Senior z Zamościa stracił 32 tys. zł. Uwierzył w „policyjny bankomat”
13:25 14-08-2026 | Autor: redakcja
Najpierw zadzwonił rzekomy pracownik poczty
Do 75-latka zadzwonił na telefon stacjonarny mężczyzna podający się za pracownika poczty. Twierdził, że chce dostarczyć przesyłkę z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Podczas rozmowy senior przekazał mu swój adres.
Mieszkaniec Zamościa zaczął jednak podejrzewać, że może to być próba oszustwa. Nie czekał na zapowiadanego „listonosza” i udał się na działkę. Kiedy wrócił, sprawdził skrzynkę pocztową, ale nie znalazł w niej żadnej przesyłki.
Fałszywa historia o planowanym rabunku
Następnego dnia z seniorem skontaktował się kolejny mężczyzna, tym razem podający się za policjanta. Przedstawił fałszywą historię o obserwacji mieszkania 75-latka, planowanym rabunku oraz rzekomym postępowaniu prowadzonym w tej sprawie.
Rozmówca wykorzystał presję czasu i obawy seniora o zgromadzone oszczędności. Przekonał go, że pieniądze są zagrożone i należy zabezpieczyć je w „policyjnym bankomacie”.
75-latek wykonywał przekazywane telefonicznie polecenia. Udał się do wpłatomatu i w trzech transzach wpłacił łącznie 32 tys. złotych. Pieniądze zostały szybko wypłacone z bankomatu w innym rejonie kraju.
Telefon żony zapobiegł większym stratom
Senior zamierzał przekazać kolejne oszczędności. Po telefonie od jego żony zamojscy policjanci rozpoczęli poszukiwania mężczyzny. Odnaleźli go na terenie miasta i powstrzymali przed dokonaniem następnych wpłat.
Policja przypomina, że funkcjonariusze nigdy nie żądają przekazywania ani wpłacania pieniędzy. „Policyjne bankomaty” nie istnieją – jest to określenie stworzone przez oszustów w celu uwiarygodnienia przestępczej historii.
Szczególną ostrożność należy zachować, gdy telefoniczny rozmówca podaje się za policjanta, pracownika banku, poczty lub innej instytucji i zaczyna wypytywać o pieniądze. Presja czasu, wzbudzanie strachu oraz nakłanianie do zachowania rozmowy w tajemnicy powinny być sygnałem ostrzegawczym.
W razie wątpliwości należy zakończyć połączenie, skontaktować się z rodziną lub zaufaną osobą, a następnie samodzielnie zadzwonić do instytucji, której przedstawicielem miał być rozmówca. Podejrzaną sytuację można także zgłosić najbliższej jednostce policji lub pod numerem alarmowym 112.