Środa, 24 kwietnia 202424/04/2024
690 680 960
690 680 960

Firmy pracujące przy przebudowie linii kolejowej Lublin – Dęblin grożą kolejną blokadą. Trwają rozmowy ostatniej szansy

Mieli do końca października otrzymać należne im pieniądze, tymczasem jak tłumaczą, PKP wciąż zalega z płatnościami. W związku z tym zaplanowali kolejną blokadę, tym razem jednej z najważniejszych tras kolejowych w kraju.

W lubelskiej siedzibie PKP Polskie Linie Kolejowe przy ul. Okopowej trwają rozmowy pomiędzy przedstawicielami kolei a właścicielami firm, które na zlecenie włoskiej spółki Astaldi zajmowały się przebudową linii kolejowej z Lublina do Dęblina. Jak już wielokrotnie informowaliśmy, podwykonawcy walczą o pieniądze od PKP po tym, jak generalny wykonawca modernizacji linii kolejowej łączącej Lublin z Dęblinem, firma Astaldi, zerwał kontrakt. Włosi od kilku miesięcy nie wypłacali im należności firmom, które pracowały na ich zlecenie. Niektóre w wyniku tego zaczęły tracić płynność finansową, mają problemy z opłaceniem podatków, faktur za paliwo oraz. Jak tłumaczą protestujący, już wcześniej zamierzali przerwać prace. Jednak otrzymali od inwestora, czyli PKP Polskie Linie Kolejowe zapewnienie, iż jeżeli dojdzie do tego, że Astaldi przestanie płacić, kolej ureguluje zaległości w przeciągu 10 dni. Tak się jednak nie stało.

W połowie października przedsiębiorcy zablokowali rondo w Żyrzynie a także drogi i szlak kolejowy w Gołębiu. W Żyrzynie kilkadziesiąt ciężarówek blokowało przejazd zarówno drogą krajową nr 17 Lublin – Warszawa, jak też drogą wojewódzką nr 824 Żyrzyn – Puławy i drogą powiatową 1516 Żyrzyn – Baranów. Z kolei w Gołębiu ciężarówki wstrzymały ruch na drodze wojewódzkiej nr 845 Gołąb – Bobrowniki oraz na szlaku kolejowym. Po wielogodzinnych rozmowach udało się zawrzeć porozumienie. Przedstawiciele PKP zapewnili wtedy, że jeszcze tego samego dnia zostaną wypłacone kolejne zobowiązania, tym razem na kwotę 10 mln złotych. Dodatkowo prowadzone będą prace inwentaryzacyjne na szlaku kolejowym, mające na celu potwierdzenie wszystkich złożonych przez przedsiębiorców dokumentów związanych z wykonanymi przez należące do nich firmy pracami. Protestujący otrzymali również zapewnienie, że do końca miesiąca wszystkie należne pieniądze trafią na ich konta.

– Tak się jednak nie stało. Październik się zakończył a wiele zaległości wciąż nie zostało wypłaconych. Po raz kolejny uwierzyliśmy w zapewnienia, które znów nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości. Dlatego też zapadłą decyzja o kolejnej akcji protestacyjnej – wyjaśniał nam jeden z przedsiębiorców.

Tym razem chodzi o blokadę Centralnej Magistrali Kolejowej. Jest to jeden z najważniejszych szlaków kolejowych w Polsce, ma duże znaczenie zarówno krajowe jak i europejskie. Każdej doby przejeżdża nim 100 pociągów pasażerskich kursujących między Warszawą, Katowicami, Krakowem i Wrocławiem, w tym składy Pendolino. Do tego sporo pociągów towarowych. Dokumenty zapowiadające akcję zostały przesłane zarówno do PKP PLK jak również do kancelarii premiera.

– Wielu z nas jest na krawędzi bankructwa. Wyłożyliśmy bardzo duże środki, ponieśliśmy też ogromne koszty, licząc na zapłatę w terminie, jaki został wcześniej ustalony ze zleceniodawcą. Tymczasem nasze konta są puste, a niektóre firmy mają przez to problemy z płynnością finansową. Pomimo wielu rozmów i spotkań, jakie w tej sprawie odbyły się w ostatnim czasie, wciąż nie mamy żadnych gwarancji, że otrzymamy należne nam pieniądze. My nie chcemy od nikogo nic za darmo. Żądamy jedynie zapłaty za wykonane przez nas prace – tłumaczył nam w ubiegłym miesiącu przedstawiciel jednej z firm.

We wtorek po południu otrzymaliśmy informację, że na godzinę 17 zwołane zostały rozmowy ostatniej szansy. Protestujący wymagali, aby na spotkaniu w Lublinie pojawiły się osoby kompetentne, które mają w PKP cokolwiek do powiedzenia, a nie przedstawiciele, którzy nie są w stanie podejmować żadnych decyzji. Jeżeli rozmowy nie przyniosą rezultatu, podwykonawcy rano zablokują ruch na linii kolejowej nr 4 i pozostaną tam aż do skutku.

(fot. lublin112)

10 komentarzy

  1. Dziadostwo za PO tak było i za PISU to samo.

    • Teraz jeszcze gorzej. Firmy padają! Do tej pory w miarę dobrze prosperujace przedsiębiorstwa się wykładają.

      • Najśmieszniejsze jest jak się zaczynają licytować kto więcej ukradł… To na tym polega ta „niepodległość”… kto więcej ukradnie…?

  2. oj tam…. nic się nie stało… Polacy nic się nie stało!

  3. info nie aktualne
    niezalezna.pl/245484-nie-bedzie-blokady-torow-przez-podwykonawcow-astaldi

  4. Bardzo dobrze, niech blokują. Życzę im osiągnięcia celu.

  5. wkur...ny obywatel

    Jeszcze raz „gratulacje ” dla PKP …następnym razem moze warto pójść po rozum do głowy i samemu zatrudnić polskich wykonawców całej roboty ..a nie jakieś „firmy krzaki ” które znikaja i nie płacą…ciekawe ile kasy „przytuliła ” wloska firma za to ze nic nie zrobila ,tylko zatrudniła do roboty polskich podwykonawców którym na dodatek nie zapłaciła …i to jest normalne ? niedobrze mi się robi jak o takich „przetargach „czytam

  6. wkur...ny obywatel

    Włoska „Firma „niby upadła ..ale pewnie „prezesi ” się nieżle oblowili …a teraz juz obmyślają plan na następną „firmę” która też „upadnie „..taki sposób zeby nic nie robic ale zarobić …wygrać przetarg w takiej Polsce ,gdzie w takich przypadkach nie ma winnych i nikt za nic nie odpowiada ,to żyć nie umierać …

  7. JA MÓWIĘ. POCZEKAJCIE. DZIS WSZYSCY ZAGORZALI ZWOLENNICY PIS, JUTRO BĘDĄ I JESZCZE NA TACZKACH WYWOZIC. BYL W SWOIM CZASIE AWS ITD, ITP. TEZ BYL BOOM WSZYSTKO SIE ZAWALILO.

Z kraju