690 680 960

Sąsiad uprzykrza życie okolicznym mieszkańcom, poszło o parkowanie. „Znalazł sobie hobby, jakim jest dręczenie innych ludzi”

Praktycznie codziennie na lubelskie Tatary wzywana jest straż miejska. Jeden z mieszkańców obrał sobie za cel sąsiadów, a dokładnie ich auta, które są pozostawiane w miejscu, gdzie stoi znak zakazu parkowania. Powstał konflikt, który z dnia na dzień narasta.

Od pewnego czasu mieszkańcy kilku bloków na lubelskich Tatarach muszą szczególnie uważać, gdzie pozostawiają swoje pojazdy. Nie jest to proste, gdyż podobnie jak w wielu dzielnicach miasta, liczba miejsc parkingowych jest znacznie mniejsza, niż pojazdów jakie posiadają mieszkające tam osoby. Jednak przez wiele lat każdy sobie z tym radził i z mniejszym lub większym problemem, zawsze znalazł miejsce, gdzie można było zaparkować.

Wszystko zmieniło się, kiedy to okolice budynków przy ul. Łęczyńskiej 61, Maszynowej 3 i 4 a także Łęczyńskiej 59 zaczęła odwiedzać straż miejska. Właściciele pojazdów, które były zaparkowane niezgodnie z przepisami, otrzymywali wezwania do złożenia wyjaśnień w tej sprawie. Szybko też wyszło na jaw, że strażnicy nie pojawiają się tam przypadkowo. Są bowiem wzywani na interwencję przez jednego z mieszkańców.

– Do tej pory większość osób parkowało wzdłuż ul. Maszynowej przy bloku nr 3 oraz wzdłuż bloku przy ul. Łęczyńskiej 61. Mimo ciasnoty i wąskiego przejazdu, nigdy nie było problemu z mijaniem się. Nikt też nigdy nie zgłaszał, aby ktoś mu uszkodził auto w trakcie przejazdu. Jednak od miesiąca jeden z mieszkańców wysyła do straży miejskiej zawiadomienia o nieprawidłowo zaparkowanych autach. Praktycznie codziennie, lub co kilka dni, znajdujemy za wycieraczkami samochodów zawiadomienia, że w tym miejscu nie wolno parkować. Teraz zaczęły się też blokady na kołach – tłumaczy jedna z mieszkanek, która prosi o zachowanie anonimowości.

Mieszkańcy wyjaśniają, że czują się wręcz nękani przez swojego sąsiada. Jego działanie wywołuje bowiem u wielu osób sytuacje stresowe, które nawet z każdym dniem potrafią się nasilać. Dodają, że mieszka tam wiele osób niepełnosprawnych, z ograniczoną możliwością poruszania się, które obecnie nie mają możliwości pozostawienia pojazdu w pobliżu bloku bez narażania się na konsekwencje.

-Sąsiad po prostu uprzykrza nam życie. Najgorsze jest jednak to, że nikt nic mu nie zawinił. Wszyscy, co tu mieszkają, starają się żyć ze sobą w zgodzie. Jeden drugiemu pomoże i każdy jest zadowolony. On jednak znalazł sobie hobby, jakim jest dręczenie innych ludzi. Ciągle nasyła na nas straż miejską, jednak my naprawdę nie mamy gdzie parkować. To jest stare osiedle, które kiedy budowano, w bloku był jeden czy dwa samochody. Teraz co druga osoba ma auto, a miejsc parkingowych praktycznie nie przybyło – dodaje kolejny z mieszkańców.

Jak nam wyjaśniano, problem poruszany był już zarówno w spółdzielni mieszkaniowej, jak też w urzędzie miasta. Zaproponowana została przebudowa ulicy wraz ze stworzeniem dodatkowych miejsc parkingowych. Niestety jednak cały czas na przeszkodzie stają środki finansowe. A dokładnie ich brak.

– Tutaj parkowało się tak od wielu lat. Nigdy nie było z tym żadnych problemów. A przecież wielokrotnie przyjeżdżała tu i policja i straż miejska i nikt nie miał do tego zastrzeżeń. Nie było też sytuacji, aby z powodu zaparkowanych samochodów nie mogła dojechać karetka czy straż pożarna. Mamy warunki jakie mamy, dlatego też każdy potrafił się dostosować. No może czasami się ponarzekało, że trudno znaleźć miejsce do zaparkowania. Teraz nie dość, że my jesteśmy nękani przez jedną osobę, która chyba chce być szeryfem osiedla, to również strażnic miejscy muszą przez niego tracić czas na zajmowanie się parkowaniem, kiedy to mogą być bardziej potrzebni do innych spraw – tłumaczy pan Andrzej.

