięcioletni zakaz zbliżania się do pokrzywdzonej, jak też nakazał zapłatę zadośćuczynienia na rzecz ofiary gwałtu w kwocie 150 tys. zł.

Od wyroku odwołał się adwokat duchownego. Jak ustalili dziennikarze Kuriera Podlaskiego, obrona zdobyła dowody wskazujące na to, iż ksiądz miał zostać pomówiony o zawarte w akcie oskarżenia czyny. Za wszystkim ma stać dwóch innych duchownych, którzy zdaniem adwokata, podszywali się pod księdza Sebastiana M.. Dokładnie włamali się na jego telefon i w jego imieniu korespondowali z kobietą, wobec której miał dopuścić się zgwałcenia. Co więcej, mieli też tworzyć fałszywe dowody oraz w trakcie przesłuchania zatajać fakty wskazujące na jego niewinność.

Prowadzone w tej sprawie czynności sprawiły, iż obaj księża przyznali się do podszywania się pod Sebastiana M. Na skutek tego sąd zadecydował o zwolnieniu z aresztu skazanego wciąż nieprawomocnych wyrokiem duchownego. 33-letni obecnie ksiądz od września przebywa na wolności.

40 komentarzy

  1. Jak to mawiają pisowcy o sedziach, to spór w rodzinie, nie wracajmy się.

  2. Pokutuje opinia że Lubelszczyzna taka zacofana a tu mamy dowód że nie brakuje u nas osób nowocześnie i nieszablonowo bezpruderyjnych, nawet wśród kleru.

Dodaj komentarz

Z kraju

Polityka i społeczeństwo