Samobójstwo przyczyną wczorajszego wypadku na ekspresówce? To nie pierwszy tego typu przypadek

68-111705

Trwa ustalanie przyczyn i okoliczności wczorajszego, tragicznego w skutkach wypadku, na drodze Lublin – Warszawa. Wszystko wskazuje na to, iż mogło być to samobójstwo.

 

Najprawdopodobniej celowe działanie kierowcy toyoty, mogło być przyczyną wczorajszego tragicznego w skutkach wypadku na trasie Lublin – Warszawa. Na drodze S17, na węźle Kurów Wschód, kierowane przez 30-latka z powiatu hrubieszowskiego auto, z impetem uderzyło w bariery na rozjeździe.

Siła uderzenia sprawiła, że toyota wbiła się też w betonowe bariery. Pojazd został zniszczony doszczętnie, kierowca nie miał najmniejszych szans na przeżycie. – Policjanci pod nadzorem prokuratora wyjaśniają dokładne okoliczności zdarzenia. Na podstawie śladów zabezpieczonych na miejscu oraz poczynionych ustaleń nie wykluczone jest, że mogła to być próba samobójcza – wyjaśnia mł.asp. Ewa Rejn – Kozak z Komendy Powiatowej Policji w Puławach.

To nie pierwszy przypadek, kiedy samobójcy wsiadają za kierownicę, celem odebrania sobie życia. W ostatnim czasie w naszym regionie były przynajmniej dwa tego typu zdarzenia.

W kwietniu na drodze wojewódzkiej nr 827 w Sadurkach koło Nałęczowa pojazd marki Volkswagen Caddy uderzył w przydrożne drzewo. Jak się później okazało, 45-letni mieszkaniec gminy Niedrzwica Duża, jadąc od strony Wojciechowa, rozpędził pojazd, a następnie zjechał na pobocze uderzając w drzewo. W tym przypadku kierowca również nie miał szans na przeżycie.

Strażacy musieli rozcinać wrak pojazdu, aby wydobyć ciało kierowcy. W trakcie prowadzonych oględzin auta, znaleziony został list pożegnalny. Mężczyzna wyjaśnił w nim, że postanowił targnąć się na swoje życie.

Z kolei w ubiegłym miesiącu z podobnym zamiarem wyjechał na drogę wojewódzką nr 830 kierujący pojazdem marki Alfa Romeo 29-letni mężczyzna. W Tomaszowicach rozpędził auto, po czym zjechał na pobocze, usiłując wjechać w rosnące tam drzewo. Nie udało mu się w nie pocelować i auto dachowało na chodniku biegnącym wzdłuż drogi.

Jak się okazało, kierujący pojazdem miał w organizmie 3 promile alkoholu. Mężczyzna tłumaczył, że w ten sposób chciał popełnić samobójstwo. Co więcej, w trakcie przewożenia go do szpitala, usiłował jeszcze wyskoczyć z jadącej karetki.

Wyjaśnianie okoliczności niektórych wypadków, zwłaszcza tych tragicznych, trudne jest do ustalenia. Kiedy sprawca pozostawia list pożegnalny lub też wcześniej oznajmia innym, że chce popełnić samobójstwo, wtedy sprawa jest jasna. Gorzej, kiedy zjeżdża nagle z drogi, a następnie uderza w drzewo i ginie. Wtedy dotarcie do prawdy o zdarzeniu sprawia wiele problemów, bądź też jest niemożliwe.

2017-08-24 14:16:07
(fot. Policja Puławy)