Przejdź do treści
wtorek, 6 października 2026
Kontakt do redakcji: 690 680 960 [email protected]
Kontakt do redakcji 690 680 960 [email protected]
PILNE:

Chcieli zepchnąć volkswagena na pobocze, po chwili doszło do tragedii. Nie żyją dwie młode osoby

Policjanci ustalili wstępne okoliczności wczorajszego, tragicznego w skutkach wypadku na drodze z Lublina do Biłgoraja. Zginęły w nim dwie osoby. Wszystko zaczęło się od awarii auta osobowego.

Do wypadku doszło w sobotę około godziny 20:30 pomiędzy Sokołówką a Korytkowem Małym w powiecie biłgorajskim. Na drodze wojewódzkiej nr 835 Frampol – Biłgoraj zderzyły się cztery samochody: trzy osobowe i jeden ciężarowy. Na miejscu interweniowała straż pożarna, zespoły ratownictwa medycznego oraz policja.

Jak wstępnie ustalono, na drodze doszło do awarii volkswagena. Podróżujące nim osoby wysiadły i zaczęły pchać pojazd, starając się usunąć go na pobocze. Jadący w tym samym kierunku kierowca forda zatrzymał się, oczekując, aż auto zostanie zepchnięte z jezdni.

Po chwili nadjechał kierowca hondy. Pojazd uderzył w tył forda, następnie odbił się i zjechał na przeciwległy pas ruchu. Tam zderzył się z jadącą z naprzeciwka ciężarową scanią z naczepą.

W hondzie znajdowały się dwie osoby. Obie zostały zakleszczone we wraku auta. Strażacy musieli użyć specjalistycznych narzędzi ratownictwa drogowego, aby wydobyć poszkodowanych. Pomimo podjętych natychmiast czynności ratunkowych, nie udało się uratować ich życia.

Ofiarami są 22-letni kierowca oraz jego 19-letnia pasażerka. Oboje byli mieszkańcami powiatu biłgorajskiego. Pozostałe osoby biorące udział w zdarzeniu nie odniosły obrażeń ciała. Kierowcy wszystkich pojazdów byli trzeźwi.

Decyzją prokuratora ciała ofiar zostały zabezpieczone celem wykonania sekcji zwłok. Przez kilka godzin droga była całkowicie zablokowana. Policjanci kierowali podróżujących na objazdy.

(fot. policja)
2018-09-09 11:02:36

44 komentarze

  1. lafksjfaldkfj
    Odpowiedz

    Ciężko oceniać taki wypadek i mówić czyja wina, bo w takich zdarzeniach ważne są szczegóły. Tanie żarówki z marketu, niesprawne oświetlenie, tanie klocki hamulcowe, byle jakie opony, brak włączonego oświetlenia awaryjnego… itd. Wystarczy jedna z tych rzeczy i przypłacamy to swoim życiem albo ktoś inny ginie. Szkoda ludzi, życzę tylko wszystkim wypowiadającym się rozsądku i żeby nic nikomu się takiego nie przytrafiło, bo jak wam się przytrafi raczej wam wesoło nie będzie, wtedy chętnie posłucham tych dobrych cennych rad.

  2. jerbie
    Odpowiedz

    Gdzie trójkąt 200 lub 50 m, gdzie kamizelki – wina jasna.

    1. Jarek
      Odpowiedz

      Przecież to wszystko mogło się wydarzyć w ciągu kilkunastu sekund.
      Spróbuj sobie kiedyś wyjąć, rozłożyć i postawić trójkąt 100m od samochodu.

  3. M.G
    Odpowiedz

    Ja zapytam po co te robienie sekcij zwłok ?? Po wypadkach to chory system

  4. Sułtan
    Odpowiedz

    Zatrzymał się więc dlaczego nie włączył awaryjnych???

    1. Małaczarna
      Odpowiedz

      Też się zatrzymał w ostatniej chwili, tego vw wogole nie było widać.

      1. nie widzę to nie prowadzę
        Odpowiedz

        Volkswagena nie było widać… forda nie było widać…
        Uważaj „Małaczarna” bo z takim wzrokiem kogoś zabijesz lub sama dołączysz do „aniołków” z hondy.

    2. ?
      Odpowiedz

      Kolejny ekspert czy wróżbita Maciej?

  5. yoyo
    Odpowiedz

    No i nie było macanka tego wieczoru

  6. packa
    Odpowiedz

    a można było troszkę wolniej, dojechałby 5 min później z uśmiechem na twarzy. Ale nie, zobaczył jakieś światła przed sobą więc trzeba szybko wyprzedzić cieniasa i rura…

  7. Dd
    Odpowiedz

    Pewnie rodzice wiedzieli że jeździ szybko ale bezpiecznie.

    1. Aaron Fleischman
      Odpowiedz

      Tak. Kolejny, który jeździł „szybko, ale bezpiecznie” powiększył grono aniołków.

  8. awx
    Odpowiedz

    W miejscu zdarzenia jest dosyć długie wzniesienie, zapewne kierowca Hondy został zaskoczony w ostatnim momencie. Co nie zmienia faktu, że musiał dosyć szybko jechać. Nie wiadomo także czy kierowca VW odpowiednio zasygnalizował swoją awarię.

    1. Małaczarna
      Odpowiedz

      Nie było ich wogole widać, jechałam tamtędy tuż przed tym wypadkiem

      1. Jarek
        Odpowiedz

        Jak nie widzisz drogi przed sobą (wzniesienie), to zwalniasz….. dla kierowców jest to oczywistość.
        A pozostali widocznie chcą się zapoznać osobiście z tą dwójką z Hondy.

    2. rychu
      Odpowiedz

      nie uderzył w vw tylko w tył forda

  9. Piotrek
    Odpowiedz

    Pech chciał że auto zepsuło się akurat w miejscu gdzie jest barierka. Barierka ma tam może 150m i trzeba było trochę popchać auto drogą żeby je zepchnąć. Jak coś w nocy jedzie z naprzeciwka to mało widać przez chwilę, tym bardziej ciężarówka, która ma wyżej światła. Dlatego bardzo ważne żeby w takiej sytuacji mieć kamizelki.

    1. Franio
      Odpowiedz

      Ślepy denat nie zauważył toczącego się samochodu (zapewne na światłach, może i awaryjnych), więc kamizelek również by nie zauważył.
      Czy osoby pchające auto posiadały elementy odblaskowe – nie wiadomo.
      Znając życie nie. A paradoksalnie ci co najgłośniej mówią o obowiązkowych kamizelkach u pieszych, sami ich nie posiadają przy sobie kiedy podróżują samochodem.

      1. ?
        Odpowiedz

        Te mondrala. A doczytał, że kierowca hondy zaczepił o forda (zapewne oświetlonego) a nie o vw? Nawet jeśli pchający pojazd urani byli w kamizelki, to i tak byli by zasłonięci przez forda i w cieniu reflektorów ciężarowego?

  10. nickt
    Odpowiedz

    skąd wiadomo że nie mieli awaryjnych?

Dodaj komentarz

Masz coś do dodania? Podziel się swoją opinią.

Dbaj o kulturę dyskusji. Publikując komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy.

Z kraju

Lubelski biznes

Polityka

Społeczeństwo

Nauka i technologia