Problem dzikich zwierząt na terenie Lublina poruszaliśmy wielokrotnie. Są jednak miejsca, gdzie pojawiają się one regularnie, wyrządzając coraz większe szkody. Chodzi o dziki, które zadomowiły się na terenie ogródków działkowych przy ul. Bluszczowej. Zwierzęta te czują się już jak u siebie. Jak wskazują nam działkowcy, z dnia na dzień zastają coraz większe szkody, głownie w infrastrukturze ogródków. Dziki ryją i przekopują alejki, gdzie co dzień spacerują rodziny z dziećmi. Zapuszczają się również na poszczególne działki, gdzie niszczą uprawiane tam warzywa, jak też rabaty kwiatowe.
Problem jest spory, gdyż w skład Rodzinnych Ogrodów Działkowych Bluszczowa wchodzi ponad 240 działek. Ich właściciele przez lata je które pieczołowicie pielęgnowali, zainwestowali też spore środki finansowe, aby poszczególne ogródki tworzyły namiastkę prawdziwego domowego ogródka, w którym można spędzić wolny czas z rodziną lub przyjaciółmi, jak też mieć własnoręcznie wyhodowane warzywa czy owoce. Przede wszystkim jest to miejsce, gdzie wiele osób przyjeżdża wypocząć po tygodniu, często ciężkiej pracy.
– Jako użytkownicy działek wielokrotnie zgłaszaliśmy problem do władz miasta oraz służb porządkowych. Liczyliśmy, że miasto w jakikolwiek sposób nam pomoże. Owszem reakcja się pojawiła. Została obok postawiona odłownia dla dzikich zwierząt. Stoi już dobre 3 miesiące, jednak dzików wcale ona nie interesuje. Wolą nasze działki, które są coraz bardziej niszczone – wyjaśniają nam działkowcy.
Użytkownicy działek wskazują, że brak skuteczności odłowni spowodowana jest jej nienależytym utrzymaniem. Osoba, która powinna się nią opiekować, rzadko ma odwiedzać to miejsce. W wyniku tego, zamiast zanęty w środku znajduje się stęchnięte ziarno, wokół zaś wyrosła bujna trawa.
– Czujemy się spychani na bok i przerzucani jak kartki papieru od jednej instytucji do drugiej. Obawiamy się, że w końcu dziki zaczną nas atakować i zagrażać naszym dzieciom, psom czy też innym użytkownikom ogrodu. Czy musi się stać tragedia by ktoś zainterweniował i zrobił z tym faktem porządek? – dodają działkowcy.
Ich obawy nie są bezpodstawne. Nie raz się zdarzało, że dziki atakowały inne zwierzęta, a nawet ludzi. Tutaj, pomimo że jest to teren osiedla, dziki czują się swobodnie i nie boją się ludzi. O ile w dzień, kiedy na działkach jest sporo ludzi, zwierzęta te wychodzą z terenu ogrodu, jednak kiedy tylko działkowcy zaczynają się zbierać do domów, wracają i niejednokrotnie stadami przemierzają alejki. Doszło do sytuacji, że to działkowcy w obawie o swoje zdrowie, schodzą im z drogi. Jak mówią, to wszystko doprowadza do tego, że dziki czują się coraz śmielej i niebawem może być tak, że bedą przeganiani przez dziki ze swoich działek.







(fot. wideo – nadesłane)
15 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Dziki czują się prawie tak bezkarnie i bezczelnie na działkowych alejkach jak para-rowerzyści na chodnikach. Napisałem prawie, bo dzik (o ile wcześniej nie ucieknie) to nie będzie się wykłócał, że może tedy się poruszać.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Franiu.Ty to istny dzik na rowerku. Jurny dzik.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Do czasu aż taki jeden z drugim wygarnie ryjem granata z czasów II Wś
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Nie wydaje mi się, żeby dziki ciągnęło do materiałów wybuchowych, ale lepiej, żeby dzika „wybuchło” niż nawet najgłupszego kierowcę kierowcę aŁdi.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Głupszego od ciebie to niema.