Od pewnego czasu mieszkańcy kilku bloków na lubelskich Tatarach muszą szczególnie uważać, gdzie pozostawiają swoje pojazdy. Nie jest to proste, gdyż podobnie jak w wielu dzielnicach miasta, liczba miejsc parkingowych jest znacznie mniejsza, niż pojazdów jakie posiadają mieszkające tam osoby. Jednak przez wiele lat każdy sobie z tym radził i z mniejszym lub większym problemem, zawsze znalazł miejsce, gdzie można było zaparkować.
Wszystko zmieniło się, kiedy to okolice budynków przy ul. Łęczyńskiej 61, Maszynowej 3 i 4 a także Łęczyńskiej 59 zaczęła odwiedzać straż miejska. Właściciele pojazdów, które były zaparkowane niezgodnie z przepisami, otrzymywali wezwania do złożenia wyjaśnień w tej sprawie. Szybko też wyszło na jaw, że strażnicy nie pojawiają się tam przypadkowo. Są bowiem wzywani na interwencję przez jednego z mieszkańców.
– Do tej pory większość osób parkowało wzdłuż ul. Maszynowej przy bloku nr 3 oraz wzdłuż bloku przy ul. Łęczyńskiej 61. Mimo ciasnoty i wąskiego przejazdu, nigdy nie było problemu z mijaniem się. Nikt też nigdy nie zgłaszał, aby ktoś mu uszkodził auto w trakcie przejazdu. Jednak od miesiąca jeden z mieszkańców wysyła do straży miejskiej zawiadomienia o nieprawidłowo zaparkowanych autach. Praktycznie codziennie, lub co kilka dni, znajdujemy za wycieraczkami samochodów zawiadomienia, że w tym miejscu nie wolno parkować. Teraz zaczęły się też blokady na kołach – tłumaczy jedna z mieszkanek, która prosi o zachowanie anonimowości.
Mieszkańcy wyjaśniają, że czują się wręcz nękani przez swojego sąsiada. Jego działanie wywołuje bowiem u wielu osób sytuacje stresowe, które nawet z każdym dniem potrafią się nasilać. Dodają, że mieszka tam wiele osób niepełnosprawnych, z ograniczoną możliwością poruszania się, które obecnie nie mają możliwości pozostawienia pojazdu w pobliżu bloku bez narażania się na konsekwencje.
-Sąsiad po prostu uprzykrza nam życie. Najgorsze jest jednak to, że nikt nic mu nie zawinił. Wszyscy, co tu mieszkają, starają się żyć ze sobą w zgodzie. Jeden drugiemu pomoże i każdy jest zadowolony. On jednak znalazł sobie hobby, jakim jest dręczenie innych ludzi. Ciągle nasyła na nas straż miejską, jednak my naprawdę nie mamy gdzie parkować. To jest stare osiedle, które kiedy budowano, w bloku był jeden czy dwa samochody. Teraz co druga osoba ma auto, a miejsc parkingowych praktycznie nie przybyło – dodaje kolejny z mieszkańców.
Jak nam wyjaśniano, problem poruszany był już zarówno w spółdzielni mieszkaniowej, jak też w urzędzie miasta. Zaproponowana została przebudowa ulicy wraz ze stworzeniem dodatkowych miejsc parkingowych. Niestety jednak cały czas na przeszkodzie stają środki finansowe. A dokładnie ich brak.
– Tutaj parkowało się tak od wielu lat. Nigdy nie było z tym żadnych problemów. A przecież wielokrotnie przyjeżdżała tu i policja i straż miejska i nikt nie miał do tego zastrzeżeń. Nie było też sytuacji, aby z powodu zaparkowanych samochodów nie mogła dojechać karetka czy straż pożarna. Mamy warunki jakie mamy, dlatego też każdy potrafił się dostosować. No może czasami się ponarzekało, że trudno znaleźć miejsce do zaparkowania. Teraz nie dość, że my jesteśmy nękani przez jedną osobę, która chyba chce być szeryfem osiedla, to również strażnic miejscy muszą przez niego tracić czas na zajmowanie się parkowaniem, kiedy to mogą być bardziej potrzebni do innych spraw – tłumaczy pan Andrzej.
