Czwartek, 23 maja 202423/05/2024
690 680 960
690 680 960

Jedno dziecko odepchnęła, drugie zasłoniła własnym ciałem. Rodzina potrącona na przejściu dla pieszych

Wjechał na przejście dla pieszych, pomimo iż na pasach znajdowała się rodzina z dwójką dzieci. Potrącił trzy osoby. Policjanci zatrzymali mu uprawnienia do kierowania.

Do wypadku doszło w niedzielę po godzinie 22 na ul. 3 Maja w Lublinie. Służby ratunkowe zostały powiadomione, że samochód osobowy potrącił trzy osoby. Na miejscu interweniował zespół ratownictwa medycznego oraz policja.

Jak wstępnie ustalono czteroosobowa rodzina przechodziła przez jezdnię na oznakowanym przejściu dla pieszych. Pierwszy szedł mężczyzna, za nim dwójka dzieci, ostatnia zaś kobieta. W pewnym momencie dostrzegła ona zbliżające się od strony al. Solidarności auto.

Widząc, że kierowca saaba nie zamierza się zatrzymać, odepchnęła jedno dziecko do przodu, drugie zaś zakryła własnym ciałem. Wtedy doszło do potrącenia całej trójki. Na szczęście dzieciom nic poważnego się nie stało. Oprócz otarć i potłuczeń nie odniosły one żadnych obrażeń ciała. Kobietę przetransportowano zaś do szpitala.

Badanie alkomatem wykazało, że młody mężczyzna kierujący saabem był trzeźwy. Zostały mu zatrzymane uprawnienia do kierowania. Policjanci ustalają teraz szczegółowe okoliczności zdarzenia.

(fot. lublin112.pl)

33 komentarze

  1. A nasz kochany rzund dalej będzie się upierał ze nie ma potrzeby zmieniania przepisów dotyczących przejść dla pieszych

    • Dopiero by przybyło ofiar gdyby piesi mieli pierwszeństwo nawet przed przejściem. Waliliby jak stado bydła prosto pod samochody. Jak sobie wyobrażasz przejechanie np. Ruską w godzinach szczytu, tam przecież cały czas ktoś jest przed przejściami.

    • A jakich zmian bys oczekiwał? Żeby pieszy miał pierwszeństwo przed przejściem? To może pociąg też przed przyjazdem kolejowym będzie się musiał zatrzymywać?
      Najlepiej jest ograniczyć liczbę przejść dla pieszych, bo jak kierowca ma przejście co 100m, czyli co jakieś 12 sekund to się nie da skupić na jeździe tylko trzeba na chodnik patrzeć cały czas. A te które zostaną lepiej oznaczyć, przejścia w miejscach gdzie mogę być dzieci podnieść, tak żeby samochód musiał zwolnić, a na drogach gdzie jest więcej niż dwa pasy (albo po jednym w każdym kierunku, albo po dwa w jednym, ale oddzielone wyspą) obligatoryjnie montować światła „przywoływane” przez pieszego.

    • Problem nie są przepisy, a kierowcy, którzy ich nie przestrzegają.

  2. Ciekawe jak nazywa się sprawca.

  3. może chłopaczek przyjechał już na Lgbt, tak się śpieszył że ludzi na przejściu nie zauważył.

  4. Droga jest dla aut, tak jak chodnik dla pieszych…wystarczy przepuścić auto i wszystko jest cacy, samochód się w miejscu nie zatrzyma …. Czego się spodziewać po dzieciakach jak starzy tępi….

  5. Kilka lat temu byłem w Radomiu ( 4 razy w ciągu miesiąca ) Jak tylko zbliżałem się do przejścia to …..
    ku mojemu zdziwieniu wszyscy kierowcy się zatrzymywali żebym mógł spokojnie i bezpiecznie przejść.
    Nie wiem czy to norma w innych miastach ale w moim kochanym, rodzinnym Lublinie … to rzadkość, a szkoda.

    • To powiedz jak przepuścić to ” auto” jak znajdujesz się na środku przejścia dla pieszych.
      Mam PJ od 1982 roku. Na wieś po słoninę i kartofle nie jeżdżę ( Nie mam tam żadnej rodzinki) . Poruszam się głownie po Lublinie . Przed przejściami zawsze zwalniam już ok. 100 m. ( nie nagle żeby jakiś jełop mnie od tyłu nie zaatakował ) bo nie wiem czy mi jakieś dziecko nie wyskoczy albo niekumaty rowerzysta co mu wszystko wolno. Starsze osoby też nie zwracają uwagi na pojazdy. To jak lepiej . Rozjechać kogoś – bo nie uważa – czy zwolnic i przepuścić – bo nie wiem.

      • No masz Pan prawko bardzo długo. Zakładając że zdał Pan prawko w wieku 18 lat, ma Pan teraz 55 minimum. Radze Panu udać się na badania oczu, albo takie jak się robi przed zdawaniem prawka, zanim sobie ziomuś narobisz przypału. „ku mojemu zdziwieniu wszyscy kierowcy się zatrzymywali żebym mógł spokojnie i bezpiecznie przejść” użytkownik, którego się Pan przyczepił, mówi o swoich przeżyciach z Radomia jako pieszy, nie kierowca