Sobota, 18 maja 202418/05/2024
690 680 960
690 680 960

Skatował siekierą 67-latkę i zgwałcił, kiedy ta umierała. Wpadł po 30 latach, teraz stanie przed sądem

Do Sądu Okręgowego w Zamościu skierowany został akt oskarżenia wobec sprawcy brutalnego zabójstwa i gwałtu na starszej kobiecie. Sprawcę wykryto po 30 latach. Wpadł gdyż zgwałcił własną żonę.

Prokuratura Okręgowa w Zamościu zakończyła właśnie śledztwo w sprawie zbrodni w Feliksówce, do jakiej doszło 32 lata temu. Chodzi o zdarzenia z 17 stycznia 1989 roku, jakie rozegrały się w niewielkiej miejscowości w gminie Adamów w powiecie zamojskim. Tego dnia o godz. 9.50 do mieszkającej samotnie w parterowym drewnianym domu na skraju lasu kobiety przyszedł listonosz. Miał jej doręczyć zasiłek z Urzędu Gminy. Widząc wyłamane drzwi zaczął nawoływać kobietę, ta jednak nie odpowiadała. Postanowił powiadomić o wszystkim sąsiada. Mężczyźni postanowili sprawdzić co się dzieje z kobietą.

Znaleźli ją martwą w jednym z pomieszczeń. Od razu udali się do sołtysa, który zawiadomił o wszystkim milicję. W trakcie prowadzonych czynności okazało się, że 67-latka została zamordowana. Zginęła w nocy, kilka godzin przed znalezieniem jej zwłok. Sprawca najpierw zdjął z zawiasów drzwi wejściowe, następnie wszedł do pokoju, w którym spała kobieta. Tam ją zaatakował, zadając jej uderzenia pięścią po twarzy i brzuchu. Potem wziął siekierę i kilkukrotnie uderzył nią w głowę kobiety. Jakby tego było mało, sprawca zgwałcił leżącą w kałuży krwi i znajdującą się w agonalnym stanie 67-latkę. Później ustalono, że główną przyczyną śmierci kobiety były rozległe obrażenia głowy.

Milicjanci na miejscu zbrodni zebrali wiele śladów. Przesłuchali kilkudziesięciu świadków oraz wytypowali kilkanaście podejrzanych osób, których gospodarstwa zostały dokładnie przeszukane. Przeprowadzili również szereg ekspertyz z zakresu medycyny sądowej, daktyloskopii, mechanoskopii czy traseologii. Jednak pomimo intensywnego dochodzenia, sprawcy gwałtu i zabójstwa nie udało się ustalić. Po blisko roku prokuratura umorzyła śledztwo.

W ubiegłym roku funkcjonariusze z Archiwum X Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie podjęli decyzję o ponownym zajęciu się sprawą. Po raz kolejny przesłuchiwali mieszkańców licząc, że nowe spojrzenie na zdarzenie pozwoli znaleźć coś, co przyczyni się do ujawnienia sprawcy. Następnie postanowili zabezpieczony wówczas materiał genetyczny sprawcy porównać z tymi, jakie znajdują się w policyjnej bazie danych. To był przysłowiowy strzał w dziesiątkę.

Okazało się bowiem, że profil genetyczny DNA sprawcy zbrodni pasuje do mężczyzny, który w 2020 roku został skazany za zgwałcenie swojej żony. Aby mieć pewność, próbkami zajął się biegły z zakresu genetyki sądowej. On również potwierdził, że obie, czyli ta, zabezpieczona z ciała zamordowanej w 1989 roku kobiety, jak też pobrana od sprawcy niedawnego gwałtu, należą do tej samej osoby.

Z zatrzymaniem Waldemara Ch. nie było żadnego problemu, gdyż… przebywał on w areszcie. Wszystko dlatego, że kiedy w kwietniu 2021 roku odzyskał wolność, wrócił do domu i ponownie dopuścił się gwałtu na małżonce. Wcześniej był też karany za usiłowanie gwałtu i znęcania się nad rodziną. W maju ub. roku mężczyzna został doprowadzony do Prokuratury Okręgowej w Zamościu, a następnie przesłuchany. Prokurator przedstawił mu też zarzuty.

Waldemar Ch. nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów, gdyż jak wyjaśniał, nic nie pamięta. W chwili popełnienia zbrodni miał 35 lat. Mężczyzna został oskarżony o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem, dokonanie gwałtu oraz podżeganie do składania fałszywych zeznań. Cały czas przebywa on w areszcie. Grozi mu teraz kara dożywotniego pozbawienia wolności. Sprawą zajmie się Sąd Okręgowy w Zamościu.

Skatował siekierą 67-latkę i zgwałcił, kiedy ta umierała.  Wpadł po 30 latach, teraz stanie przed sądem

(fot. policja)

20 komentarzy

  1. Ciekawe ile wyjdzie przestępstw przy nowych dowodach gdzie trzeba zostawić odcisk palca hahahahhahaaa.

  2. Nie dość że gwałciciel to jeszcze nekrofil.

  3. I pomyśleć że wszyscy musimy utrzymywać przez lata podobnych zwyroli i degeneratów siedzących w sanatoriach zwanych Z.K .Mam nadzieję że kiedyś ludzkość zmądrzeje na tyle żeby dojść do wniosku że degeneratów nie da się zresocjalizowany i należy ich po prostu likwidować fizycznie

  4. I w ten o to sposób dzięki humanitarnemu i choremu prawu i równie choremu systemowi penitencjarnemu ,który z odsiadki zrobił żałosna farsę ,taki degenerat spędzi resztę życia w komfortowych warunkach na nasz koszt .Polecam obejrzeć dokument ” Więzienie ” tam zobaczycie o jakiej żałosnej farsie pisze