Niedziela, 26 maja 202426/05/2024
690 680 960
690 680 960

Kontrola zakończyła się zamknięciem obozu sportowego, rodzice mówią o absurdalnej sytuacji i bezduszności urzędników. Kuratorium twierdzi, że był to „dziki” wypoczynek

Uczestnicy obozu sportowego mieli spędzić na nim dwa tygodnie. Po czterech dniach musieli pakować się do domu. Rodzice dzieci obwiniają o wszystko urzędników, którzy mieli wykazać się bezdusznością. Ci z kolei zapewniają, że wydając taką decyzję nie mieli innego wyjścia.

Ogromne wzburzenie wśród rodziców dzieci przebywających na obozie sportowym w Białej Podlaskiej wywołała kontrola przeprowadzona przez pracowników Kuratorium Oświaty oraz Sanepidu. Zakończyła się ona wydaniem decyzji o natychmiastowym zamknięciu zgrupowania a tym samym powrocie uczestników do domów. Jak wskazują rodzice, powodem miał być brak jednego dokumentu, a dokładnie zgłoszenia obozu, co było spowodowane zwykłym niedopatrzeniem wywołanym zmianą przepisów.

Pan Amadeusz tłumaczy, że jego 13-letnia córka od kilku lat trenuje akrobatykę sportową. Cieszy go ten fakt, gdyż dzięki temu w przeciwieństwie do swoich rówieśników spędza aktywnie czas zamiast siedzieć cały czas przed telefonem i komputerem. Dziewczynka była też niezwykle zadowolona z wyjazdu na dwutygodniowy obóz, który co roku organizowany jest na terenie AWF-u w Białej Podlaskiej. Zwłaszcza, że znajduje się tam doskonała infrastruktura sportowa, profesjonalna sala gimnastyczna, bezpieczne przyrządy itp. W tym samym czasie przyjeżdżają tam trenować również grupy akrobatyki z innych miast a także osoby trenujące taekwon-do, karate, taniec czy pływanie.

– Po 4 dniach od rozpoczęcia zgrupowania Kuratorium Oświaty w Lublinie postanowiło zrobić kontrolę. I odkryło karygodną rzecz. Otóż trenerzy nie zgłosili obozu do kuratorium. A przepis wszedł w listopadzie zeszłego roku. W normalnym kraju, gdzie obywatel jest traktowany jak człowiek, a nie jak śmieć, taki dokument można by od ręki uzupełnić i złożyć. Co to za problem. Przynajmniej tak mi się wydaje. Każdy przecież może w nawale zajęć zapomnieć o jakiejś formalności. Ale nie, kurator postanowił, że ukarze wszystkich i zamknął w trybie natychmiastowym wszystkie kolonie i obozy, jakie odbywały się na AWF, a ich organizatorzy nie dopełnili owych formalności. Bo przecież zadrukowana i wypełniona kartka w formacie A4 na biurku urzędnika to synonim bezpieczeństwa wypoczynku dzieci – relacjonuje nam ojciec jednej z uczestniczek obozu.

Jak wskazują rodzice dzieci, ogółem teren AWF-u musiało opuścić około 200 dzieci, uczestników nie tylko obozu akrobatyki, lecz również sztuk walki, pływania oraz tanecznego. Organizatorzy każdego z nich mieli bowiem nie dopełnić owych formalności związanych ze złożeniem w Kuratorium odpowiedniego zgłoszenia. Mają też żal do urzędników, że zamiast pomóc i wskazać, co zostało niepoprawnie przygotowane, czy też co należy uzupełnić, ukarali trenerów, rodziców, ale przede wszystkim dzieci, które przecież niczemu nie są winne.

