Środa, 21 lutego 202421/02/2024
690 680 960
690 680 960

Ukraiński wiceminister oskarża protestujących przewoźników. Chodzi o blokadę przejść granicznych

Wiceminister infrastruktury Ukrainy Serhij Derkacz oraz konsul generalny Ukrainy w Lublinie Oleh Kuts przyjechali na granicę. Padło wiele ostrych słów wobec protestujących Polaków. Ci kategorycznie nie zgadzają się z oskarżeniami.

W sobotę do Dorohuska przyjechał wiceminister infrastruktury Ukrainy Serhij Derkacz. Celem jego wizyty było spotkanie z kierowcami ciężarówek oczekujących w kolejce przed przejściem granicznym. Jak wskazywał, chciał okazać im wsparcie, porozmawiać z nimi, oraz przekazać wodę i posiłki. Wszystko dlatego, że jak zaznaczył, od wielu dni stoją oni w „bardzo ciężkich warunkach” marznąc w swoich pojazdach.

Serhij Derkacz odniósł się jednocześnie do protestu polskich przewoźników, którzy drugi tydzień prowadzą akcję przed przejściami granicznymi. Tłumaczył, iż na ich działania „przynoszą dużo strat finansowych Ukrainie, Polsce i innym partnerom z Unii Europejskiej„. Oskarżył też strajkujących, że nie przepuszczają oni m.in. cystern z paliwem, przez co „ponad miesiąc stoją one w oczekiwaniu w kolejkach„. Podobnie ma być w przypadku samochodów przewożących pomoc humanitarną.

– Otrzymujemy przez terytorium Rzeczypospolitej Polskiej ok. 30 proc. wszystkiego, co potrzebujemy dla naszego sektora energetycznego – mówił minister. – Jeżeli chodziło protestującym, żeby doprowadzić do kryzysu energetycznego w Ukrainie, to im to się zaczyna udawać – dodał.

Szef ukraińskiego resortu dziwił się, iż w naszym kraju pozwala się na akcje protestacyjne. Mówił, że przez to, że strajk przewoźników jest legalny, występuje problem ze znalezieniem rozwiązania tej sytuacji. Sugerował też, że protest nie ma na celu wypracowania skutecznych działań, lecz fizyczne zablokowanie granicy. Zarzucał, iż nie ma nastawienia na negocjacje w tej sprawie.

Z zarzutami wiceministra Derkacza kategorycznie nie zgodzili się protestujący przewoźnicy. Zaznaczyli, iż pojazdy przewożące paliwo, pomoc humanitarną, materiały i sprzęt wojskowy a nawet świeżą żywność z krótkim terminem ważności bez żadnych ograniczeń pokonują granicę i nie stoją w kolejkach. Natomiast te z towarami komercyjnymi przepuszczane są po trzy raz na godzinę. Co więcej, to sami kierowcy ukraińskich pojazdów mają decydować, kto w danej godzinie przejedzie, a kto ma dalej oczekiwać w kolejce.

– Pracujemy z ministerstwem infrastruktury, z Komisją Europejską, żeby znaleźć rozwiązanie. Prosimy też rząd Rzeczypospolitej Polskiej, aby pomagał nam znaleźć rozwiązanie i jak najszybciej odblokować granicę. Robimy wszystko, żeby negocjować dalej z Unią Europejską, z rządem Rzeczypospolitej Polskiej, żeby pozwolić naszym kierowcom wrócić do domu – wyjaśniał Serhij Derkacz.

Wiceminister infrastruktury Ukrainy wspomniał również o możliwej ewakuacji ukraińskich kierowców, którzy od wielu dni stoją w kolejkach do granicy. Wskazał, że około 20 kierowców postanowiło skorzystać z tej możliwości. Mają zostać zabrani na Ukrainę a za jakiś czas przywiezieni z powrotem.

70 komentarzy

  1. Nie życzę sobie aby z moich podatków sponsorować UA w jakiejkolwiek formie. A „słudzy narodu ukraińskiego” mogą im służyć ale wyłącznie na WŁASNY rachunek a nie z kasy państwa polskiego.

  2. hipokryta !! komu się płaci na przejściu?? tam się nic nie zmieniło!!! ba nawet teraz od swoich biorą! czemu nie powie otwarcie ile i co kosztuje?! przejazd w wieku poborowym od 1 tyś do 3 tyś dolarów. zawsze dwie kolejki idą za kasę i zwykła. pomoc humanitarna tam się tym handluje!

  3. Pisiorki się wkurzyły na Załenskiego , przecież przyczynił się do porażki PIS

  4. Nasi ministrowie gdybyśmy byli w ich sytuacji prosiliby ich i przepraszaliby a oni ich emeryci ich dzieci studenci wielomilionowym społeczeństwo siedzi na darmowym garnuszku stypendiach emeryturach i wsparciu finansowym i jeszcze oskarżają

Dodaj komentarz

Z kraju

Polityka i społeczeństwo