Robert Gogola z lubelskiej straży miejskiej wyjaśnia nam, że od połowy stycznia byli wzywani w to miejsce już 20 razy. Zgodnie z przepisami, każde zgłoszenie od mieszkańców wiąże się z koniecznością przeprowadzenia interwencji. Strażnicy znając jednak problem, jaki występuje z dostępnością miejsc do parkowania w tej okolicy, do tej pory prowadzili akcję ulotkową. Za każdym razem umieszczali tylko informację o tym, iż parkowanie w tym miejscu jest zabronione. Wszystko dlatego, że przy ulicy stoi znak zakazujący pozostawiania wzdłuż niej aut. Dopiero wczoraj założone zostały pierwsze blokady. Strażnicy jedną osobę również pouczyli.

Jednak okazuje się, że jest rozwiązanie tej sytuacji. Mianowicie mieszkańcy mogą złożyć do Urzędu Miasta wniosek o zmianę organizacji ruchu. Chodzi o usunięcie znaku zakazu parkowania. Wówczas problem mógłby zostać rozwiązany.

(fot. nadesłane-czytelnicy)

158 komentarzy

  1. I bardzo dobrze. Jest zakaz to trzeba go przestrzegać.
    I jeszcze powinni strażnicy opłatę wyliczyć za zajęcie pasa drogowego za ten transparent.

  2. Czy ktoś wie kiedy ten zakaz się pojawił?
    Z relacji jednego z mieszkańców wiem że wcześniej go nie było, gdy ludzie żyli latami w zgodzie. Pojawił się tuż przed „akcją” sąsiada, którego tutejsi dobrze znają.
    Czy ktoś ma wiedzę na ten temat?
    Wzdłuż bloku Łęczyńska 61 owszem jest chodnik, a raczej coś co kiedyś nim było ale kilka metrów dalej jest nowy, niedawno ułożony z kostki szeroki. Więc chyba wygodniej i bezpieczniej jest iść nowym, szerokim niż starym i dziurawym.
    Szkoda że inni mają inne zdanie.

    • Nic nie stoi na przeszkodzie, by kierowcy się skrzyknęli i przepchnęli w jakimś budżecie obywatelskim lub w spółdzielni przebudowę tej części drogi. Można tam wygospodarować pełnoprawne miejsca parkingowe.
      Na razie walczą z jednym gościem, który im przecież nie zabrał tych miejsc parkingowych i który w tej kwestii ma akurat rację. Wszyscy się na parkowanie w tym miejscu godzili? Niech to pokażą i wywalczą parking.
      Demokracja to głos większości – niech z niej korzystają.

  3. Nie rozumiem? Przecież tak postawione auta łamią prawo. NielegalnePATOparkowanie powinno być karane, tak samo jak inne naruszenia. Dziwie się autorowi tekstu, że dał się zmanipulować. No chyba nie pisałby pod tezę w taki sposób, co? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  4. Wszyscy sraliśmy w parku i nikomu to nie przeszkadzało. Było trochę smrodu, ale zamykaliśmy okna i jakoś szło do zimy wytrzymać. Wiadomo, że nie ma wielu sraczy w naszym parku, ale jakoś trzeba sobie radzić. Nagle komuś zaczęło to przeszkadzać…

  5. Aut coraz więcej a parkingów coraz mniej. Całe życie starały samochody i nikomu nie przeszkadzały. A tu nagle kogoś nudy wzięły .

    • Wcześniej nie było zakazu parkowania więc i nikt nie protestował. Niestety zmieniły się warunki drogowe, pojawił się zakaz parkowania i niestety łamanie przepisów nie jest mile widziane. No chyba tylko przestępcom nie przeszkadza łamanie przepisów.

  6. pewno rudy sie do lublina przeprowadził , blok ekipa gp przegoniła z wawy

  7. Było kiedyś? Nie było? NIEWAŻNE!! Teraz jest zakaz i koniec. Ja doskonale rozumiem, że łatwiej postawic znak niż wyremontować chodnik, ale jednak ktoś podjął taką a nie inna decyzję i trzeba się podporządkować. Zamiast obrażać się na mieszkańca, który po prostu ma rację lepiej przejść się do administracji, aby parkingi zrobili. I problem zniknie. Na tym przejezdzie jakies seicento sie zmiesci, ale juz dostawczak firmy kurierskiej musi naginać po trawniku.

  8. Strasznie tendencyjny artykuł, napisany w tonie, że skarżący się do redakcji kierowcy są dobrzy, a zgłaszający zły.
    Może niech wszyscy sobie prawo traktują wybiórczo. Czemu tylko parkowanie gdzie popadnie ma być ok?

  9. Skandal! Kto to widział żeby komuś zabraniać nielegalnego parkowania! Co za totalitaryzm! Biedni kierowcy, zamiast zaparkować pod drzwiami bloku, muszą przez to szukać dalej położonego legalnego miejsca – i potem iść pieszo 100-200 metrów do domu! Wyobrażacie sobie tę tragedię? To poniżenie ?

  10. Boże ale macie syf w tym Lublinie – aż się niedobrze robi od samego patrzenia. Błoto, kałóże , jakieś krzaki – Jezu ale syf ! Jak wy tam możecie mieszkać ?

Kursy walut

  • USD 4.2803zł -1.04%
  • GBP 5.2838zł -0.83%
  • EUR 4.7079zł -0%
  • CHF 4.7147zł -0.16%

Polub nas