Wtorek, 21 maja 202421/05/2024
690 680 960
690 680 960

Warszawski przewoźnik żądał milionów od ZTM Lublin, sprawa trafiła do sądu. Właśnie zapadł wyrok

Trwający od kilku lat konflikt między ZTM Lublin a spółką Warbus musiał rozpatrzeć sąd. Przewoźnik twierdził, że otrzymuje zbyt mało pieniędzy za swoje usługi. Zarząd Transportu Miejskiego wyjaśniał, iż żądania te są absurdalne.

We wtorek przed Sądem Okręgowym w Lublinie zapadł wyrok w procesie, jaki spółka Warbus wytoczyła Zarządowi Transportu Miejskiego w Lublinie. Chodzi o konflikt ówczesnego przewoźnika z organizatorem komunikacji miejskiej na terenie Lublina. Warszawska firma wygrała przetarg na obsługę niektórych linii i 15 grudnia 2016 roku zaczęła wozić pasażerów po Lublinie. Specjalnie w tym celu zakupiła 33 fabrycznie nowe autobusy marki Mercedes-Benz, 22 przegubowe oraz 11 standardowych. Przez ponad pół roku współpraca przebiegała bez żadnych problemów. Jednak od lipca 2017 roku zaczęły się nieporozumienia związane z wynagrodzeniem za świadczone usługi. Poszło o zawartą w umowie kwartalną waloryzację stawki za wozokilometr.

Przedstawiciele Warbusa wyjaśniali nam wówczas, że przyjęty przez ZTM Lublin sposób waloryzacji był sprzeczny z zapisami umowy oraz skrajnie niekorzystny dla spółki. Chodziło o to, że miał w bardzo istotny sposób zaniżać stawki za wozokilometr jakie przewoźnik otrzymywał w kolejnych okresach obowiązywania umowy. Pomimo zwracania uwagi na nieprawidłową i sprzeczną z postanowieniami umowy waloryzację, ZTM miał nie przejawiać dobrej woli polubownego załatwienia sporu.

W styczniu 2019 roku Warbus wezwał ZTM do zapłaty niedopłaconej kwoty z tytułu nieprawidłowej waloryzacji i po upływie terminu w dniu 28 lutego 2019 roku wypowiedział umowę z zachowaniem sześciomiesięcznego okresu wypowiedzenia. W połowie lipca 2019 roku firma przestała świadczyć usługi dla Lublina a autobusy nie wyjechały na ulice.

Zarząd Transportu Miejskiego wyjaśniał wtedy, że działania firmy Warbus są niczym innym, jak próbą wyłudzenia pieniędzy. Co więcej, podstawa wypowiedzenia była niezasadna i niezgodna ze stanem faktycznym. Jak podkreślała wówczas Justyna Góźdź, pozostali przewoźnicy ani razu nie występowali z roszczeniami w tym zakresie, uznając sposób liczenia waloryzacji za prawidłowy, nigdy też nie mieli żadnych wątpliwości dotyczących sposobu waloryzacji.

Ostatecznie sprawa trafiła do sądu. Warbus w swoim pozwie żądał od Zarządu Transportu Miejskiego zapłaty za wykonane usługi przewozowe wg. swoich wyliczeń, z kolei lubelska spółka wskazywała, iż żądania przewoźnika są niedorzeczne, nierealne i niezgodne z zasadami finansów publicznych, wręcz absurdalne. Zaprezentowała również wyliczenia w oparciu o żądane przez Warbus stawki waloryzacji. Wynikało z nich, że ogólne wynagrodzenie wyniosłoby na koniec kontraktu ponad 1,5 miliarda złotych, natomiast umowa między stronami opiewała na kwotę blisko 114 mln zł. Sąd powołał biegłego, który w swojej opinii stwierdził, iż żądane przez przewoźnika stawki za wozokilometr były drastycznie wysokie. Ostatecznie roszczenie Warbusa zostało w całości oddalone.

– Sąd Okręgowy w całości oddalił powództwo, uznając, iż sposób waloryzacji dokonywany przez ZTM był prawidłowy i brak było prawnej możliwości dokonania zmiany przedmiotowej umowy w tym zakresie, a same żądania spółki Warbus i zaproponowana przez firmę metoda waloryzacji prowadziłaby do nieracjonalnych wyników, a całkowity koszt kontraktu przekraczałaby o wiele milionów złotych wartość przedmiotu umowy – wskazuje Justyna Ćwirta-Jelonek radca prawny ZTM reprezentująca jednostkę przed sądem w przedmiotowym postępowaniu.

Przedstawiciele Zarządu Transportu Miejskiego w Lublinie wskazują, iż cała sytuacja wynikła najprawdopodobniej z uwagi na trudną sytuację finansową, z jaką wtedy zmagał się przewoźnik. Pracownicy Warbusa już wcześniej narzekali na opóźnienia związane z wypłatami wynagrodzeń, brakowało też paliwa do autobusów. Przy czym problemy te występowały nie tylko w Lublinie, lecz również w innych miastach, w których przewoźnik świadczył usługi. ZTM dodaje, że w końcu doszło do sytuacji, kiedy to firma nie była już w stanie w dalszym ciągu realizować tak dużego kontraktu na usługi przewozowe.

Z wyroku sądu szczególnie zadowolony jest dyrektor ZTM w Lublinie. Przypomina, iż stanowisko ZTM w tej sprawie od samego samego początku było jednoznaczne i niezmienne, a teraz sąd je podtrzymał. Grzegorz Malec zaznacza, iż wyrok kończy pewien etap sporu ze spółką Warbus, którego konsekwencje niestety najbardziej odczuli pasażerowie lubelskiej komunikacji miejskiej.

(fot. lublin112)

7 komentarzy

  1. Trafił się w końcu nieskorumpowany derektor. Gratulacje dla pana za nieprzejednane stanowisko.

    • Może i nie skorumpowany, ale w ocenie mieszkańców przez pryzmat działania ZTM w ostatnich latach na pewno niekompetentny.

  2. Farszafioki chciały się nachapać a tu upssssssss.

  3. ale mala ta rozbieżność kwotowa jakies 12 razy 😀

  4. Właśnie pasażerowie odczuli. I ktoś powie porzuć samochód przesiądź się na komunikację zbiorową. Jak nie strajki kierowców to prąd za drogi do trolejbusów. I może z wszystkimi ciężkimi narzędziami do pracy mam na piechotę chodzić bo nie potrafią zorganizować komunikacji jak należy.

    • Bo cały ten ZTM, to niepotrzebna MPK „czapa”, twór sztuczny i niepotrzebny jak nie przykładając Senat RP.
      Ale trzeba było utworzyć etaty dla kolesiów, to utworzono.

  5. sprawidliwość

    jak willa plus i etaty dla kolesi i rodzin