Robert Gogola z lubelskiej straży miejskiej wyjaśnia nam, że od połowy stycznia byli wzywani w to miejsce już 20 razy. Zgodnie z przepisami, każde zgłoszenie od mieszkańców wiąże się z koniecznością przeprowadzenia interwencji. Strażnicy znając jednak problem, jaki występuje z dostępnością miejsc do parkowania w tej okolicy, do tej pory prowadzili akcję ulotkową. Za każdym razem umieszczali tylko informację o tym, iż parkowanie w tym miejscu jest zabronione. Wszystko dlatego, że przy ulicy stoi znak zakazujący pozostawiania wzdłuż niej aut. Dopiero wczoraj założone zostały pierwsze blokady. Strażnicy jedną osobę również pouczyli.
Jednak okazuje się, że jest rozwiązanie tej sytuacji. Mianowicie mieszkańcy mogą złożyć do Urzędu Miasta wniosek o zmianę organizacji ruchu. Chodzi o usunięcie znaku zakazu parkowania. Wówczas problem mógłby zostać rozwiązany.





(fot. nadesłane-czytelnicy)
158 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Przecież to jest łatwe. Można gagatka ustalić i tak mu uprzykrzyć żywot że szybko się wyprowadzi. Na początek np. codzienne smarowanie drzwi gó.wnem.
Ale widać mieszkańcy litościwi i sąsiada szanują pomimo że on im wilkiem.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
„Sąsiad uprzykrza życie okolicznym mieszkańcom” – dlaczego artykuł nie jest zatytułowany: „Nieprawidłowo parkujące pojazdy, uprzykrzają życie mieszkańcom” ?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Problem, usunąć samemu znak i już, zanim postawią nowy minie czas i tak w kółko się ganiać ?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
„A przecież wielokrotnie przyjeżdżała tu i policja i straż miejska i nikt nie miał do tego zastrzeżeń” – wcale mnie to nie dziwi. Dla tych służb, coś takiego jak nieprawidłowe parkowanie nie istnieje, o ile nie jest zablokowany przejazd dla samochodów. Zastawienie chodnika czy drogi rowerowej to nie wykroczenie.
„Mimo ciasnoty i wąskiego przejazdu, nigdy nie było problemu z mijaniem się.” – bo tu nie jest problemem zablokowanie jezdni i możliwości przejazdu, lecz zastawienie chodnika i możliwości przejścia tym chodnikiem.
To, że ktoś nie ma gdzie parkować, jest problemem właściciela pojazdu, a nie osoby która ma prawo przejść chodnikiem.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Mieszkasz w mieście, parkujesz w przestrzeni publicznej – musisz mieć zgodę administratora terenu, za parkowanie uiszczasz comiesięczną opłatę. Jak jest ciasno to jeden pojazd na mieszkanie. Jak nie masz gdzie zaparkować to problem administratora i to on ponosi koszty ewentualnych mandatów.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Zakaz to zakaz. Dobrze że chociaż straż miejska egzekwuje przestrzegania prawa w tym kraju
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
„zawsze znalazł miejsce, gdzie MOŻNA BYŁO zaparkować” – no właśnie w tym problem, że NIE MOŻNA BYŁO.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ja tez płace podatki w Lublinie i muszę płacić 150 zł w płatnej bezprawnej strefie parkowania.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Zawsze parkowałem na zakazie i nikomu to nie przeszkadzało. To takie samo tłumaczenie jak to:
Zawsze jeździłem bez biletu, a w tym tygodniu już trzy kontrole…
No normalnie skandal, co na to Ziobro?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Co było powodem postawienia tam zakazu parkowania?