Niedziela, 19 maja 202419/05/2024
690 680 960
690 680 960

Przed laty oszukał Romario, teraz został skazany za kolejne przestępstwa. Wśród pokrzywdzonych nawet jego adwokat

Sąd Okręgowy w Lublinie skazał na 13 lat pozbawienia wolności Piotra O., który przed laty zasłynął licznymi oszustwami. Pomimo wyroku skazującego, szybko powrócił do swojej działalności. Nie jest wykluczone, że za pewien czas, znów stanie się o nim głośno.

Po raz kolejny pochodzący z Biłgoraja Piotr O. został skazany za oszustwa. O Piotrze O. zrobiło się głośno na całym świecie w 2003 roku, kiedy to na jaw wyszło, że oszukał znanego brazylijskiego piłkarza Romario. Do swojej działalności wrócił odsiadując wyrok. Jak nie raz podkreślała prokuratura, mężczyzna ma ponadprzeciętne zdolności wpływania na ludzi i manipulowania nimi.

Pochodzi z Biłgoraja

Piotr O. urodził się i wychował w Biłgoraju. Tam spędził swoją młodość, jak też szkolne lata. Ukończył Liceum Ogólnokształcące, jednak nie podszedł do matury. Później kontynuował naukę w policealnym studium. Na początku lat 90. wyjechał do Wielkiej Brytanii. Po kilku latach wrócił do rodzinnego domu. W międzyczasie wziął ślub, potem urodziło mu się dziecko. Niebawem popadł w pierwszy konflikt z prawem. Został skazany za to, że w 1997 roku za pomocą sfałszowanych czeków wypłacił z jednego z lubelskich banków ponad 22 tys. zł. Otrzymał za to wyrok 1,5 roku pozbawienia wolności, przy czym wykonanie kary zawieszono na trzy lata. Wtedy wyjechał do Niemiec. Tam powtórzył numer z fałszywym czekiem, tym razem na kwotę 4 mln marek. Znów wpadł i tym razem trafił za kratki. W 1999 r. wyszedł na wolność.

Nowy biznes w Anglii

Kiedy Piotr O. opuścił mury więzienia, ponownie wyjechał do Anglii. Tam podając się za finansistę i arystokratę, zaczął rozwijać biznes, przez który zrobiło się o nim głośno. Oferował pomnażanie kapitału, kusząc klientów sporymi zyskami. Nawiązał znajomość z wieloma osobami, w tym byłym piłkarzem, które miały mu wyszukiwać osoby chętne do zainwestowania swoich oszczędności. W 2002 roku jego klientem stał się nawet znany brazylijski piłkarz Romario, który wpłacił na konto Piotra O. kwotę 4,8 mln dolarów. Sportowiec skusił się na obietnice „pewnych” inwestycji, które miały zapewnić mu nawet podwojenie kapitału. Były też osoby, które powierzały mu jeszcze większe kwoty. Obywatel Australii, udziałowiec jednej ze znanych spółek zajmujących się inwestycjami, wpłacił 5 mln dolarów. Było też wielu Polaków skuszonych obietnicami zysku, w tym pastor kościoła anglikańskiego w Lublinie. Tutaj jednak chodziło o znacznie mniejsze kwoty. Pieniądze krążyły pomiędzy kontami i przynosiły dochód z wielokrotnego oprocentowania lokat, czyli znanego z afery Art. B oscylatora.

Bezrobotny z milionami

Pod koniec 2002 roku Piotr O. wrócił do kraju. Tym razem już nie do Biłgoraja, lecz do podlubelskiej gminy Konopnica. W miejscowości Stasin, w pobliżu lasu, kupił działkę, na której wybudował trzy okazałe wille. Gustował też w luksusowych autach i drogich gadżetach. Po tym, jak na początku 2003 roku został aresztowany, prokuratura zabezpieczyła m.in. kolekcję zegarków o ówczesnej wartości ok. 600 tys. zł w tym jeden wysadzany 509 diamentami. Śledczy zainteresowali się mężczyzną po tym, jak generalny inspektor informacji finansowej zgłosił podejrzane przelewy na milionowe kwoty, jakie pojawiały się na koncie bezrobotnego. Prokuratura Okręgowa w Lublinie przedstawiła Piotrowi O. zarzuty wyłudzenia ponad 40 mln zł i prania brudnych pieniędzy. Do tego posługiwania się fałszywymi czekami oraz oszustw podatkowych na kwotę 18 mln zł. W trakcie śledztwa wyszło na jaw, że mężczyzna miał na jednym z kont na Cyprze zdeponowane 10 mln dolarów zaś w banku w Bośni i Hercegowinie przechowywał spore ilości złota.

