Czwartek, 23 maja 202423/05/2024
690 680 960
690 680 960

Listonosz apeluje o ostrożność. „Obawiam się zarówno o swoją rodzinę, jak i o osoby, którym dostarczam przesyłki”

O opublikowanie kilku podstawowych zasad w trakcie wizyty listonosza, apeluje przedstawiciel tego zawodu. Jak wyjaśnia, czas na witanie, rozmowy czy też zapraszanie do domu będzie wtedy, gdy sytuacja w kraju się unormuje a zagrożenie minie.

Po tym, jak badania wykazały, że pracownik placówki Poczty Polskiej ze Świdnika jest zakażony koronawirusem, odezwał się do nas jeden z listonoszy, który każdego dnia doręcza przesyłki mieszkańcom. W zawodzie tym pracuje od 10 lat i jak tłumaczy, pierwszy raz przyszło mu zmagać się z takim zagrożeniem, jak stan epidemiczny w kraju. Zaznacza, że nie jest panikarzem, jednak teraz pracując, obawia się zarówno o swoją rodzinę, jak i o osoby, którym dostarcza listy i paczki. Dlatego też postanowił zaapelować o to, aby zachować podstawowe środki ostrożności, dzięki którym ryzyko zakażenia zostanie znacznie zminimalizowane.

W trakcie doręczania przesyłki, należy w miarę możliwości zachować 2 metry odstępu. – Uwierzcie, że ja chcę dołożyć wszelkich starań, by umożliwić Wam odbiór bezdotykowy, ale niestety niektóre usługi wymagają podpisu. Poczekajcie 20 sekund, aż przygotuję przesyłkę i położę np. na masce samochodu, na stole na dworze, gdziekolwiek. Ja się odsunę, Wy podpiszecie dokument, następnie umyjecie ręce w domu i po sprawie. Dezynfekuję rysik, tablet, lub długopis i jadę dalej. W obecnej sytuacji traktujmy się jak „trędowaci”, mi nie będzie przykro. Po epidemii wszystko wróci do normy – wyjaśnia.

– Jeżeli przebywasz na kwarantannie, jakiejkolwiek, wróciłeś z zagranicy, masz medyczną lub domową izolację – nie wychodź, nie podpisuj i nie odbieraj przesyłek. Zostawię awizo na 2 tygodnie lub można skorzystać z usługi przechowania przez 30 dni. Kwarantanna się skończy i będzie można spokojnie odebrać przesyłkę. Sobie i Wam życzę zdrowia i tego, żebyśmy mogli pogadać po tym wszystkim tak, jak dawniej. Nie daj Boże, żebyś miał tego wirusa, ani ja, ani inni. Wszyscy jesteśmy bardzo narażeni. Codziennie odwiedzam 1/4 wszystkich adresów w gminie. Uwierz mi, że jeżeli nie odbierzesz ważnego listu, to na pewno nie będzie takich konsekwencji jak z zakażenia. Przypominam: mamy stan epidemii w kraju i nic nie działa normalnie- tłumaczy nasz czytelnik.

Kolejną ważną sprawą jest to, aby nie zapraszać listonosza do domu, nie wymagać aby wchodził z przesyłką, gdyż zawsze tak robił. Obecna sytuacja wymaga zapomnienia o tych przyzwyczajeniach. Jak sprzyja pogoda, można pokwitować odbiór przesyłki na dworze. Należy też zapamiętać, aby nie witać się z doręczycielem. Obecnie większość z nich chodzi w rękawiczkach, to też sprawia, że nie wypada podawać ręki. W rękawiczkach łatwiej o dokładną dezynfekcję. Listonosze w obecnej sytuacji nie chcą tułać się po przychodniach i lekarzach, i tak mają wystarczająco dużo pracy. Zbędne są także rozmowy. Wirus przenosi się w kropelkach, a rozmowa niestety uwalnia te kropelki. – Porozmawiamy po zniesieniu tych wszystkich restrykcyjnych zasad. Zależy mi na tym, żeby zrobić swoje i wrócić do domu, nie narażając siebie i Was – wyjaśnia listonosz.

(zdj. ilustracyjne/Wikipedia.org/WrS.tm.pl)

27 komentarzy

  1. Polska wolna od pis i zarazy

    Ale oczym tu mowa. KAŻDEGO DNIA TYSIACE LUDZI SIE NARAZA. Oczywiście nie wspominam tu o służbie zdrowia. Ale kasjerzy, pracownicy ochrony, pracownicy elektrowni, i wielu innych. To sa osoby na pierwszej linii.

  2. Ratownik 25 lat stażu

    W dzisiejszych czasach nie da się zwalczac epidemii w sposób doskonały. Po pierwsze: Z powodu dużego zaludnienia. Po drugie: Przemieszczania się ludzi. Po trzecie: Otwartych hipermarketów nie mających nic wspólnego z podstawowymi produktami do życia. Po czwarte: Zla organizacja działania przeciw zabezpieczeniu przeciw epidemii. Po piąte: Mentalność ludzi którą widać na ulicach miast nie przestrzegających zaleceń. Działa to na korzyść wirusa a nie na dobro dla zdrowia. Należy dodać do tego informacje a raczej dezinformację. Czytając podawane wiadomości przez osoby odpowiedzialne za przekaz informacji o terenach objętych ogniskiem zakażenia nie mówi mi nic prócz statystyki. Wiem tylko tyle ile ludzi zachorowalo na danym terenie wielkości powiatu. Żadnych konkretów. W epidemiologii najważniejsze jest konkretnie gdzie jest ognisko zakażenia. Ile osób jest w ognisku zakazenia. I gdzie te osoby się przemieszczały. Mając taką wiedzę ludzie sami bardziej indentyfukowali czy miały kontakt z tą miejscowością. Czy miały kontakt z osobą z tej miejscowości. Zwrocciliby to większą obserwację samych siebie i w razie wystąpienia symptomów zakażenia szybszą reakcję. Analizując cała ta batalię od pierwszych przypadków ujawnionych w województwie Lubelskim i zbierając informacje z kraju bardziej wygląda to na pozorowana walkę z coronawirusem która prowadzą ludzie odpowiedzialni za zadania walki przeciw zakażeniom. Pozdrawiam koleżanki kolegów ratowników lekarzy pielęgniarki sprzedawców listonoszy i wszystkich którzy mimo zaleceń pozostania w domach muszą dbać o innych by w domach pozostać mogli. I jeszcze jedna uwaga do posłów. Ten cyrk który zrobiliście w sejmie z maskami rękawiczkami podeptaliscie honor i pracę służb odpowiedzialnych za zdrowie i życie Polaków. Pracując ćwierć wieku w ochronie zdrowia nie widziałem takiej bezczelności ze strony ludzi wybranych przez naród. Zdrowia życzę wszystkim Polakom.

  3. Ofiara awiziarki...

    Zgadzam się, awiziarkę mam też u siebie. Listonosz był OK. Awiziarka widząc mnie przed domem wrzuca awizo (z datą sprzed dwóch dni) i odjeżdża. Ludzie stoją potem w kolejce po odbiór. W klitce wydaje to Bogu ducha winna istota. Ofiara awiziarki. Ma tam artykuły, które sprzedaje się na poczcie(od ręczników przez portfele , na gazetach kończąc) , przesyłki rozmaitej maści,piętrzące się wokół, które też wydaje, przyjmuje wszystko, co tylko ludziom marzy się teraz wysłać… To jest nie tylko ofiara awiziarzy ale bohaterka pierwszej linii.