Wczoraj wieczorem otrzymaliśmy dramatyczny apel od osób z całej Polski. – Pomóżcie matce, którą wyproszono z Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego przy ul. Gębali. Kobieta koczuje teraz w aucie, kiedy jej dziecko umiera – brzmiały słowa w nadsyłanych wiadomościach.
Co za glupota ja przy zonie bylem cala noc nikt mi nic niepowiedzial w UK jednak lepiej zyc rodzic i umierac nikt mnie nawet nieruszylna chwile nikt .Ja bym siedzial a jakby mowili zebym wyszedl powiedzial bym zaraz ide .Jak nie to wydzierajcie mnie na chama z szpitala .
Kot
Ocena: 0
Witam.Ten kto był w tym szpitalu to wie jak to działa. Masz kasę jesteś kimś albo masz znajomościany to jeszcze lepiej wszystko da się zrobić. W taki sam sposób działa wszystko w tym kraju.
Ewelina
Ocena: 0
Niech mówią co chcą. Ja wiedząc że moje dziecko może w każdej chwili umrzeć chciałabym do ostatniej chwili trzymać je za rękę ?
Aga
Ocena: 0
Regulamin regulaminem a spojrzenie na cierpienie w tej sytuacji matki jest bezsporne. Warto czasem być człowiekiem nie tylko dumnym posiadającym władzę lekarzem( lekarką). Sądzę że każdy ma prawo do tego aby ostatnie godziny życia spędzić w otoczeniu kochających osób wtedy odchodzenie dla odchodzących jest łatwiejsze i pożegnać się trochę łatwiej jeżeli to możliwe.
Sama jestem matką i nie wyobrażam sobie siedzieć w samochodzie gdy moje dziecko odchodzi a że jest nieprzytomne i takie tam bla bla jest mało istotne dla rodzica matka chce potrzymać swoje dziecko za rękę…według badań naukowych pacjenci nieprzytomni czują i słyszą w niektórych przypadkach gdy są szanse na wyleczenie kontakt z ukochaną osobą pomaga działa terapeutycznie szkoda tylko że w tym szpitalu o tym zapomniano oj ….proszę się douczyć lub zmienić nieżyciowy regulamin .
Mirej
Ocena: 0
Musieli by mnie siłą stamtąd usunąć i jeszcze bym w razie czego wszystko nagrywał, a i musiało by to być co najmniej dwóch policjantów (oczywiście jeśli mieli by podstawę prawną na taką interwencję)
Yaneck
Ocena: 0
My ze swoim dzieckiem dosłownie uciekliśmy do CZD.
Tutaj te wszystkie konowały są tylko dla siebie, a nie dla pacjentów.
Wolę przejechać te 300 km, tracić dzień ale w tam w CZD jest całkowicie inne podejście do tematu, inny poziom.
Każdy szpital będzie lepszy od DSK, osobiście polecam CZD, ale i u nas w WSS było całkiem OK, może nie mają takiego doświadczenia i takiej kadry do dzieci ale podejście pierwsza klasa.
kryskaus
Ocena: 0
Moj wnuczek byl w Stanach na wakacjach , dostal ataku wyrostka musial byc operowany , przez caly czas bylam z nim do drzwi sali operacyjnej razem z mama i potem 4 dni w szpitalu na sali dla chorych dzien i noc . Razem z jego mama . Co stoi na przeszkodzie aby w takiej sytuacji jak to chore dziecko umiera rodzice byli z nim dzien i noc . Czy tak trudno znalezc dla tego dziecka osobny pokoj? .Kompletna znieczulica .Regulamin nie zastapi czlowieczenstawa.
Yaneck
Ocena: 0
Nie mam możliwości edycji poprzedniego posta, a pragnę dodać:
Omijajcie DSK szerokim łukiem – może nazwa się zmieniła, elewację odnowili i ulicę zbudowali, ale w środku to nadal ten sam beton a hasłem przewodnim jest „Pacjencie lecz się sam” (a nam du.y nie zwracaj)
megilub
Ocena: 0
LUDZIE!!!!!!!!!!!!! CZY WAM SIĘ W GŁOWACH JUŻ ZUPEŁNIE POPRZEWRACAŁO???? CZY TO BYŁO BEZDOMNE DZIECKO??? przecież miało dom i matkę…powinno umierać w domu…w spokoju i miłości…a nie podłączone do tych wszystkich kabelków…po co to??? przedłuzy mu sie parę godzin męki???? matka bała się śmierci??? chyba mogła sie na nią przygotować skoro to był tak zaawansowany rak…
meg
Ocena: 0
nie zdążyła śię jeszcze przygotować bo dziecko zdjagnozowano 5 miesięcy temu
Co za glupota ja przy zonie bylem cala noc nikt mi nic niepowiedzial w UK jednak lepiej zyc rodzic i umierac nikt mnie nawet nieruszylna chwile nikt .Ja bym siedzial a jakby mowili zebym wyszedl powiedzial bym zaraz ide .Jak nie to wydzierajcie mnie na chama z szpitala .