– Kuratora nie obchodzi, że niektóre dzieci mają rodziców będących obecnie za granicą i nie za bardzo jest co z nimi teraz zrobić. Powiedział, że go to nie obchodzi. Gdyż najważniejszy jest papier. Kuratora nie obchodzi, że dzieci płaczą w swoich pokojach, bo ich plany treningowe i towarzyskie legły w gruzach. Bo najważniejszy jest papier. Kuratora nie obchodzi, że dzieci siedziały pozamykane ponad rok w domach z powodu lockdownu i teraz w końcu nadeszła okazja by nadrobić braki w kontaktach z rówieśnikami. Bo najważniejszy jest papier. Kuratora nie obchodzi, że wszystkie dzieci dobrze się tam bawią, trenują, są sprawniejsze. I że z takiego obozu wracają szczęśliwe i pytają czemu tak krótko – tylko 2 tygodnie. Może dałoby się jeszcze kolejne dwa? Bo najważniejszy jest papier. Kuratora nie obchodzi, że mają zapewnione wyżywienie, świetną bazę noclegową, profesjonalną kadrę trenerską na najwyższym poziomie. Bo najważniejszy jest papier. Kuratora nie obchodzi że trzeba zorganizować transport w ciągu kilkunastu godzin. Bo najważniejszy jest papier – tłumaczy pan Amadeusz.

Rodzice uczestników obozu tanecznego zapewniają nas, że trenerów znają od lat i mają do nich pełne zaufanie, w innym przypadku nie powierzyli by im swoich dzieci pod opiekę. Wskazują jednocześnie, że obozy te organizowane są od kilkunastu lat, przechodziły różne kontrole i nigdy nie było nawet najmniejszych problemów. Za każdym razem podkreślano dobrą opiekę nad uczestnikami, doskonałe zakwaterowanie, wyżywienie itp.

Tymczasem lubelskie Kuratorium zapewnia, że w żadnym przypadku nie może być mowy o „absurdalnej sytuacji” czy też „bezduszności” pracowników dokonujących kontroli. Przepis mówiący o obowiązku zgłoszenia obozów istnieje od wielu lat i dotyczy on każdego organizatora wypoczynku dla dzieci i młodzieży. Jest on zobowiązany uczynić to co najmniej 21 dni przed terminem rozpoczęcia, a w przypadku półkolonii i wypoczynku organizowanego za granicą termin ten wynosi 14 dni. Już od 2015 roku nie ma możliwości zarejestrowania danej formy wypoczynku we bazie bez zachowania tych terminów, a tym bardziej dopiero w trakcie trwania wypoczynku.

Zgłoszenie sprawia, że zarówno kuratorium, jak i wiele innych podmiotów, ma wówczas nadzór nad tego typu miejscami, a kontrole prowadzone są w celu zapewnienia bezpieczeństwa jego uczestników.

– Wypoczynek dla dzieci i młodzieży, który nie jest zamieszczony w bazie wypoczynku, jest organizowany nielegalnie. Każdy rodzic sam może zatem odpowiednio wcześniej sprawdzić, czy wysyła dziecko na zarejestrowaną, sprawdzoną przez służby, odpowiadającą formalnym rygorom i podlegającą stałemu nadzorowi właściwych służb formę wypoczynku dziecka. Zarzut rodzica, że służby realizują swoje ustawowe zadania, aby zapewnić bezpieczeństwo wypoczywających dzieci, nie sposób nawet komentować. W tym konkretnym przypadku zastosowanie innego rozwiązania nie było prawnie możliwe, bo „dziki” wypoczynek zgodnie z obowiązującymi przepisami nie ma prawa być kontynuowany – mówi Jolanta Misiak z lubelskiego Kuratorium Oświaty.

Co więcej, przyczyną wydania decyzji o natychmiastowym zamknięciu obozu miało być nie tylko jego niezgłoszenie. Pracownicy Kuratorium wskazują bowiem, iż brakowało również wielu innych wymaganych prawem dokumentów. Organizator miał nie zapewnić uczestnikom opieki wykwalifikowanej kadry w postaci kierownika i wychowawców. Chodzi tu o brak informacji z Krajowego Rejestru Karnego, czy też brak informacji o odbyciu kursu na kierownika i wychowawcę wypoczynku. Wymieniają również brak dokumentowania przebiegu obozu w postaci programu, planu pracy grup i dziennika zajęć, a także brak informacji dotyczącej kierownika i wychowawców z Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym. W tej sytuacji Lubelski Kurator Oświaty nie tylko nakazał przerwanie wypoczynku, ale złożył do Komendy Miejskiej Policji w Białej Podlaskiej zawiadomienie o popełnieniu wykroczenia przez organizatora wypoczynku. Czynności w tej sprawie prowadzi także Sanepid.

