Przejdź do treści
sobota, 10 października 2026
Kontakt do redakcji: 690 680 960 [email protected]
Wiadomości z Lublina i regionu
Kontakt do redakcji 690 680 960 [email protected]

„Sąsiad wyszedł na dwór”, „Gromadzą się przy placu zabaw”. Sąsiedzi pilnują przestrzegania przepisów i dzwonią po policję

Sąsiedzka czujność w obliczu zagrożenia koronawirusem nabrała dużego znaczenia. Widząc przypadki łamania kwarantanny, grupowania się osób, czy też inne niepokojące sytuacje, od razu osoby te powiadamiają policję czy straż miejską.

Z dnia na dzień w naszym kraju coraz bardziej rozprzestrzenia się koronawirus. Służby robią co mogą, aby ograniczyć liczbę kolejnych zakażeń, a przede wszystkim, aby uniknąć sytuacji, jaka ma miejsce we Włoszech. W tym celu wprowadzane są kolejne obostrzenia związane z przemieszczaniem się, grupowaniem, a także wiele osób obejmowanych jest obowiązkową kwarantanną. Kontrolują to wszystko policjanci, jednak również…sami mieszkańcy.

Co chwilę do Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego wpływają zgłoszenia m.in. typu:”Sąsiad wyszedł na dwór, a przebywa na kwarantannie”, „Na placu zabaw bawią się dzieci, a nie wolno”, „Ulicą idzie grupa ośmiu osób”, „Gromadzą się przy placu zabaw i spożywają alkohol”. Za każdym razem są one przekazywane służbom, czyli m.in. policji. Jak ustaliliśmy, policjanci z naszego regionu podejmują szereg interwencji związanych z przestrzeganiem obowiązujących przepisów, jakie są zgłaszane przez mieszkańców. Co ważne, wiele ze zgłoszeń jest potwierdzanych, choć zdarzają się również przypadki odwrotne.

Zdarzało się bowiem, że idąca grupka osób była rodziną, która wyszła na spacer, czy też sąsiad, który miał złamać zasady kwarantanny, wcale nią nie jest objęty lub też już ją zakończył. Jednak jak podkreślają policjanci, sąsiedzka czujność jest nie do przecenienia. Jak nam wyjaśniano, był nawet przypadek w jednym z powiatów, że sąsiedzi zgłaszali, iż osoba mieszkająca w pobliżu się nie myje, więc może roznosić wirusa.

Podobne telefony odbierają także pracownicy sanepidu, czy też straż miejska. W poprzednim tygodniu tylko strażnicy z Zamościa otrzymali 35 tego typu zgłoszeń od mieszkańców miasta. Wezwania dotyczyły grupowania się osób w takich miejscach jak szkolne boiska, bulwary, place zabaw, amfiteatr czy Rynek Wielki. Często takim spotkaniom towarzyszyło spożywanie alkoholu, ale zdarzały się również interwencje do grupowych, sąsiedzkich pogawędek na świeżym powietrzu. Strażnicy upominali, tłumaczyli, pouczali i nakazywali rozejście się. Zdaniem strażników, to bardzo dobry znak świadczący o rosnącym poczuciu odpowiedzialności społecznej.

(fot. lublin112.pl)

49 komentarzy

  1. olo
    Odpowiedz

    Tylko donosy pełowcom pozostały.

  2. EMANUEL PIPA, SYN MIEĆKI PIPKI.
    Odpowiedz

    Uprzejmie donoszę że mój tato pędzi bimber! A ja mam już dość picia gorzkiej herbaty!

    1. jerbie
      Odpowiedz

      To pij bimber a @olo ma rację.

  3. Kemka
    Odpowiedz

    Guma to ty od tyłu???

  4. Krzysztof K. (bo rodo)
    Odpowiedz

    Na przód mocherowe berety!! i więcej zebrań na klatce niby czekając na windę tworząc swoje strategie w działaniach, bo po kościele już nie bardzo da się kogoś obgadać. Do boju!!

  5. Donata
    Odpowiedz

    Bardzo dobrze Policja powinna w takich przypadkach nakładać mandaty z górnej półki albo bez dyskusji kierować sprawę wyżej!

  6. 447
    Odpowiedz

    Cholera,dzisiaj żem spal w jednym łóżku ze swoją ślubna,nie było 2 m,dzisiaj w kuchni na kanapie będę spal.

    1. rozsadnyprzeciwglupocie
      Odpowiedz

      ale ty jesteś śmieszny, wow, czapki z głów

      1. packa i kielnia
        Odpowiedz

        Nie jest śmieszny tylko tragiczny. Sam doniósł na siebie. Można to wydrukować i donieść gdzie trzeba i komu trzeba.

  7. Ormo
    Odpowiedz

    Polacy – to maja we krwi . A co ? odpowiedz : Donoszenie na najbliższych i wszystkich innych.

    1. Rgs
      Odpowiedz

      ORMO zarazę ciężko wytepic

  8. -------
    Odpowiedz

    Patogen dobrze gadasz święta prawda polać Ci.

  9. patogen
    Odpowiedz

    z butów wychodzą korzenie dziadków i rodziców, którzy mają pęczniejące teczki w IPN. tej zarazy z krwi tak szybko nie wytępi. podyepywał w szkole, podyepywa w pracy to i zioma podyepie.

    1. korbelel
      Odpowiedz

      To te teczki jeszcze pęcznieją?

      1. patogen
        Odpowiedz

        odkąd bronek opublikował listę, a ipn otworzył archiwa, zgłosiło się tak wielu poszkodowanych, że nawet nie masz pojęcia. tak … pęcznieją, bo sąsiedzi i współpracownicy dowiadują się, jakim szmalcownikom mówili dzień dobry,

    2. rozsadnyprzeciwglupocie
      Odpowiedz

      największą zarazą to jest egoizm i podejście ” mam w du..e, będę się grupował, jestem młody i zdrowy, najwyżej zachoruje, nic mi nie będzie”

Dodaj komentarz

Masz coś do dodania? Podziel się swoją opinią.

Dbaj o kulturę dyskusji. Publikując komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy.

Z kraju

Lubelski biznes

Polityka

Społeczeństwo

Nauka i technologia

Nauka i technologie

Eksperci: zanim zapytasz AI, pomyśl sam

Sztuczna inteligencja zmienia sposób, w jaki zdobywamy wiedzę, podejmujemy decyzje i rozumiemy świat. Chatboty wyszukują informacje, piszą teksty, tworzą obrazy