Ponad dwa promile i nocna wyprawa do McDonalda. Ksiądz przed sądem mówił o winie i przeciążeniu
18:58 23-06-2026 | Autor: redakcja
We wtorek, 23 czerwca, przed Sądem Rejonowym Lublin-Zachód w Lublinie rozpoczął się proces księdza Konrada Ż. Duchowny odpowiada za prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu. Chodzi o głośną sprawę z początku kwietnia.
Dokładnie w Wielki Piątek funkcjonariusze drogówki prowadzili kontrolę prędkości pojazdów poruszających się al. Kraśnicką w Lublinie. Po godz. 1.00 dostrzegli jadącą zbyt szybko Toyotę. Pomiar wykazał, że kierowca przekroczył dopuszczalną prędkość o ponad 20 km/h. Został natychmiast zatrzymany.
Kiedy jeden z policjantów podszedł do niego po dokumenty, od razu wyczuł charakterystyczną woń alkoholu. Badanie alkomatem nie pozostawiało wątpliwości. 42-latek miał ponad dwa promile alkoholu w organizmie.
Siedząca w pobliżu grupa młodych osób zainteresowała się interwencją funkcjonariuszy. W zatrzymanym rozpoznali księdza ze swojej parafii pw. św. Piotra Jerzego Frassatiego przy ul. Skierki. Pełnił tam funkcję rezydenta. Co więcej, był również nauczycielem religii w jednym z lubelskich liceów oraz archidiecezjalnym koordynatorem duszpasterstwa akademickiego.
Okazało się, że duchowny zgłodniał i jechał do zlokalizowanego na Węglinie McDonalda. Przed sądem wyjaśniał, że był zmęczony przygotowaniami do nadchodzących świąt Wielkiej Nocy. Jak relacjonuje portal Lublin24.pl, ksiądz tłumaczył swoje zachowanie przepracowaniem, zmęczeniem oraz bardzo dużą liczbą obowiązków. Wyjaśniał, że tego dnia pracy było tyle, co dla dwóch, a nawet dwóch i pół księdza. Dlatego, gdy po godz. 22.00 wrócił z posługi do parafii, postanowił wynagrodzić sobie ten trud i jednocześnie się zrelaksować.
Otworzył więc butelkę wina, a w trakcie jego spożywania poczuł silny głód. Udał się do lodówki, jednak ta była pusta. Uruchomił jedną z aplikacji do zamawiania jedzenia, lecz pokazywała ona długi czas oczekiwania na dostawę. Wsiadł więc do samochodu i ruszył w kierunku czynnego do późnych godzin nocnych McDonalda. Co ciekawe, został zatrzymany tuż przed samym lokalem.
– Odebrało mi rozum i podjąłem decyzję o prowadzeniu pojazdu po spożyciu alkoholu. Czego żałuję. Nigdy wcześniej tego nie robiłem. Przekroczyłem również swoje moralne granice. Sam szukam odpowiedzi, z jakiego powodu mogło do tego dojść – relacjonuje zeznania duchownego przed sądem portal Lublin24.pl.
Ksiądz przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu. Wskazał jednak, że wypił jedynie kilka lampek wina. Tak wysoki wynik badania alkomatem tłumaczył tym, że wcześniej nic nie jadł, palił tytoń oraz był przeciążony pracą. Zaznaczył, że czuł się dobrze, droga była pusta i panował na niej niewielki ruch.
Deklarował, że bardzo żałuje swojego czynu i podjął pracę nad sobą. Jego adwokat przekonywał natomiast sąd, że Konrad Ż. wcześniej cieszył się nieskazitelną opinią i nigdy nie dopuścił się czynu zabronionego. W związku z tym poprosił o łagodny wyrok. Księdzu grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności.
w wieki piątek, oni sami nie wierzą w Boga skoro sie tak zachowują
Oj tam, oj tam pewnie jeździł nagminnie, ale za tym razem wpadł.
Oj tam oj tam, a wiesz, że tak piszesz?
Dzisiaj to większość takich wiedzących a pojęcia nie mających
Oj tak tak, wszystkie pijaki za kółkiem ten jeden jedyny raz wsiadają pod wpływem i akurat wpadają. Osiem zakazów prowadzenia też przypadkiem u takich
Dali mu się chociaż najeść tych wieśmaków, czy głodzili batmana na dołku do rana?
Alkoholik zawsze się tłumaczy. Zrobił to raz, zrobi i drugi.
Wielu księży ma problem alkoholowy. Piją codziennieblu bardzo często wino. Alkoholik to ten, który często dostarcza alkohol do organizmu. Nie trzeba się upijać, żeby być uzależnienionym… piwko, koniak, winko ale pite często i problem narasta. W pracy, domu i za kierowcą…
Nieważne że ksiądz powinien siedzieć,no ale biskup ukręci sprawie łeb
No i co? Miałem rację. Dostał wyrok skazujący: 5,4 tys. grzywny, do tego do zapłaty 5 tys. PLN na fundusz pomocy, przepadek auta oraz 4-letni zakaz prowadzenia pojazdów. Nic o więzieniu, ani nawet o zawiasach. Dość łagodnie, jak za 2 promile, choć dość dotkliwie finansowo jak za pierwszy wybryk.
Gaś ogień pod tym rożnem. Mało komu za pierwszym razem wlepiają wyrok do odsiedzenia. Dostanie najpewniej zawiasy nie dlatego, że był księdzem, ale że to pierwszy wybryk i do tej pory nie figurował w żadnych rejestrach.
Był przepracowany i głodny? Przecież to istota Wielkiego Piątku, ścisły Post i umartwienie a nie relaksowanie się winkiem i kebabem.
To ile procent miało to winko że po kilku lampkach miał 2promile?
Faktycznie, coś tu nie gra. Jeżeli przyjmiemy, że spożywał winko, a nie np. koniaczek, to do osiegnięcia ponad 2 promili, mężczyzna o średniej budowie ciała musiałby, tak z grubsza licząc, obalić 2 butelki winka. Natomiast kilka lampek pasowałoby raczej do czegoś mocniejszego😁😉
Olbrychski, jak mu prawko zabrali, też się zarzekał, że wypił tylko jedną lampkę wina i wydmuchał 0,8 promila. Może to ta sama winnica…
Raczej „ile litrów miała ta butelka wina?”
Dorosły facet, żeby dojść do „dwóch złotych” potrzebowałby dobrych dwóch litrów wina.
Mógł założyć totem bezkarności (zwany także koloratką) i liczyć, że go puszczą, ale trochę wiocha by była potem zamówić Big Maca w Wielki Piątek.
A gdzie artykuł o parkowaniu Konradka?
„dwóch i pół księdza”
Dobry tytuł na polski sitcom albo film z Dąbrowy Górniczej. 😆
Kilka lampek wina… i ponad 2 promile… czyli kłamaliśmy, kłamiemy i będziemy kłamać, prawda księciuniu?