Niedziela, 21 kwietnia 202421/04/2024
690 680 960
690 680 960

Zadomowione w korytach lubelskich rzek bobry wyrządzają coraz więcej szkód. Czy można przeciwdziałać temu zjawisku? (zdjęcia)

W najbliższym sąsiedztwie przepływających przez Lublin rzek: Czechówki, Bystrzycy oraz w korycie Czerniejówki na dobre już zamieszkały bobry. Od kilku lat spotyka się tu coraz więcej pojedynczych osobników, zaś ślady ich działalności są bardzo dobrze widoczne i zaczynają być coraz dotkliwsze oraz kosztowniejsze.

Bobry należą do nielicznych gatunków potrafiących zmieniać i przystosowywać środowisko do własnych potrzeb, ścinając bardzo grube drzewa nawet o średnicy do 1 m, jak również budując tamy i żeremia. I właśnie te rezultaty ich dłuższego już bytowania stają się coraz bardziej kłopotliwe dla mieszkańców Lublina.

Do tej pory bobry europejskie, które znajdują się w Polsce pod ochroną, ale są zwierzętami niezbyt lubianymi ze względu na prowadzoną przez nie działalność prowadzącą do podtapiania pól uprawnych i łąk oraz rozkopywania grobli, najczęściej spotykano przy Bystrzycy na odcinku od dawnego Lubelskiego Klubu Jeździeckiego do tamy nad Zalewem Zemborzyckim. Zwierzęta te pewien czas wybudowały też sporą zaporę na Czerniejówce w pobliżu ul. Mickiewicza. Piętrzenie przez nie wody ma też duże zalety. Prowadzi ono bowiem do jej tak pożądanej ostatnio retencji. Tamy budowane przez bobry na rzekach spowalniają bowiem przepływ wody, jak też powodują tworzenie się rozlewisk, a te zasilają zasoby wód gruntowych.

Regularnie też zwierzęta te pojawiają się w Czechówce tuż przy al. Solidarności. W 2013 roku, gdy bobry po raz pierwszy dały o sobie znać na terenie miasta, odnotowano najpierw ich obecność pod mostem na wysokości ul. Lubomelskiej. Nie przeszkadza im zatem ani ruch pojazdów, ani obecność spacerowiczów. Wiele wskazuje na to, że może to być już trzecie siedlisko tych gryzoni w mieście. Bobry wiosną bieżącego roku po raz kolejny w dużym stopniu znacznie nadwerężyły kilka drzew znajdujących się na terenie będącym własnością Skarbu Państwa – nad rzeką Czechówką, przy al. Solidarności, od strony północnego obrzeża boisk treningowych KS „Lublinianka”.

– (…) „Wody Polskie” zobligowane są do utrzymania drożności i przepustowości rzek – tłumaczy Jarosław Kowalczyk, kierownik Zespołu Komunikacji Społecznej i Edukacji Wodnej w Państwowym Gospodarstwie Wodnym „Wody Polskie”,. Wobec powyższego drzewa, które tamują przepływ [wody – red.] lub zagrażają bezpieczeństwu ludności są na bieżąco usuwane przez pracowników Zespołu Wsparcia technicznego Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Lublinie. Są to zarówno wiatrołomy, jak też drzewa powalone przez bytujące w tym rejonie bobry.

Ponieważ bobry – jak wiadomo – są pod ochroną, to wszelkie działania podejmowane przez „Wody Polskie” w tym kierunku są uzgadniane z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska w Lublinie. A ze względu na fakt, iż kwestia ewentualnych odłowów tych zwierząt nie leży w kompetencji danej instytucji, dlatego też znajduje się ona poza sferą jej oddziaływania. Nieco inaczej przedstawia się sprawa dotyczące zniszczonych przez bobry roślin.

– (…) w kwestii zabezpieczenia drzew wykonano inwentaryzację w celu przedłożenia do RDOŚ, która zajmuje się gatunkami chronionymi, i określenia, jakie z nich i w jaki sposób chronić – zapewnia Jarosław Kowalczyk. – Ta kwestia pozostaje otwarta. W tym momencie światło uzyskały drzewa małe, rosnące w tym rejonie [nad Czechówką, przy al. Solidarności, od strony północnego obrzeża boisk treningowych KS „Lublinianka” – red.] i szybko przyrosną, więc rzeka ożyje. (…) Drewno [pozyskane z uszkodzonych w tym miejscu przez bobry drzew – red.] zostało zdeponowane na placu Zespołu Wsparcia Technicznego w Lublinie.

„Wody Polskie”, jak zaznaczył Jarosław Kowalczyk, przedstawiciel tej instytucji, nie zostały powołane do zajmowania się gatunkami chronionymi, czy to zwierzęcymi, czy też roślinnymi, więc nie prowadzą działań w tym zakresie. Podmiot ten jest zobligowany jedynie do utrzymania drożności rzek.

Kto zatem jest odpowiedzialny za przeciwdziałanie szkodom wyrządzanym w mieście przez bobry, kto ma do tego prawo i w jakim zakresie należy oczekiwać od niego działań?

Możliwość wydawania zezwoleń na wykonanie tzw. „czynności zakazanych” w stosunku do dziko występujących zwierząt gatunków chronionych (w tym wypadku do bobrów), których skutki mogłyby przyczynić się do ograniczenia poważnych szkód w odniesieniu do różnych rodzajów mienia, np. zezwolenie na rozbiórkę tam, zezwolenie na umyślne zabijanie, zezwolenie na przesiedlenie – jest ściśle określona i reglamentowana.

– Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Lublinie na obszarze swojego działania może zezwolić w stosunku do gatunków objętych ochroną częściową, do których należy bóbr europejski, na czynności podlegające zakazom (…) – informuje Aleksandra Woźniak-Figurska, naczelnik Wydziału Zapobiegania i Naprawy Szkód w Środowisku oraz Informacji o Środowisku i Zarządzania Środowiskiem RDOŚ – w przypadku braku rozwiązań alternatywnych, jeżeli nie są szkodliwe dla zachowania we właściwym stanie ochrony dziko występujących populacji chronionych gatunków oraz jeżeli spełniona jest jedna z przesłanek, o których mowa w art. 56 ust. 4 Ustawy o ochronie przyrody z 16 kwietnia 2004 r.

Jednak ewentualne wydanie zezwolenia oraz jego realizacja to dwie różne kwestie.

– Realizacja czynności objętych zezwoleniem, do których należeć może rozbiórka tam, odłowienie lub odstrzał redukcyjny leży po stronie wnioskodawcy, a nie organu, który to zezwolenie wydaje – zaznacza Aleksandra Woźniak-Figurska. – Wnioskodawcą może być zarówno osoba fizyczna lub prawna będąca właścicielem lub użytkownikiem gruntu, jak i organ miejscowy np. urząd gminy, który w imieniu wnioskodawców lub użytkowników i za ich zgodą występuje o realizację zadań na danym gruncie.

Jak przestawia się natomiast kwestia uzyskania ewentualnego odszkodowania za straty wyrządzone przez zwierzęta prawnie chronione?

– Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska na obszarze swojego działania (…) dokonuje oględzin i szacowania szkód oraz ustalenia wysokości odszkodowania i jego wypłaty – tłumaczy przedstawiciel RDOŚ. – Zgłoszenia szkód wyrządzonych przez zwierzęta objęte ochroną dokonuje właściciel lub użytkownik terenu, na którym powstały szkody. W ramach uzyskanego odszkodowania poszkodowany jest zobowiązany do wprowadzenia rozwiązań zabezpieczających przed powstawaniem dalszych szkód, o ile wprowadzenie takich rozwiązań jest możliwe. Odszkodowanie nie przysługuje za szkody powstałe w mieniu Skarbu Państwa (…).

A czy istnieje możliwość współdziałania właścicieli lub użytkowników terenu, na którym powstają szkody, z Regionalnym Dyrektorem Ochrony Środowiska w zakresie sposobów zabezpieczania różnych rodzajów mienia przed szkodami powodowanymi przez zwierzęta objęte ochroną prawną?

– (…) możliwe jest współdziałanie właścicieli lub użytkowników terenu z Regionalnym Dyrektorem Ochrony Środowiska, w celu zapobiegania powstawania szkód generowanych przez bobry – zauważa Aleksandra Woźniak-Figurska. – Współdziałanie to może obejmować budowę urządzeń lub wykonanie zabiegów zapobiegającym szkodom. Wykazanie chęci współpracy z RDOŚ w Lublinie, pomysły na rozwiązanie „problemów bobrowych”, składanie zapotrzebowania na materiały, a także wykonanie prac budowlanych w terenie leżą po stronie osób / podmiotów zainteresowanych. Za zabezpieczenie własnego mienia, które ulega szkodzie, np. za drzewostan zgryzany przez bobry, po pierwsze odpowiedzialny jest właściciel / użytkownik/ zarządca terenu, na którym wystąpił problem.

Z danych RDOŚ w Lublinie wynika, że liczebność bobrów w województwie lubelskim utrzymuje się na stałym poziomie na przestrzeni kilku ostatnich lat. Według weterynarzy wzmożenie zatem „inwazji” tego poniekąd sympatycznego zwierzaka, jego plaga, na razie przynajmniej nam nie grozi. Zwierząt objętych ochroną nie należy płoszyć, nie można też ich dokarmiać. Zagrożenie dla człowieka ze strony bobrów nie istnieje, bo to raczej ludzie im zagrażają. Zwierzęta te, podobnie jak choćby wiele ptaków, nauczyły się już współżyć z cywilizacją. A ponieważ w czerwcu zazwyczaj rodzą się młode bobry, po trwającej nieco ponad 100 dni ciąży, to niedługo możemy spodziewać się pewnego wzrostu ich populacji.

(fot. tekst Leszek Mikrut)

 

 

25 komentarzy

  1. OCZYWISCIE ZE można zapobiec ,wystarczy wybić tą całą zwierzynę bo nie jest ona nikomu do niczego potrzebna

  2. Kiedy PIS karczuje lasy na potęgę wy piszecie że bobry wyrządzają szkody

  3. Poprosić by osoby ułomne rozumem zwane dalej obrońcami zwierząt stały i pilnowały drzew co by ich ulubieńcy szkoda nie czynili.

  4. nie kryty krytyk

    obrońcy zwierząt i zieloni to najbardziej upośledzeniu ludzie.
    tak bronią zwierzątek i ekologii, ale potem po proteście pójdą do domku w lesie żeby nie było głośno, zrobionego z drzewa bo cieplej, zdejmą buty bo na dywanie z niedźwiedzia nie trzeba. siądą rozpalą drewnem w kominku . bo dobro zwierzątek i ziemi nie jest ważniejsza od ich domu i ciepła w domu. ale wy macie drzewa i zwierzątka zostawić w spokoju. bo jesteście źli.

Dodaj komentarz

Z kraju