Ogromne wzburzenie w środowisku solarygrafistów w całym kraju wywołało zatrzymanie przez policję 47-letniego mieszkańca Świdnika, któremu zarzucono umieszczenie przy drodze ekspresowej S12/17 oraz w rejonie szlaku kolejowego pakunków, mających sugerować, że są to ładunki wybuchowe. Jak już informowaliśmy, 19 grudnia policjanci przy ogrodzeniu ekspresówki na węźle Felin zauważyli podejrzany przedmiot. Był on w kształcie tuby i przytwierdzono go taśmą montażową. Niebawem dostrzeżono kolejne, podobne pakunki, łącznie było ich sześć, każdy z nich znajdował się co ok. 50 metrów.
Natychmiast wszczęte zostały odpowiednie procedury. Wyznaczono obszar bezpieczeństwa, konieczne też okazało się zamknięcie dla ruchu drogi ekspresowej. Ruch skierowano objazdem przez Świdnik w kierunku Piask i przez Lublin w stronę Warszawy. Na miejsce wezwano antyterrorystów z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. Za pomocą specjalnego robota policjanci zdejmowali pakunki jeden za drugim i dokonywali ich neutralizacji. Całość działań zabezpieczali strażacy i zespół ratownictwa medycznego. Sprawę natychmiast powiązano ze zdarzeniem z początku grudnia, gdzie podobną tubę ujawniono na szlaku kolejowym.
– Podobny przedmiot ujawnili pracownicy PKP podczas kontroli swoich urządzeń na szlaku kolejowym. Na początku grudnia br. zauważyli pakunek zawierający diody oraz wystające kable, przymocowany na słupku trakcji kolejowej na jednej ze świdnickich ulic. Od razu powiadomiono służby i na miejsce wysłano antyterrorystów z Lublina. Pakunek po neutralizacji okazał się nieszkodliwym urządzeniem nie zawierającym materiałów wybuchowych – wyjaśniała asp. Elwira Domaradzka z Komendy Powiatowej Policji w Świdniku.
Kiedy przy obwodnicy antyterroryści prowadzili swoje działania, do dyżurnego świdnickiej komendy zgłosił się mężczyzna, który wyjaśnił, że to on zamocował tuby na ogrodzeniu. Dzięki przekazom medialnym dowiedział się, jakie zamieszanie wywołały należące do niego przedmioty. Jak później tłumaczyli mundurowi, 47-letni mieszkaniec Świdnika został zatrzymany i osadzony w policyjnym areszcie. Sprawą zajęła się prokuratura. Dwa dni później mężczyzna został do niej doprowadzony i przesłuchany. Śledczy poinformowali o zastosowaniu wobec niego dozoru, jednak o zarzutach nie było ani słowa.
Okazuje się, że 47-latek nie jest żadnym terrorystą ani też żartownisiem, którego celem byłoby wywołanie alarmu. 47-latek zajmuje się nietypowym sposobem fotografowania. Solarigrafia jest niszową techniką negatywową, którą zna bardzo niewiele osób. Jest ona obca dla większości społeczeństwa, ciężko znaleźć osoby, które wiedzą jak się wykonuje tego typu zdjęcia, a tym bardziej czym.
Celem fotografów jest wykonanie zdjęcia z wyraźnymi śladami wędrówki Słońca na nieboskłonie. Do tej techniki używa się aparatów otworkowych, najczęściej tworzonych przez samych autorów. Nie ma na to jednej uniwersalnej metody, większość osób wypracowała swoją niezawodną. Niektórzy używają puszek po napojach, inni np. plastikowych rur, w których robią mały otwór o średnicy 0,1 – 0,3 mm. Wewnątrz umieszcza się papier światłoczuły, całość zaś szczelnie zakleja taśmą izolacyjną, co ma chronić zarówno przed dostępem światła jak i wody.
Udało nam się porozmawiać z osobami, które zajmują się solarigrafią. Jak wyjaśniał nam Damian Kępiński z Bełchatowa, sam takich aparatów ma rozwieszonych w całej Polsce około 250 sztuk. Czas ekspozycji jego zdjęć sięga najczęściej od 4 do 6 miesięcy, co oznacza, że tyle czasu aparat musi wisieć w danym miejscu, gdyż bez przerwy „zbiera” obraz. Były też przypadki, że niektóre z nich wisiały ponad półtora roku. Dzięki tak długim ekspozycjom na zdjęciach można podziwiać przede wszystkim świetliste smugi na niebie, które są śladami słońca poruszającego się na różnych wysokościach zależnie od pory roku.