Zapewniał, że jest niewinny

Podczas procesu Piotr O. starał się przekonać sąd, że nikogo nie oszukał. Zapewniał, że jest wybitnym finansistą pracującym dla wielu znanych ludzi na całym świecie. Tłumaczył, że nie może spłacać wobec nich swoich zobowiązań z powodu zatrzymania go w areszcie. Gwarantował również, że pieniądze poszkodowanych są ulokowane na bezpiecznych kontach w Liechtensteinie i tylko on ma do nich dostęp. Wnosił też o zwolnienie go z aresztu, aby mógł dalej prowadzić swoje interesy. Narzekał również na swój stan zdrowia, który poprzez przebywanie za kratkami znacznie się pogorszył. Sąd nie uwierzył w jego wyjaśnienia i w 2006 roku skazał go na 14 lat pozbawienia wolności oraz 1,5 mln zł grzywny. Dodatkowo zobowiązał do zwrotu poszkodowanym ponad 40 milionów złotych. Po odwołaniu wyrok został zmniejszony do 8 lat więzienia i 540 tys. zł grzywny. W mocy pozostał też zwrot pieniędzy klientów.

Wrócił do działalności

Piotr O. przesiedział w celi 6 lat i na początku 2009 roku odzyskał wolność. Powodem było jego dobre sprawowanie. W 2012 roku znowu zainteresowała się nim prokuratura. Tym razem śledczy zarzucili mu popełnienie 18 przestępstw, głównie oszustw finansowych. Początkowo straty poszkodowanych szacowano na 3,5 mln złotych, jednak kwota ta szybko rosła. W trakcie śledztwa wyszło na jaw, że dopuścił się ich w latach 2006-2012, co oznacza, że wrócił do działalności jeszcze w więzieniu. Z akt śledztwa wynika, że odsiadując wyrok kontaktował się z osobami pokrzywdzonymi korzystając z telefonu lub też pisząc do nich listy. Oferował swoją pomoc w uzyskaniu korzystnych kredytów oraz dotacji. Kiedy dana osoba wyraziła zainteresowanie, żądał wpłacenia różnych kwot pieniędzy, które miały być przeznaczone na pokrycie kosztów. Niektórzy klienci odwiedzali go nawet w więzieniu. Dodatkowo za pomocą podrobionych dokumentów usiłował wyłudzić ponad 320 tys. zł kredytu. Zarzucono mu również czynienie przygotowań do wprowadzenia w obieg podrobionego weksla opiewającego na kwotę 125 mln euro. Wśród poszkodowanych był nawet były obrońca Piotra O., który stracił blisko 8 tys. zł.

Kolejny wyrok

Po raz kolejny Piotr O. przed sądem zapewniał o swojej niewinności. Tym razem jego linią obrony było przekonywanie, że to pokrzywdzeni są mu winni pieniądze. Łącznie miało to być 17 mln złotych za różnego rodzaju rozliczenia. Sąd w obliczu zgromadzonych dowodów nie miał jednak żadnych wątpliwości, co do winy oskarżonego. Dlatego też skazał go na 13 lat pozbawienia wolności oraz 18 tysięcy złotych grzywny. Ma też zwrócić pokrzywdzonym 2,5 miliona złotych. Wyrok nie jest prawomocny. Piotra O. nie było na ogłoszeniu wyroku. Od dłuższego czasu nie ma z nim żadnego kontaktu. Najprawdopodobniej przebywa za granicą. Nie jest więc wykluczone, że za jakiś czas, znów stanie się o nim głośno.

(fot. archiwum)

28 komentarzy

  1. Skazali do na 14 lat, wyszedł po 6? Toż to nawet na black friday takich promocji nie mieli!

  2. Bardzo zdolny człowiek. Nikogo biernego nie skrzywdzil. Nieodebral nikomu kromki chleba. Niewykorzystanal, niespowodowal że ktoś znalazł się na ulicy. Cóż… W mojej ocenie niejest jakimś tam mega przestępca.

