690 680 960

Glony zaatakowały Zalew: Zakazu kąpieli ciąg dalszy

W środę MOSiR otrzymał wyniki badań wody z Zalewu Zemborzyckiego, która została pobrana pod koniec ubiegłego tygodnia, po zauważeniu przez pracowników zwiększonej ilości glonów.

Po przeprowadzeniu badań wody w laboratorium Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Lublinie okazało się, że znajdują się w niej sinice, zielenice, okrzemki, bruzdnice oraz kryptofity. Kąpiel w takiej wodzie jest niebezpieczna dla zdrowia ludzi, dlatego też zakaz kąpieli w zalewie nie został zniesiony.

MOSiR informuje o tym, że woda do badań została pobrana w kąpieliskach Wrotków i Marina, jednak patrząc na stan wody w Zalewie nie jest trudno się domyśleć, że podobna sytuacja występuje w większości miejsc tego lubelskiego zbiornika wodnego. Wprowadzony zakaz kąpieli obowiązuje do odwołania. Jednak jak zapewnia ośrodek, można korzystać z Zalewu, dzięki kajakom oraz rowerkom wodnym, które są do dyspozycji mieszkańców w wypożyczalni na Wrotkowie.

Sinice masowo rozwijają się w stojącej wodzie, przy dużym jej nasłonecznieniu oraz wysokiej temperaturze powietrza oraz wody. Duży wpływ ma również bezwietrzna pogoda a także wysokie pH wody oraz żyzna, bogata w związki fosforu, węgla i azotu woda. W okresie kwitnienia glony nadają wodzie kolor niebieskozielony, wzrasta ilości zawiesiny, obniża się stężenie tlenu, mętnieje woda zaś tworzące się w zatokach kożuchy sinic wydzielają nieprzyjemny zapach.

Jak informuje sanepid, woda taka jest niebezpieczna dla ludzi i zwierząt -Barwniki sinic wywołują przy kontakcie ze skórą człowieka stan zapalny, wypryski oraz pokrzywkę, która może nawet przybrać formę zlewających się pęcherzy. Duże ilości sinic w zbiornikach wodnych mogą stanowić zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi, gdyż produkowane przez te jednokomórkowe organizmy toksyny uszkadzają wątrobę i układ nerwowy człowieka. Gdy sinice obumierają, rozkładające je bakterie zaczynają zużywać tlen, co zabija ryby oraz zwierzęta i rośliny wodne. Wydzielane przez sinice toksyny mogą powodować zatrucia pijących wodę zwierząt- słyszymy w sanepidzie.

O ile na kąpieliskach Marina i Wrotków znajdują się ratownicy WOPR-u, którzy pilnują by do wody nikt nie wchodził, a nawet jej nie dotykał, to poza nimi za osoby które nic sobie nie robią z ostrzeżeń nikt nie odpowiada. -Czasami dochodzi do kuriozalnych sytuacji, przyszedł do nas mężczyzna z pretensjami, że nikt go nie poinformował, że do wody nie można wchodzić- słyszymy. A przecież nikt nie będzie chodził dookoła Zalewu i prosił ludzi żeby nie dotykali wody. Na kąpieliskach nawet jak ktoś zanurzy rękę w Zalewie, to od razu kieruje się taką osobę żeby pod bieżącą wodą przepłukała tą cześć ciała. Pozostałym ma wystarczyć wywieszona czerwona flaga, która widoczna jest z daleka -dodają ratownicy.

Krótki spacer wystarczy, by spotkać wielu śmiałków nie zwracających uwagi na zagrożenie. O ile są to osoby dorosłe to jeszcze można czasami to zrozumieć, jednak gdy opiekunowie pozwalają w takiej wodzie kapać się małym dzieciom, to jest to dla nas całkowicie pozbawione jakiejkolwiek logiki.

Komentarze wyłączone

Kursy walut

  • USD 4.3254zł -0.52%
  • GBP 5.3279zł -0.59%
  • EUR 4.708zł -0.02%
  • CHF 4.7222zł 0.65%

Polub nas