Ukryte podwyżki OC? Spowodujesz drobną kolizję, składka wzrośnie dwukrotnie

40

Ubezpieczyciele szukają kolejnych sposobów na poprawę kiepskich wyników segmentu ubezpieczeń komunikacyjnych OC. O ile ciężko już im podnosić ceny wyjściowe składek, to znaleźli inną metodę na dodatkowe wpływy. Są nimi znaczne podwyżki dla kierowców, którzy spowodowali choćby najdrobniejszą kolizję.

 

Wystarczy tylko jedna drobna kolizja, aby cena polisy wyraźnie podskoczyła. Ważne jest to, że dla ubezpieczycieli nie ma już znaczenia, czy kierowca spowodował większe lub mniejsze zniszczenia. Każda szkoda na koncie właściciela pojazdu traktowana jest po prostu jako jedno zdarzenie, niezależnie od wysokości wypłaconej rekompensaty. W wyniku tego, ubezpieczyciele podnoszą cenę składek nawet o ponad 100 proc. Co ciekawe, jeszcze w ubiegłym roku, spowodowanie kolizji wiązało się ze wzrostem opłat za ubezpieczenie o ok. 20 proc.

Multiagencja Superpolisa Ubezpieczenia sprawdziła na dwóch przykładach, w jaki dokładnie sposób „zachowuje się” składka OC po pojawieniu się szkody. Dla potrzeb symulacji wybrano dwa przykładowe profile kierowców. Pierwszy, to 33-letni właściciel 5-letniego opla astry, który prawo jazdy ma od 10 lat, a OC opłaca od 7 lat. Natomiast drugi, to 37-letni kierowca z 15-letnim stażem i 10-letnią historią OC, który jeździ 4-letnim volkswagenem golfem.

Przy braku szkód na koncie pierwszy kierowca może kupić OC w Lublinie za minimum 581,08 zł, ale jeśli miałby choć jedną stłuczkę w historii jazdy w ostatnim roku, nie kupiłby w stolicy woj. lubelskiego ubezpieczenia taniej niż za 1184,03 zł. To oznacza, że jedna szkoda powoduje w jego przypadku wzrost ceny aż o 103%. Dla porównania, na koniec IV kwartału 2016 roku w analogicznej sytuacji składka rosła o 18%. W przypadku drugiego kierowcy szkoda w ostatnim roku podniosłaby cenę OC o 97% z 581,49 zł do 1146,33 zł. Podobna sytuacja występuje w innych miastach Polski, gdzie np. we Wrocławiu cena ubezpieczenia wzrosła aż o 131%.

– Nasza analiza potwierdza, że w takiej sytuacji cena rośnie, ale istotne jest przede wszystkim to, że jedna szkoda na koncie powodowała w I kwartale 2017 roku o wiele większy wzrost składki niż w minionych 12 miesiącach. To ciekawe zwłaszcza w kontekście coraz częściej pojawiających się głosów o stopniowym wyhamowywaniu podwyżek cen OC, o których kierowcy są nieprzerwanie informowani już od 2 lat. Oznacza to bowiem, że nie wszyscy właściciele aut mogą już odetchnąć z ulgą – tłumaczy Tomasz Wójtowicz z multiagencji Superpolisa Ubezpieczenia w Puławach.

W ten sposób ubezpieczyciele szukają sposobów na poprawę kiepskich wyników segmentu ubezpieczeń komunikacyjnych OC. Mówi się, że jedną z przyczyn tego stanu jest wzrost wypłat odszkodowań i świadczeń. A skoro tak, to w pewnym sensie naturalnym kierunkiem dla polityki cenowej zakładów ubezpieczeń są wyższe składki dla kierowców szkodowych. Należy pamiętać, że nie tylko szkody mają wpływ na cenę polisy. Są bardzo ważnym i branym pod uwagę przez wszystkich ubezpieczycieli kryterium.

Oprócz nich w kalkulacjach składek uwzględniane są takie czynniki jak: wiek, zawód i miejsce zamieszkania czy przebywania osoby kupującej ubezpieczenie, pojemność silnika, przeznaczenie, marka, wiek, a nawet kolor ubezpieczanego pojazdu czy zawarcie ubezpieczenia OC w pakiecie z innymi produktami, np. AC, assistance czy NNW. Trzeba też wiedzieć, że poszczególne firmy nie mogą zmieniać zakresu ochrony w ramach OC, bo jest ona określona ustawą, ale politykę cenową mogą kształtować wedle własnego uznania. Stąd tak duże rozbieżności w składkach pomiędzy różnymi zakładami ubezpieczeń. Minimalną i maksymalną cenę zazwyczaj dzieli przynajmniej kilkaset złotych w przypadku kierowców bezszkodowych, po szkodach rozpiętości w składkach potrafią być jeszcze wyższe.

(fot. lublin112 – zdjęcie ilustracyjne)
2017-05-16 08:00:46