„Sklepy sieciowe powinny być przepełnione krajowymi nowalijkami”. Mamy w nich pietruszkę z Włoch, marchewkę z Hiszpanii, a cebulę z Indii

Agrounia grzmi na Facebooku na temat pochodzenia warzyw w dyskontach na terenie kraju. Zamiast polskich nowalijek klientom oferuje się produkty z Indii, Hiszpanii, Włoch, Holandii, Francji, czy Egiptu.

Na facebookowym profilu Agrounii pojawił się wpis dotyczący tego, skąd pochodzą warzywa dostępne w ofercie Biedronki. Jak naznacza autor informacji, pomimo tego, że mamy czerwiec, a za chwilę początek lata, próżno szukać polskich nowalijek.

– Jeden z naszych działaczy zrobił szybki przegląd tego, co można kupić w Biedronka na warszawskiej Białołęce. Mamy czerwiec, za chwilę początek lata. Nie jest to zaskoczenie, że sklepy powinny być przepełnione krajowymi nowalijkami. Kiedy w Polsce młodych ziemniaków jest pod dostatkiem, Biedronka oferuje wczesne, ale z Grecji. Tak kochani, tak się zbija cenę krajowego produktu. Później kupią go za pół ceny, a sprzedadzą w cenie greckiego. Ciekawe jest też oznaczenie tych ziemniaków. Polskie oznaczone są naszą flagą, a greckie w pół anonimowe – grzmi na Facebooku Agrounia.

Przy zakupie warzyw lub owoców warto zwrócić uwagę na to skąd pochodzą warzywa dostępne w ofercie nie tylko Biedronki, ale i innych sklepów sieciowych. Niestety krajowe warzywa już dawno zostały wyparte przez produkty importowane.

– W sklepach z pochodzeniem produktów jest różnie, więc warto zwrócić uwagę na dokładny opis. Bo nie jest jakimś wyczynem kupić dynie z Brazylii, albo cebule z Indii. Kiedy mamy przepełnienie krajowej natki pietruszki i szczypioru, Biedronka oferuje odpowiednio włoski i hiszpański. Czosnek? Egipt i Hiszpania. Młoda marchew i ta stara już tylko zagraniczna. Cukinia? Proszę bardzo. Jest z Hiszpanii. Po co jeszcze chwile czekać za polską? To samo z kalafiorami i brokułami. Za kilka dni będą polskie, ale my już teraz musimy na półkach mieć te z Hiszpanii i Francji. Kupując zwykłą cebulę, kupujesz mix cebul z Unii Europejskiej, czyli nie wiadomo skąd – dodaje Agrounia.

Jednym z ciekawszych produktów są pakowane warzywa w jedno pudełko i sprzedawane hurtem jako: EUROPEJSKIE i POZAEUROPEJSKIE.

– Robiąc kiszone ogórki zrobisz je z dodatkiem warzyw z całego świata. Na zakupach zwracajcie uwagę na pochodzenie produktów. To nie kosztuje wiele, a bardzo dużo zmienia – apeluje Agrounia.

Co ciekawe, każdy kto choć raz był w sklepie za granicą, np. na Węgrzech lub w Holandii zauważy, że ponad połowa produktów, jak nie większość pochodzi od krajowych dostawców. Jeżeli już chcemy mieć naprawdę polskie warzywa, warto zajrzeć na lokalny targ i zaopatrzyć się w polski czosnek, który ma odpowiedni smak i aromat, a nie w zagraniczne wersje bez smaku. Na szczęście są takie miejsca, również w Lublinie, gdzie dostaniemy polskie warzywa.

(fot. Agrounia)

Zobacz również

40 komentarzy

  1. Skoro markety są zagraniczne to I produkty zagraniczne I podatek jest płacony przeznie za granicą 😉

  2. Z marketu warzywa kijem bym nie dotknął.

  3. Zobacz tylko ile kosztuje polski produkt na bazarku stąd nikt nie chce polskiego. Chłopy ceny w dół a będziemy kupować. A co do dyskontów to wcale się im nie dziwię po pierwsze pośrednik narzuca większe ceny po drugie pestycydów cała masa. Widzę za oknem jak chociażby rolnik traktuje rzepak już trzeci raz pryska pole i to ma być polska zdrowa żywność.

  4. Pojedźcie na Elizówkę. Można kupić dobre i pewne warzywa. Fakt niektóre są jeszcze drogie jak to zwykle bywa gdy pojawiają się pierwsze sztuki i może jeszcze nie smakują jak te z pełni sezonu ale zima była długa a wiosna chłodna co się dziwić.

