Zaskakujący efekt zakazu wstępu do lasów. Leśnicy obserwują nietypowe zachowanie zwierząt

Ministerstwo Środowiska ogłosiło, że w wyniku wprowadzenia zakazu wstępu do lasów, leśnicy obserwują nietypowe zachowanie zwierząt. Brak ludzi w lasach sprawił, że pozbyły się one strachu i wychodzą też z lasów zwiedzając okoliczne tereny. O wiele częściej zaglądają też do miast.

W niedzielę Ministerstwo Środowiska poinformowało o zaskakującym efekcie zakazu wstępu do lasów. Obowiązywał on od piątku 3 kwietnia do niedzieli 19 kwietnia włącznie. Oficjalnie wprowadzono go w związku ze stanem epidemii oraz w trosce o zdrowie i bezpieczeństwo osób odwiedzających tereny leśne. Jednak nie urywano, że decyzja ta była związana z tym, że mimo próśb i apeli, dużo osób wykorzystywało czas odizolowania organizując na terenach leśnych pikniki i towarzyskie spotkania.

Jak tłumaczą leśnicy, niesamowite jest to, jak szybko natura odżywa, gdy w lasach nie ma ludzi. Wystarczyły dwa tygodnie zakazu wstępu do lasów, a zwierzęta jakby pozbyły się strachu. Bawią się z małymi na drogach, szlakach, leśnych parkingach, wchodzą do wiat, a nawet potrafią wychodzić z lasu i zwiedzać puste ulice na podmiejskich osiedlach. Dodają również, że takiego zachowania łani, niedźwiedzi, rysiów czy żubrów nie obserwowali od lat.

Tego typu zachowanie zwierząt leśnicy obserwują praktycznie w całym kraju. Szczególnie jednak widoczne jest na terenach, które tłumnie są odwiedzane przez turystów, czyli np. w parkach narodowych. W Białowieskim Parku Narodowym żubry pojawiły się w miejscach, w których wiosną nigdy nie widywano ich w ciągu dnia. Z kolei w Zakopanem kilka dni temu wielkie stado łań spacerowało jedną z głównych arterii miasta. Łanie szły powoli, bez strachu, wzdłuż na co dzień ruchliwej ulicy, z zaciekawieniem przyglądając się ludzkim domostwom i samochodom. W niedzielny wieczór otrzymaliśmy zaś zdjęcia z ul. Relaksowej w Lublinie, gdzie mieszkańcy dostrzegli stado dzików spacerujące sobie pomiędzy osiedlowymi blokami.

Rzeczniczka Lasów Państwowych Anna Malinowska dodaje, że dotyczy to nie tylko dużej zwierzyny. Odbywające właśnie gody ropuchy szare, które są największymi z żyjących w Polsce ropuch, nie giną masowo pod kołami samochodów. To oznacza tak potrzebne dla ekosystemu zwiększenie ich populacji. Jak zaznacza Ministerstwo Środowiska, naukowcy i leśnicy zgodnie przyznają, że natura odetchnęła.

 

(fot. nadesłane- Grzegorz, Robert)

Zobacz również

24 komentarze

  1. 3 miesiące temu łażące po miastach dziki lub sarny były „dużym problem” a teraz „zaskakujący efekt”… ?!?!?!
    cud normalnie…! a nie gadają ludzkim głosem… te łanie…?

    • Zacznijmy od tego, że to ludzkie bydło wkroczyło na terytorium zwierząt płosząc je z własnego terytorium, więc nie płacz o dziki w mieście.

      • Przecie on nie płacze tylko zauważa, ze kiedys dziki na ulicy to był problem a teraz jest cud..faktycznie co za zmiana w podejściu. Teraz człowiek sie cieszy jak dzika zobaczy- jak już wyjdzie z domu oczywiście pod pretekstem zakupu chleba.

      • Jak widzę piszesz również o sobie, no chyba że ty do rodzaju ludzkiego się nie zaliczasz 😉

  2. nigdy wczesniej nie pisaliście o tych zaskakujących efektach a przeciez lasy w przeszłości czesto były zamykane z powodu suszy

  3. Zwierzęta poprostu stęskniły się za ludźmi.

  4. najważniejsze aby był news dnia,

  5. Tańczący z widłami

    Znaczy sie że nie boją sie ludzi jeno ludzkich skupisk , to ciekawe. Kończy sie zwierzakom sielanka bo od jutra do lasów wraca homo sapiens

  6. Dziki na Relaksowej, to nic nadzwyczajnego. Są tam od paru miesięcy…

  7. natura probuje zwalczyc wirusem najgorszego szkodnika ziemi, człowieka…

    • Czarnobyl jest świetnym przykładem tego jak natura może się odrodzić gdy zabraknie największego szkodnika. A wszystko to w pogoni za pieniądzem, który ludziom potrzebny jest po to, żeby nabywać kolejne dobra niszczące naturę.

  8. No faktycznie ,to cud .Jeszcze z dwa trzy miesiace i pewnie zaczęly by pukać do drzwi i pytać czy ktoś tu jeszcze mieszka i czy mogą sie wprowadzić

  9. Od dawna wiadomo że jak nie było nas- był las , nie będzie nas – będzie las…

  10. dziwne…. Żuki się pochowały w gęstwinie i nie wychodzą z ukrycia.

    • potwierdzam, od dłuższego czasu przywódcy stada nie można spotkać nawet na łamach i w eterze nie mówiąc o otwarciach o poświęceniach

  11. Bo zwykle zwierzęta boją się wrzasku istot pochodzących od małp. Czy trudno pójść do lasu i spokojnie pospacerować? Ale jeżeli cały dzień dzieci chodzą ze słuchawkami w uszach to potem nie potrafią cicho mówić i drą się jakby nikt ich nie słyszał.

  12. widać przyroda świetnie sobie bez nas radzi

  13. To nie zwierzęta są na naszym terytorium tylko my na ich. Tak było zawsze od setek tysięcy lat.

  14. Lubię pobyć w lesie, dlatego jak widzę rodzinki z drącymi się dzieciakami i często z ganiającym w kółko jazgoczącym burkiem to zupełnie nie rozumiem po co takie coś pojechało do lasu. Każde dzikie zwierzę po prostu ucieknie.

  15. A moze te zwierzeta z jakiegos powodu uciekaja z tego lasu? Moze cos im szkodzi?

Pracapraca.lublin112.pl

    Kursy walut

    • USD 3.8926zł 0.43%
    • GBP 5.0451zł 0.15%
    • EUR 4.5865zł 0.81%
    • CHF 4.281zł 0.85%

    Polub nas

    Materiały wideo

    Lubelscy policjanci wzięli udział w akcji #GaszynChallenge (wideo)
    Nowe iluminacje świąteczne na Rynku Wielkim w Zamościu (wideo)
    99. Rocznica Bitwy pod Komarowem (wideo)
    W Zamościu trwa 18 Międzynarodowy Festiwal Folklorystyczny EUROFOLK (wideo)
    W Zamościu trwa XIII Zamojski Festiwal Kultury (wideo)

    Co? Gdzie? Kiedy?

    Spektakl słowno – muzyczny „Nasz papież” w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim
    Targi marki Festool w Lublinie. Przedstawią rozwiązania dla branży stolarskiej i budowlanej
    Nabór do drużyny cheerleaderek – Perełki Tytanów
    „Obieraczki kapuściane” w Muzeum Wsi Lubelskiej
    Uroczyste obchody 81 rocznicy masowego mordu w Szczuczkach