Zwłoki kobiety w mieszkaniu, sklep wyleciał w powietrze. Po latach ruszył proces Andrzeja R.

61

Po blisko sześciu latach, jakie minęły od zbrodni, ruszył proces Andrzeja R., oskarżonego o zabójstwo swojej małżonki, a następnie wysadzenie w powietrze sklepu na Kalinowszczyźnie. Mężczyzna nie przyznaje się do winy.

 

W poniedziałek przed Sądem Okręgowym w Lublinie rozpoczął się proces Andrzeja R. Mężczyzna został oskarżony o zabójstwo swojej żony poprzez jej uduszenie, a także o doprowadzenie do wybuchu gazu propan-butan, w wyniku czego spowodował zagrożenie dla życia i zdrowia wielu osób oraz mienia w wielkich rozmiarach. Jest to następstwo zdarzeń, jakie miały miejsce latem 2012 roku w Lublinie.

Policjanci zostali poproszeni o pomoc przez mężczyznę, który nie mógł skontaktować się z matką mieszkającą przy ul. Kunickiego. Podejrzewając, że kobiecie mogło się coś stać, na miejsce wezwano też strażaków, którzy dostali się do mieszkania. Tam w jednym z pomieszczeń leżało ciało 45-letniej Małgorzaty R.

Jak się okazało, zginęła ona kilka dni wcześniej, a przyczyną jej śmierci było uduszenie. Policjanci, którzy zajęli się sprawą, rozpoczęli poszukiwania męża ofiary. Ustalono, że ma on sklep na Kalinowszczyźnie. Gdy następnego dnia pojawili się tam funkcjonariusze, na ich widok Andrzej R. zamknął się w środku i odkręcił znajdujące się tam butle z gazem.

Funkcjonariusze natychmiast powiadomili strażaków, pogotowie gazowe, ratowników medycznych oraz kolejne patrole policji oraz niezwłocznie przystąpili do zabezpieczania terenu. Kiedy tylko udało im się ewakuować pracowników sklepu, jak też osoby przebywające w pobliżu, nastąpił wybuch. Mężczyznę udało się uratować, jednak jego stan był bardzo ciężki. Miał poparzoną praktycznie całą powierzchnię ciała. Dopiero po pięciu latach jego stan zdrowia poprawił się na tyle, że śledczy mogli przedstawić mu zarzuty.

Andrzej R. do sądu został przywieziony karetką, a na salę rozpraw wjechał na wózku inwalidzkim. Przed złożeniem zeznań, przypomniano wyjaśnienia, jakie złożył podczas śledztwa. Nie przyznał się do zabójstwa małżonki, tłumacząc, że feralnego dnia wrócił do domu pijany i poszedł spać. Kiedy się obudził, dostrzegł dwóch zamaskowanych włamywaczy oraz leżącą bez oznak życia żonę. Przed sądem dodał, że rzeczywiście w ich małżeństwie nie działo się najlepiej i nie zależało mu na dobrych układach.

Jak zapewniał, miał myśli samobójcze, jednak nie pamięta nic z tego, co wydarzyło się w momencie wybuchu. O zabójstwo małżonki podejrzewa zaś syna lub szwagierkę. Swoje zeznania składali także sąsiedzi małżeństwa, którzy potwierdzili, że pomiędzy nimi dochodziło do kłótni i awantur, a mężczyzna nadużywał alkoholu. Andrzejowi R. grozi dożywocie.

 

(fot. TVP Lublin, lublin112, wideo – lublin112)
2018-04-23 21:00:32