Poniedziałek, 20 maja 202420/05/2024
690 680 960
690 680 960

Dwa razy został skazany za zastrzelenie psa, postanowił walczyć o niższą karę. Myśliwy usłyszał trzeci wyrok

Sąd każdej instancji wskazywał, że tłumaczenia myśliwego, iż pomylił psa z lisem są niedorzeczne. Pomimo tego mężczyzna za każdym razem odwoływał się od wyroku. Na nic mu się to zdało. Tym razem orzeczenie jest już prawomocne.

W tym tygodniu przed Sądem Okręgowym w Zamościu odbyła się kolejna rozprawa Wiesława Ś., oskarżonego o zabicie psa. Sprawa ciągnie się od 2021 roku i właśnie zapadł trzeci wyrok. Pierwszy raz 69-latek został skazany na prace społeczne. Z orzeczeniem nie zgodziły się obie strony. Mężczyzna wnioskował o zwolnienie z prac gdyż jest schorowany, z kolei oskarżyciele wskazywali, iż kara jest zbyt łagodna.

Pod koniec lutego w Sąd Rejonowy w Tomaszowie Lubelskim skazał myśliwego na karę sześciu miesięcy pozbawienia wolności, zawieszając jej wykonanie na okres próby wynoszący dwa lata. Do tego dochodzi przepadek broni jak również zakaz jej posiadania. Mężczyzna został także zobowiązany do zapłaty grzywny, nawiązki w kwocie 8 tys. zł na rzecz organizacji zajmującej się zwierzętami oraz 6 tys. zł dla opiekunów psa jak również pokrycia kosztów sądowych.

O ile ten wyrok był już satysfakcjonujący dla właścicieli psa oraz oskarżycieli, tak Wiesław Ś. postanowił znów walczyć o łagodniejszy wymiar kary. Jednak zamojski sąd pozbawił myśliwego złudzeń. Wskazał, iż z uwagi na niewielką odległość, jak też znaczne różnice w wyglądzie i umaszczeniu, nie ma mowy o pomyłce psa z lisem, jak wskazywał mężczyzna. Dlatego też nie ma wątpliwości, iż mężczyzna oddał strzał celowo. W związku z tym wyrok został utrzymany w mocy.

Przypomnijmy, wszystko wydarzyło się pod koniec listopada 2021 r. w miejscowości Tarnawatka-Tartak w powiecie tomaszowskim. Wtedy to pan Tomasz, korzystając ze słonecznego piątkowego popołudnia wybrał się na spacer z psem. Kiedy wyszedł na pobliskie pole, nagle usłyszał strzał, który dochodził z pobliskiego lasu. Po chwili dostrzegł, że kula trafiła w jego pupila.

Mężczyzna zaczął krzyczeć, gdyż początkowo nie wiedział kto strzelał. W pewnym momencie zauważył, że na ambonie siedzi myśliwy. Pomimo wzywania pomocy, ten w żaden sposób nie zareagował. Dopiero po pewnym czasie zszedł na ziemię, wsiadł do samochodu i odjechał nie interesując się tym, co się stało.

Pan Tomasz wziął na ręce rannego czworonoga i natychmiast pojechał z nim do weterynarza. Psa nie udało się jednak uratować. Miał ranę postrzałową wielkości pięści.

– Kiedy usłyszałem odgłos wystrzału, początkowo myślałem, że myśliwy strzelał w lesie. Do głowy mi nie przyszło, że ktoś mógłby strzelać w moim kierunku, na polu, gdzie byłem nie tylko ja, ale także inni ludzie wykonujący prace polowe. Jednak kiedy pies zbliżył się do mnie, dostrzegłem krew na jego sierści. Krzyczałem do myśliwego, wzywałem pomocy. Ratowałem mojego psa. Do tej pory widzę to wszystko przed oczami. Nie mogę dojść do siebie i tego zrozumieć. Nie mogę się pogodzić, z tym, co się stało. Mój pies był moim nieodłącznym kompanem, przyjacielem – relacjonował zdarzenie pan Tomasz.

Właściciel czworonoga zapewniał, że pies był cały czas obok niego. Wszystko wydarzyło się, gdy znajdowali się na prywatnej działce, w pobliżu zabudowań. Kiedy padł strzał, pupil przebywał ok. 20 metrów od jego nogi. Bąbel, gdyż tak nazywał się pies, był nieodłącznym towarzyszem opiekunów. Mieszkał z nim od 1,5 roku, kiedy to wraz z siostrą wzięli go ze schroniska dla bezdomnych zwierząt. Był po prostu członkiem rodziny.

O wszystkim powiadomiona została policja. Sprawą zajmują się funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Policji w Tomaszowie Lubelskim. Szybko ustalono, że strzelał 69-letni Wiesław Ś. z Tomaszowa Lubelskiego, będący członkiem Koła Łowieckiego „Sokół”. Mężczyzna zapewniał, że pomylił psa z lisem. Tego dnia na polach lis miał być bowiem widziany przez kilka osób. Jednak świadkowie wskazywali, iż zwierzę było chude i wyliniałe, wyglądające na chore i w żaden sposób nie przypominało psa, który został zastrzelony.

Dwa razy został skazany za zastrzelenie psa, postanowił walczyć o niższą karę. Myśliwy usłyszał trzeci wyrok

(fot. nadesłane)

22 komentarze

  1. Jak do prac społecznych to zwyrol chory, ale po lesie z fuzja ganiać to zdrowy.

  2. Powinien dostać karę razy tyle ile się odwoływał.

  3. Myśliwego z idiotą nigdy nie da się pomylić.

  4. Polowania na myśliwych powinny być organizowane raz w tygodniu, żeby tą bandę utrzymać w jak najmniejszej liczebności!

  5. .......................,

    Jeśli myśliwy czy tez łowczy, nie jest w stanie odróżnić lisa od psa tzn że ma ogromna wadę wzroku i stanowi zagrożenie nie tylko dla zwierząt ale i dla ludzi. W takiej sytuacji powinien zostać wypisany z koła łowieckiego i powinien rozstać się z bronią. Czy sąd wydał taka decyzję ?

  6. Tepic psiarzy

  7. Tropić mysliwych i pisowcow

Dodaj komentarz