  3. Dobry jest ciekawe czy za wybudowanie trzech willi zapłacił czy też jakas firma przez niego musiała zwinąć mandźur.

  4. Mam prawie 40 lat. Pamiętam jak dziś jako małolat będąc w nowo otwartym MediaMarkt, w którym na wprost od wejścia był taki pokoik z kinem domowym, telewizorami dookoła, głośnikami i fotelem na środku do testowania efektów tego kina. Wchodząc tam ujrzałem faceta, który palił papierosa (był to właśnie Piotruś). Podchodzi do niego pracownik Media i mówi mu, że „proszę pana, tu nie wolno palić”. A on do tego pracownika mówi: „dooobra, nie pi**dol, chcę ten telewizor, ten, te głośniki i ten fotel”. Pracownik zdębiał. Popatrzył się jakby zobaczył ufo i odpowiedział mu „pan poczeka, wezwę kierownika i przyniosę popielniczkę”. Scena jak z filmu z lat 90-tych ale właśnie tak wtedy było. Oczywiście zapłacił gotówką i ustalił gdzie ma to być zawiezione. Na tamten czas nie miałem pojęcia kto to jest. Rok 2003, do Lublina przyjeżdża Romario! Wchodzi do sądu na Krakowskim Przedmieściu (tego sądu przy hipotecznej, powiedzmy na przeciwko ParZonej). Mało kto wie po co i na co. To tak jakby dziś miał do Lbn. przyjechać Messi czy Cristiano. Okazało się, że właśnie Piotrek mając super talent handlowy oszukał brazylijskiego piłkarza na parę mln dolarów. Oczywiście dziwię się organom ścigania czy w ogóle służbom, że nie zaproponują takiemu facetowi pracy u nich (chyba, że proponowali). Przecież taki człowiek byłby idealnym śledczym! Proszę, nie piszcie, iż opowiadam bajki gdyż założę się, że po chwili odezwą się tu ludzie, którzy potwierdzą sytuację z Media Markt.

    • To nie bajka. Tak mogło być. Palił dużo, długie, cienkie cygaretki. Poznałem człowieka osobiście. Widziałem i zegar za 600 tysi i metca cl600 brabus. Nie znałem wówczas wartości zegarka, ale instynktownie czułem, że raczej nie jest tańszy od bryki. Mi przedstawił się, jako lekarz pediatra z Watykanu. Można. No można ?. Po bliższym poznaniu, z perspektywy lat muszę przyznać, że p.Piotr jest spoko gość, choć ekscentryczny. Pozdrawiam, jeśli czyta. Ja mam dobre wspomnienia. Niezależnie od wszystkiego, ma klasę ?.

    • Cześć, tym pracownikiem, który go obslugiwał bylem ja, Misiek.Gościa poinformowalem ze tu nie wolno palić bo strzepywal fajke mi do smietnika przy komputerze.To zaczął do ręki trzepać papierosa.Zawołałem dyrektora wtedy już M.B ..kiego, zszedl i zobaczył zegarek, który przerastal i jego nożliwości…wtedy kupił projektor, plasmę pioneera za 69 tys i Bose acustimass za 29 tyś…sam mu to sprzedałem …zaparkował BMW cabrio przed wejsciem glownym..bo drzwi za wąskie były…ech…pozdrawiam.Misiek.

  5. „Stefanek ” jak ma taką kasę ,to o żadnej „izolacji ” nie ma mowy .Wszędzie pracują ludzie ,którzy za mało zarabiją zeby nie dać się skusić .Musze przyznać ze gosciu robi wrazenie .Pewnie kiedyś film o nim nakręcą .A teraz to raczej go już nie znajdą ,bo ma za dużo kazy i „doswiadczenia „

  6. Świetlną karierę w rządzie by zrobił.

  7. Szkoda ze oszukiwal nawet najbliższych, manipulujac nimi jak mistrz świata…a do swoich gierek wykorzystywał nawet schorowanych rodziców, żenada

  8. Sorry ,niwierze że tyle pazernych ludzi jest iż podoba sie im działanie takiego złodzieja ,każdy z Was może sie dorobić w uczciwy sposób tak jak np Romario i wtedy taki Typ wystawia Nam Polakom wizytowke na cały Świat i sporo ludzi Go popiera ależ farsa na fill.

  9. *** *** idzie w jego kroki.

  10. Do B. żadnego Romario w Lbn nie było,nie koloryzuj .Cos słyszałeś coś wiesz i się podniecasz niezdrowo ,poszukaj sobie innych autorytetów dobrze radzę.

    • Do Keri Kelson.

      „Samochód z Romario podjechał pod gmach lubelskiej Prokuratury Okręgowej przy ul. Okopowej około godziny 15.30. Przesłuchanie piłkarza potrwa prawdopodobnie do późnego wieczora. Lubelska prokuratura twierdzi, że piłkarz mógł paść ofiarą lubelskiego oszusta Piotra O. – Są podejrzenia że Piotr O. wraz ze swoim amerykańskim pomocnikiem oszukał Romario na blisko 5 milionów dolarów – mówi rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie Andrzej Lepieszko.

      Jak poinformował rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie Andrzej Lepieszko, przesłuchanie Romaria odbyło się w Lublinie na wniosek jego pełnomocnika. „