Na zdjęciach tego typu znajdują się również inne rzeczy, których na normalnych fotografiach nie można ująć: od duchów parkowanych samochodów, przez przezroczyste piętra nowo stawianych budowli, aż po przyrost liści na drzewach. Co ważne, na tego typu zdjęciach nie zobaczycie ludzi. Wszystko dlatego, że nie ma szans, aby ktokolwiek się zarejestrował, musiałby stać w jednym miejscu przez wiele tygodni.
Miejsce na zamocowanie aparatu otworkowego teoretycznie powinno być niezauważalne dla innych. Jednak wtedy nie ma większych szans na wykonanie dobrych ujęć. Dlatego też zdarza się, że fotografowie umieszczają je nawet w centrach miast. Wtedy jednak starają się je odpowiednio zamaskować. Jak zaznaczają osoby pasjonujące się tą techniką, nie są to żadne urządzenia, tylko puste tuby z papierem fotograficznym przyklejonym wewnątrz ścianek. Nie ma w nich żadnej elektroniki, a tym samym przewodów, czy też zasilania.
– Najczęściej aparaty montujemy w ciekawych okolicach, czyli jednocześnie miejscach, w których jest sporo ludzi. To oznacza, że musimy montować je dość szybko, aby nikt nas nie zauważył, bo inaczej ktoś mógłby ten aparat nam zerwać i zepsuć całą robotę. Żaden z aparatów nie ma diod ani przewodów elektrycznych, po prostu jest to do niczego niepotrzebne. Ciężko mi wyjaśnić, kto i w jakim celu wymyślił, że coś takiego się w nich znajdowało – wyjaśniał nam jeden z fotografów.
Pomimo tego i tak zdarza się, że puszki znikają lub zostają zniszczone, co niweczy wielomiesięczne oczekiwanie na to jedno, jedyne ujęcie. Autorzy się nie poddają i tworzą kolejny aparat i zakładają go ponownie, starając się go jeszcze lepiej zamaskować. Jak nam wyjaśniano, pasjonaci tego typu fotografii nigdy nie spodziewali się, że ktokolwiek może uznać aparat otworkowy za bombę. Zwłaszcza, że aparat składa się tylko i wyłącznie z tuby i kawałka papieru w środku. Dlatego też zakładając je nikt nie przypuszczał, że mogą być one w zainteresowaniu służb, a zwłaszcza antyterrorystów.
Schemat jest podobny jak w przypadku miłośników fotografii zwierząt. Oni również umieszczają swoje fotopułapki w różnych miejscach, aby podglądać życie ptaków czy ssaków. W wielu przypadkach sami konstruują swoje aparaty, gdyż te, które można kupić w sklepach nie nadają się do profesjonalnego wykonywania zdjęć. Ich urządzenia są już o wiele bardziej skomplikowane, ponieważ posiadają zarówno zasilanie, jak też różnego rodzaju układy elektroniczne. Jak do tej pory nikt nie uznał ich za ładunki wybuchowe.
Jak wyjaśniają solarygrafiści, owszem zdarzają się sytuacje, że musieli się tłumaczyć czym są pozostawione przez nich przedmioty, jednak zwykle kończy się to przyjacielską pogawędką i wyjaśnianiem szczegółów swojego hobby. Unikają jednak obiektów o charakterze strategicznym, zwłaszcza po przygodzie jednego z nich, który został zatrzymany przez ochronę elektrowni podczas montowania aparatów. Po przyjeździe policji i wytłumaczeniu czym są owe tuby, mężczyzna spokojnie wrócił do domu. Od pewnego czasu, żeby nikt nie miał podobnych wątpliwości, starają się na miejsca montażu swoich aparatów wykorzystywać znaki drogowe, latarnie i różnego rodzaju słupy, czyli obiekty należące do miasta, nie do osób prywatnych.
– Zdarza się nam wszystkim, że nasze aparaty są niszczone. Zgniatane przez ciekawskich przechodniów, zrywane przez nich. Dzieje się tak stosunkowo często każdemu, kto bawi się w Solarygrafię. A sytuacja w której wzywana jest policja i saperzy wydarzyła się po raz pierwszy odkąd pamiętam. Czy te fakty niczego nie mówią o stosunku zwykłych ludzi do tych „przedmiotów”? Czy zwykły przechodzień rozrywałby coś, co przypomina mu bombę? – zastanawiają się solarygrafiści.
