Poniedziałek, 22 kwietnia 202422/04/2024
690 680 960
690 680 960

Ferie wygrywają z pandemią, choć wyjazdy drogie

To mogą być rekordowe ferie w kraju, o ile tylko kolejna fala pandemii nie przyniesie nowych obostrzeń. Rezerwacji – szczególnie tych na ostatnią chwilę – przybywa i jest ich ponad dwa razy więcej niż przed pandemią, choć ceny względem 2019 roku wzrosły średnio o 15% – wynika z analizy platformy Noclegi.pl.

Ferie w Polsce nabierają rozpędu. W tym tygodniu zimowy wypoczynek rozpoczęli uczniowie z województw podlaskiego i warmińsko-mazurskiego, dołączając do odpoczywających już od tygodnia kolegów z kujawsko-pomorskiego, lubuskiego, małopolskiego, świętokrzyskiego i wielkopolskiego. Jeśli zdecydowali się spędzić czas poza domem, to wielu z nich spotka się w górach. Na liście najczęściej wybieranych na ferie miejsc tradycyjnie królują bowiem Zakopane, Wisła, Karpacz i Szklarska Poręba.

– W porównaniu z 2019 rokiem odnotowaliśmy wzrost rezerwacji aż 130% – mówi Natalia Jaworska, ekspert Noclegi.pl. Jak podkreśla, najwięcej rezerwacji zostało zrobionych w grudniu 2021 roku, a w kolejnych tygodniach systematycznie ich przybywa. – To bardzo charakterystyczne dla tego sezonu: decyzję o wyjeździe zostawiamy na ostatnią chwilę. Przed pandemią chętnie rezerwowaliśmy noclegi z wyprzedzeniem trzymiesięcznym, a nawet półrocznym. Towarzysząca nam dziś niepewność, związana z potencjalnymi obostrzeniami zmieniła zachowania podróżujących – wyjaśnia Jaworska.

Wyczekiwanie do ostatniej chwili powoduje jednak, że coraz trudniej znaleźć korzystne oferty. Już teraz obłożenie do końca ferii w Szklarskiej Porębie wynosi 84%, w Wiśle i Bukowinie Tatrzańskiej 82%, w Kościelisku i Zakopanem 77%, a w Białce Tatrzańskiej zostało już tylko 10% wolnych miejsc.

To z kolei wpływa na ceny. Dlatego średni koszt ferii w Zakopanem – obejmujący cztery noclegi dla czteroosobowej rodziny to ponad 1500 złotych. Z podobnym wydatkiem muszą liczyć się planujący wyjazd do Kościeliska. Nieco taniej jest w Wiśle i Karpaczu, gdzie średnia cena za noc dla jednej osoby kształtuje się na poziomie 77-78 złotych.

Popularne są też wyjazdy typu city break. Jest ich aż trzy razy więcej niż w 2019 roku. Najczęściej są to pobyty trzydniowe, a średnia cena za osobę za noc wynosi 92 złote w Krakowie, 87 złotych we Wrocławiu i 85 złotych w Gdańsku.

Co warto podkreślić utrzymuje się popularność apartamentów. W 2022 roku najwięcej rezerwacji jest w apartamentach (wzrost do 2019 roku 200%). To trend z pandemii – najchętniej wybieramy miejsca, które pozwalają na zachowanie względnego dystansu od innych wypoczywających. Stąd też spadek udziału hoteli w rezerwacjach. W okresie ferii względem 2019 roku jest to spadek aż o 40%.

Warto też zauważyć, że także hotelarze zabezpieczają się przed ewentualnością kolejnych obostrzeń, więc często oczekują nawet stuprocentowej przedpłaty za pobyt w okresie ferii. Można jednak znaleźć miejsca z wymaganą przedpłatą 30%.

– Hotelarze chcą mieć pewność, że goście dojadą, a w przypadku lockdownu wolą zwracać przedpłaty lub przesuwać terminy niż stracić szansę na zysk z zimowego szału wyjazdów Polaków – podkreśla Jaworska i dodaje, że właściciele obiektów nadal zachęcają do wykorzystania bonu turystycznego.

(fot. lublin112.pl, źródło noclegi.pl)

5 komentarzy

  1. Z drogimi wyjazdami jest tak jak z drogim żarciem… są takie potrawy, ze gdyby nie były bardzo drogie, nikt by tego do gęby nie chciał włożyć.
    Pamiętacie jak to było z zamkniętymi lasami ? Każdy chciał tam zaraz i natychmiast być, a jak otworzyli, bywają nieliczni.

  2. Dziadek ze Slamsowa

    Ta se wziąłem i pomyślałem, że żeby zarazić się dowolna odmianą koronawirusa nie muszę wyjeżdżać gdziekolwiek, wystarczy, że se pójdę do kościoła w świętą niedzielę, a wspomnianego wirusa wepchną mi w japę razem z „ciałem Chrystusa”

  3. Zaraz plandemia sprowadzi na ziemie średnich przedsiębiorców chcących zarobić uczciwie na prowadzeniu legalnych biznesów związanych z turystyką….poczekajcie.

Z kraju