Pożar w placówce opiekuńczo-wychowawczej w Adamowie w powiecie łukowskim został zauważony w poniedziałek około godziny 12:40. Paliło się w jednym z pomieszczeń na drugim piętrze budynku. Z uwagi, iż w obiekcie znajduje się również internat Zespołu Szkół oraz lokale mieszkalne, a płomienie zaczynały już wydostawać się przez okno na zewnątrz, na miejsce skierowano znaczne siły straży pożarnej. Do tego policję.
Jak wyjaśnia kpt. Konrad Turski z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Łukowie, po przybyciu na miejsce pierwszych zastępów strażaków okazało się, że pożar był już mocno rozwinięty a wewnątrz budynku panowało silne zadymienie. Osoby przebywające w placówce zdołały się samodzielnie ewakuować. Zapadła jednak decyzja o ewakuacji znajdującej się w pobliżu szkoły oraz przedszkola.
– Działania zastępów polegały na podaniu jednego prądu w natarciu z zewnątrz budynku, a następnie w obronie elewacji i kondygnacji powyżej. Jednocześnie prowadzono działania gaśnicze w natarciu do wnętrza obiektu przez strażaków wyposażonych w aparaty ochrony układu oddechowego. Dokładnie sprawdzono też wszystkie pomieszczenia pod kątem przybywania tam osób postronnych. Po zlokalizowaniu pożaru przystąpiono do oddymiania, dogaszania oraz sprawdzenia obiektu miernikami wielogazowymi oraz kamerą termowizyjną – mówi Konrad Turski.
Sprawna akcja sprawiła, że udało się zapobiec rozprzestrzenienia się ognia na inne części budynku. Z uwagi na wywołane przez pożar zniszczenia, dziesięcioro dzieci z Domu Dziecka nie mogło powrócić do zajmowanych pomieszczeń. Na miejsce przybyły władze samorządowe, wójt gminy Adamów oraz starosta łukowski. Zapadła decyzja o zapewnieniu dzieciom miejsca w innej placówce. Do domów musieli wrócić zaś uczniowie z internatu. W tym przypadku ich pokoje zostały zalane wodą. Po osuszeniu, pomieszczenia zostaną im ponownie udostępnione.
W zdarzeniu nikt nie ucierpiał. Obecnie przyczyna pożaru jest nieznana. Będą ją ustalać policjanci. Trwa też szacowanie strat. W akcji gaśniczej brało udział 15 zastępów straży pożarnej z Łukowa, Adamowa, Woli Gułowskiej, Krzywdy, Serokomli i Hordzieżki.





(fot. PSP Łuków)
5 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Skoro nazywają się zastępami to określenie druh, drużynowy itd. pasują jak ulał.
A nie paliły się naświetlarki do konopii?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Do śmietnika jadą trzy zastępy.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
W akcji gaśniczej brało udział 15 zastępów straży pożarnej !!!
Strach pomyśleć kto by pojechał jakby tak nieopodal zaczął się palić samochód, albo (nie daj Boże) śmietnik.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Strażacy mają śmieszne określenie na strumień wody – prąd. A końcówkę węża strażackiego nazywają prądownicą. Jak dynie dydy sprawdźcie w internecie.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Nooo i… nazywają siebie druhami jak w jakich drużynach zuchowych, zastępami jak w harcerstwie i nie mają stopnia majora ino starszego kapitana…
A takich anomalii jest więcej…