Kiedy tydzień temu na naszym profilu na Facebooku opublikowaliśmy zdjęcie kombajnu pracującego tuż przy blokach na jednym z lubelskich osiedli, fotografia ta doczekała się 1,3 tys. polubień i 250 komentarzy. Tymczasem taki widok jest w ostatnich dniach dość często spotykany.
Wszystko dlatego, że Lublin choć jest największym miastem po wschodniej stronie Wisły, to jednak bloki i zabudowania zajmują jedynie 47 procent jego powierzchni. Na terenie miasta nie brakuje lasów i gruntów rolniczych. Te pierwsze zajmują blisko 12 proc. terenu, jest to głównie Las Dąbrowa.
Tymczasem jedna trzecia miasta, gdyż dokładnie 5 318 ha, to tereny rolnicze, z czego 4 430 ha stanowią grunty rolne. W Lublinie nie brakuje upraw warzyw czy też zbóż, dlatego często można dostrzec mniejsze lub większe maszyny rolnicze. Podobnie jest ze zwierzętami gospodarskim.



(fot. nadesłane)
61 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Nikt normalny w mieście nie chce mieszkać bo co może być w tym fajnego smród spalin i hałas
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
U nas na wsi w Lublinie.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
LU jak kochasz mieszkać w mieście to bardzo się cieszę, ale uszanuj tych którzy mieszkać chcą na wsi i biegać z kosiarką po trawniku. Każdy ma to czego chce.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Lublin to zbiorowisko patologii, uzależnień i nieudaczników… Niestety jestem zmuszony pracować na tej wsi…. Mądrzy, zaradni i rozsądni ludzie już dawno wyprowadzili się na przedmieścia i pobudowali swoje wille…. Został tylko plebs i nieudacznicy w PRLowskich blokowiskach…. (rodowici lublinianie)…..
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
wiec jesteś nieudacznik
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Głupiś jak każdy wieśniak i nie rozumiem co cie zmusza do pracy na tej wsi, przy rezydencji na przedmieściach nie ma miejsc pracy toż to zgroza!
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Czytając komentarze przypomina mi się historia kolegi mieszkańca Lublina, wędkarza który pojechał nad jezioro Dratów. Miejscówka zajęta, wędki rozłożone, a tu podchodzi do niego dwóch typów i od razu „to nasza miejscówka my tu łowimy bo MY JESTEŚMY Z LUBLINA, Z MAJA” na co on się popatrzył „a ja jestem z czerwca”. Tak oto dwuosobowa reprezentacja mieszkańców lublina tradycyjnie na poziomie z uwzględnieniem kultury wyniesionej z domu, pyta przypadkową osobę o możliwość zajęcia miejsca.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Lublin to największa wieś na świecie!
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Zalew to też w całości Lublin.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Zapraszam do wielkich miast Europy prawie wszędzie ścisłe centrum i ludzie sieją zboże np Paryż.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ciekaw jestem czy ten Pan z kombajnu płaci podatek jak za działkę budowlaną czy pan dewelopper dał co trzeba żeby przekształcić co drugą działkę rolną na budowlaną i jeszcze pod zabudowę wielorodzinną coś tu śmierdzi nie tylko na polu na wiosnę.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Powinieneś zgłosić swoje podejrzenia odpowiednim organom. To obowiązek każdego uczciwego obywatela.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Dla mnie to żadna nowość. Wychowałem się na osiedlu niedaleko zalewu i toru. Tam za ostatnimi blokami były normalne pola – wszędzie tam gdzie teraz pobudowali osiedla, aż pod samą żeglarską. było zboże. Nikogo nie dziwiły kombajny, ani nawet pasące się krowy i konie na trawniku za blokiem. Takie widoki były normą jeszcze w drugiej połowie lat 90-ych. Tylko jest jedna różnica – wtedy wybudowano osiedle i była widoczna granica: Tu się kończy zabudowa,a dalej pola. A na zdjęciach powyżej to jakaś kpina totalna – co to ma być? Nabudowali bloków – OK, niech sobie będą, ale nawalanie kombajnem pomiędzy blokami na jakimś skrawku poletka, pomiędzy alejkami i parkingami to lekka przesada. Tam powinien być normalny trawnik przed blokiem lub plac zabaw a nie pole uprawne. Ja to widzę tak: chciwy rolnik wyniuchał swoim długim nosem „interes życia” sprzedając ziemię deweloperowi i może chciał za dużo $$ ??? Deweloper się wypiął i zabudował dookoła, albo co gorsza kupił ziemię od sąsiada a nie od niego i teraz chłopek roztropek będzie się mścił i tłukł kombajnem na tym skrawku pola.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Dokładnie jest jak piszesz to samo jest na Botaniku, nie chciał chłop sprzedać paska ziemi deweloperowi na budowę segmentów. Segmenty stoją już ze 3 lata między nimi pasek ziemi z nawłocią tzw. „wybieg” dla piesków. Ludzie mieszkają pieski biegają a właściciel działki wścieka się i zmienia kartki z ogłoszeniem na większe, że sprzeda działkę budowlaną. Każdy kto przyjedzie oglądać, potencjalny kupiec puka się w głowę co na takim skrawku można pobudować chyba garaż albo kiosk .Pazerność nie popłaca.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Podejrzewam, ze było odwrotnie – chciwy deweloper wyliczył ile powierzchni potrzeba mu na budowę bloku i tyle kupił, chyba nie sądzisz że wyłożyłby kupę kasy, żeby mieszkańcy mieli trawnik przed mieszkaniem. Na skwerku czy placu zabaw deweloper nie zarabia 🙂
A swoją drogą sensacja, bo ktoś kombajn widział – jak dzieci 🙂
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Zgadzam się ze deweloper będzie tak liczył, żeby upchać ile się da na możliwie najmniejszym obszarze. Zbyt duży trawniczek czy jakiś placyk to tylko „marnotrawstwo” przestrzeni… Ale kto do CH.. zaprojektował te budowle w taki sposób, że kawalutek pola wcina się pomiędzy bloki? Toż rolnik tym kombajnem nawet ledwo tam się obróci, nie wspominając o tym, że nawet nie skosi wszystkiego bo nie podejdzie.. A np fajny plac zabaw to dla dewelopera możne nie jakiś bezpośredni zysk, ale jednak wabik na potencjalnych klientów, bo dla rodzin z dziećmi takie miejsca są istotnym czynnikiem przy wyborze mieszkania.