    Ja akurat popieram słowa autora artykułu i zgadzam się z tym że coraz ciężej dostać dobre miejscowe warzywa. Dla wszystkich co tu marudzą proponuję by spróbowali pomidora ze szklarni jakiejś pod lublinem wychodowanego na ziemi a nie ligninie. Jak wielka jest różnica w smaku i zapachu niż te z wielkopowierzchniowych marketów. I takie powinniśmy jeść dla naszego zdrowia ale zieleniaki na rogu poupadały a w markatach nie dostaniemy takiego produktu bo miejscowy rolnik nie zaopatrzy całej sieci więc nie podpiszą z nim umowy. A poza tym dla osoby zamawiającej towar na taką sieć liczy się to jak wygląda towar i ile na nim zarobi a nie to czy ktoś po nim będzie zdrowy czy świecił cała tablica mandalejewa.

    Podsumowywując – można kupić niedrogie zdrowe i smaczne warzywa tylko trzeba trochę poszukać i po testować 😀

  5. Nie wystarczy zrobić, żeby polskie było tańsze (a przecież jest tyle dopłat, dotacji, praca wciąż tańsza niż w Hiszpanii). Jeszcze skala, żeby dyskont zamówił dostawę to musi być w skali kraju co najmniej kilka tirów. Można założyć grupę producentów, ale tu się pojawia odwieczny problem – kto będzie rządzić? A jak już i to się uda wyjaśnić, to okazuje się, że pojawiają się jakieś „niejasności” przy rozliczeniach dotacji itp… Że handel oddany w obce ręce? Podziękujcie entuzjastom „wolnego rynku” i „prywatyzacji”, Stokrotkę przejęła firma z kraju o PKB wielkości warszawskiego, nie rozwija się rodzimego biznesu, tylko założyć firmę, podkręcić wyniki, sprzedać, kasa za pazuchę i chodu w krzaki.

  6. a skąd niby mają być teraz marchewki i pietruszki, jak w Polsce to dopiero wzeszły, wszystko o miesiąc opóźnione?
    dynie i cukinie dopiero co wysadzone do gruntu, jeszcze nie kwitną, a tu ktoś o owocach mówi
    ludzie, zastanówcie się chwilę, zanim coś napiszecie
    truskawki z tunelu albo z wody, nawet polskie, z naturalnością to niewiele mają wspólnego
    moje dopiero kwitną
    teraz polskie z gruntu to mogą być: szczypior, sałata, rukola, koperek i natka jeśli ktoś przetrzymał pietruszkę z poprzedniego roku
    tyle na temat

  7. Kto ma dobry towar chociaż droższy nie buja się po bazarach targach tylko ma swoich odbiorców przyjeżdżają busy z Warszawy i zabierają wszystko dla elit z pocałowaniem ręki a wiadomo biedota zjada marketowe warzywa chemiczne bez smaku i zapachu ale ładnie wyglądające z zagranicy.

  8. Apostazy Pierdółko Pierwszy (i ostatni)

    Mamy pietruszkę z Włoch, marchewkę z Hiszpanii, a cebulę z Indii bo prawdziwemu Polakowi nic, ale to NIC sie nie opłaca !!!
    Przedwczoraj na grilu gościłem rolnika (dawniej chłopa) z okolic Niedrzwicy Dużej, jęczał, że ciągle dopłaca do swojego gospodarstwa rolnego, ale jak zapytałem z czego dopłaca, jak twierdzi, że nie ma dochodu, a wiem że żyje na dość dobrym poziomie (niezła chata, dwa samochody, ciągnik z pełnym osprzętem… nie potrafił słowem beknąć… zmieniliśmy temat na: ładna pogoda dzisiaj…

  9. Bo dla rolnika przychody z rzędu 100tys rocznie to lipa.

    • Masz rację 😉 Przychód to lipa, u dobrego gospodarza, jak i przedsiębiorcy, każdy przychód wsiąknie. Wiecznie będzie żył biednie, bo ciągle inwestuje. Gdy przeinwestuje pożyczone pieniądze, zostaje bankrutem.

Pracapraca.lublin112.pl

    Kursy walut

    • USD 3.7349zł 0.44%
    • GBP 5.2617zł 0.47%
    • EUR 4.5306zł 0.62%
    • CHF 4.1601zł 0.58%

    Polub nas

    Materiały wideo

    Lubelscy policjanci wzięli udział w akcji #GaszynChallenge (wideo)
    Nowe iluminacje świąteczne na Rynku Wielkim w Zamościu (wideo)
    99. Rocznica Bitwy pod Komarowem (wideo)
    W Zamościu trwa 18 Międzynarodowy Festiwal Folklorystyczny EUROFOLK (wideo)
    W Zamościu trwa XIII Zamojski Festiwal Kultury (wideo)

    Co? Gdzie? Kiedy?

    Przestrzenie Teatru na scenie Muszli Koncertowej i w Wirydarzu Centrum Kultury
    Małe Inne Brzmienia już za dwa tygodnie
    Jarmark Lubelski zaprasza na starcie serów polskich i włoskich
    Spotkanie pokoleń upamiętniające 77 rocznicę pobytu i walk 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK w ramach akcji „Burza” na Lubelszczyźnie
    Food trucki przyjadą do Świdnika