(fot. nadesłane)

27 komentarzy

  1. Cóż dla pisowskiego urzędasa papier najważniejszy. Dobrze, że sanepid i kuratorium nie mają tylu ludzi aby wszystkich kontrolować. Dla nich najlepszy obóz aerobiku byłby w formie on-line! Rodzice powinni się zebrać i spuścić wp…ol takim urzędnikom.

    • Monika czyli tobie nie przeszkadzałoby gdyby opiekunem syna czy córki była osoba znajdująca się w Rejestrze Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym?
      A między innymi takiego dokumentu też brakowało?
      Dlaczego oraz z jakiego powodu nie zgłosili obozu do kuratorium skoro taki obowiązek jest od wielu lat?
      I po co do tego jeszcze mieszać politykę?
      Idź się lepiej leczyć!

      • „Rodzice uczestników obozu tanecznego zapewniają nas, że trenerów znają od lat i mają do nich pełne zaufanie, w innym przypadku nie powierzyli by im swoich dzieci pod opiekę. Wskazują jednocześnie, że obozy te organizowane są od kilkunastu lat, przechodziły różne kontrole i nigdy nie było nawet najmniejszych problemów. Za każdym razem podkreślano dobrą opiekę nad uczestnikami, doskonałe zakwaterowanie, wyżywienie itp.”

        • no i co z tego?

          Osoby, które sądownie dostały zakaz pracy z dziećmi i młodzieżą też przez wiele lat były znane rodzicom.
          W styczniu 2003 roku pod Rysami lawina porwała 13 uczestników wycieczki szkolnej.
          Ośmioro zginęło przy czym szóstkę wydobyto dopiero wiosną gdy puściły lody.
          Wszyscy byli pod opieką tylko swojego nauczyciela. bez przewodnika tatrzańskiego.
          I nie była to pierwsza wycieczka organizowana przez tego nauczyciela.
          Pomimo jasnych przepisów i regulaminów (mam na myśli TPN) nadal spotyka się szkolne wycieczki bez przewodnika tatrzańskiego.
          Bo taniej.
          Wielkie larum gdy coś złego się wydarzy.
          Wtedy dopiero rodzice zmieniają już swoje poglądy.
          Najprostszy przykład kontroli kierowcy i autokaru przed wyjazdem wycieczki szkolnej.
          Rezygnujemy z kontroli tylko dlatego, że w ubiegłym roku ten sam kierowca był trzeźwy a ten sam autokar sprawny?

          • z kierowcą i stanem technicznym autobusu sprzed roku to akurat przykład od czapy podałeś/aś
            P.S. chyba też oglądałeś/aś niedawno ten film

            • no i co z tego?

              „err” a dlaczego przykład „do czapy”?
              Skoro ten sam kierowca woził już bezpiecznie dzieci to po co kolejny raz go sprawdzać?
              Przecież nie ma obowiązku aby rodzice zgłaszali Policji prośbę o kontrolę.
              A były przypadki zarówno kierowcy „pod wpływem” jak i niepełnosprawny pojazd.
              Zauważ, że niektórzy używają właśnie takiego argumentu zaufania.
              Mają zaufanie do kogoś, kto robił coś od wielu lat.
              I w tym zaufaniu zaczynają być ślepi, że ktoś mógł z jakiegoś powodu stracić uprawnienia do czegoś.
              Lub został skazany za coś, co teraz uniemożliwia mu wykonywanie zawodu.
              Jeśli ktoś organizował od lat takie obozy to dlaczego tym razem nie dopełnił wszystkich wymaganych formalności?
              Wbrew temu co piszą niektórzy rodzice nie było nagłych zmian w przepisach.
              Raczej początkujący organizator mógłby o czymś nie wiedzieć (co też nie jest wytłumaczeniem).
              Dlaczego tym razem ktoś organizujący takie obozy nagle popełnia tak karygodne błędy?
              Z jakiego powodu?

  2. I bardzo dobrze straszna patologia na tych obozach wypoczynkowych jak byłem opiekunem dwa lata temu to na dwa tygodnie ponad tydzień chlaliśmy.