Witam.Ten kto był w tym szpitalu to wie jak to działa. Masz kasę jesteś kimś albo masz znajomościany to jeszcze lepiej wszystko da się zrobić. W taki sam sposób działa wszystko w tym kraju.
Niech mówią co chcą. Ja wiedząc że moje dziecko może w każdej chwili umrzeć chciałabym do ostatniej chwili trzymać je za rękę ?
Regulamin regulaminem a spojrzenie na cierpienie w tej sytuacji matki jest bezsporne. Warto czasem być człowiekiem nie tylko dumnym posiadającym władzę lekarzem( lekarką). Sądzę że każdy ma prawo do tego aby ostatnie godziny życia spędzić w otoczeniu kochających osób wtedy odchodzenie dla odchodzących jest łatwiejsze i pożegnać się trochę łatwiej jeżeli to możliwe.
Sama jestem matką i nie wyobrażam sobie siedzieć w samochodzie gdy moje dziecko odchodzi a że jest nieprzytomne i takie tam bla bla jest mało istotne dla rodzica matka chce potrzymać swoje dziecko za rękę…według badań naukowych pacjenci nieprzytomni czują i słyszą w niektórych przypadkach gdy są szanse na wyleczenie kontakt z ukochaną osobą pomaga działa terapeutycznie szkoda tylko że w tym szpitalu o tym zapomniano oj ….proszę się douczyć lub zmienić nieżyciowy regulamin .
Musieli by mnie siłą stamtąd usunąć i jeszcze bym w razie czego wszystko nagrywał, a i musiało by to być co najmniej dwóch policjantów (oczywiście jeśli mieli by podstawę prawną na taką interwencję)
My ze swoim dzieckiem dosłownie uciekliśmy do CZD.
Tutaj te wszystkie konowały są tylko dla siebie, a nie dla pacjentów.
Wolę przejechać te 300 km, tracić dzień ale w tam w CZD jest całkowicie inne podejście do tematu, inny poziom.
Każdy szpital będzie lepszy od DSK, osobiście polecam CZD, ale i u nas w WSS było całkiem OK, może nie mają takiego doświadczenia i takiej kadry do dzieci ale podejście pierwsza klasa.
Moj wnuczek byl w Stanach na wakacjach , dostal ataku wyrostka musial byc operowany , przez caly czas bylam z nim do drzwi sali operacyjnej razem z mama i potem 4 dni w szpitalu na sali dla chorych dzien i noc . Razem z jego mama . Co stoi na przeszkodzie aby w takiej sytuacji jak to chore dziecko umiera rodzice byli z nim dzien i noc . Czy tak trudno znalezc dla tego dziecka osobny pokoj? .Kompletna znieczulica .Regulamin nie zastapi czlowieczenstawa.
Nie mam możliwości edycji poprzedniego posta, a pragnę dodać:
Omijajcie DSK szerokim łukiem – może nazwa się zmieniła, elewację odnowili i ulicę zbudowali, ale w środku to nadal ten sam beton a hasłem przewodnim jest „Pacjencie lecz się sam” (a nam du.y nie zwracaj)
LUDZIE!!!!!!!!!!!!! CZY WAM SIĘ W GŁOWACH JUŻ ZUPEŁNIE POPRZEWRACAŁO???? CZY TO BYŁO BEZDOMNE DZIECKO??? przecież miało dom i matkę…powinno umierać w domu…w spokoju i miłości…a nie podłączone do tych wszystkich kabelków…po co to??? przedłuzy mu sie parę godzin męki???? matka bała się śmierci??? chyba mogła sie na nią przygotować skoro to był tak zaawansowany rak…
nie zdążyła śię jeszcze przygotować bo dziecko zdjagnozowano 5 miesięcy temu
Niewiarygodne. Ręce opadają