Jak będzie w przypadku 47-latka ze Świdnika? Okaże się w najbliższym czasie. Obecnie nie usłyszał on żadnych zarzutów i wszyscy mają nadzieję, że tak pozostanie. Jak można bowiem oskarżać człowieka o wywołanie alarmu bombowego za pomocą prostego aparatu otworkowego, który nie posiadał w sobie nic niebezpiecznego i był zamocowany od strony drogi serwisowej, gdzie ruch jest znikomy.



(fot. Damian Kępiński)
88 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Piotrek ,za duzo się naoglądaleś filmów i ponosi cie fantazja …słyszaleś o jakimś zamachu w polsce ? nie słyszaleś i nie usłyszysz …nawet zamachowcy nie traktują tego kraju powaznie ….za to „służby ” wszelkie zgloszenia od „czujnych „przewrazliwionych obywateli , traktują bardzo poważnie i niestety robia tym najwiecej zamieszania i wiecej z ich działań szkód niż pozytku ,co ewidentnie potwierdza ten przypadek
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
W paru miejscach w Europie też myśleli, że nie usłyszą o zamachach. Niestety niektórzy z nas mają tendencję do zachowywania się jak pijak, który po raz kolejny siada napruty za kółko, przekonany, że nic się nie stanie bo przecież zawsze się udawało. A później jest dramat. Wbrew temu co Ci się wydaje terroryści moglby nam bardzo zaszkodzić, są cele dla nich niezwykle atrakcyjne. Jak myślisz, kto często jeździ drogami naszego regionu? Czujność służb i obywateli jak najbardziej uzasadniona.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
A nikt nie pomyślał, że ten cymbał solarifotograf czy jakoś tak, powinien po nagłośnieniu tego pierszego 'aparatu’ przy torach zgłosić się na Policję czy nawet do mediów z wyjaśnieniami. Wywołanie nawet niezamierzone alarmów bombowych jest poważnym przestępstwem. A on spalił jana, odczekał trochę i znowu się wziął do roboty. I w tym momencie zamiary tego artysty fotografa są raczej niejednoznaczne.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Co Ty będziesz?
Przeczytałeś tekst ze zrozumieniem ? Czy jak policja widzi co chcę Twoja wyobraźni a?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Byłem policjantem i wiem jak jest w lubelskim. Tu nawet jak pokrzywdzony wędkarze to się uważa że policja ustaliła. No wyszło im to w trakcie jak oni przesłuchiwany. No jak sam się zgłosił to go wylegitymowali i go ustalili. Można nic nie robić tylko trzeba to umieć ubrać w słowa i jest wynik
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
O raju . Można się zmęczyć czytając słowa Twoje były policjancie. Proszę napisz to wszystko raz jeszcze ,tylko po ,,polskiemu ,,…
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Teraz policja. Prokuratura i sądy działają jak celebryci muszą o nich pisać i najlepiej dobrze. Po co kpk czy inne ustawy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
koszty powinien pokryć ten policjant czy kto to tam zobaczył za dużo chyba na zachodzie przebywał się naoglądał głupot i teraz efekty niebawem na patrolu piechotką hehehe
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Janusz w 100% popieram.?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Myślę, że to była próba sprawdzenia reakcji naszych służb, by w przyszłości umieścić prawdziwe ładunki wybuchowe. Takie bajki o fotografii to żenada. Przecież wszyscy wiedzą, że znaki drogowe są systematycznie sprawdzane i myte przez służby drogowe, zwłaszcza w okresie zimowym. Trzeba porządnie prześwietlić sprawcę.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
” znaki drogowe są systematycznie sprawdzane” – to już przesada. W centrum miasta było przynajmniej kilka „oznaczonych” wlepkami naszej najdroższej drużyny futbolowej i to przez wiele długich miesięcy. Inne niemal stale zasłaniają gałęzie drzew czy krzewy i to od lat w tych samych miejscach. Także to z weryfikacja znaków przez służby to dość kiepski przykład. Co do testowania służb – jakaś mania prześladowcza?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Nie sposób się z tym nie zgodzić. Osobiście wolę gdy takie przypadki są sprawdzane. Zamachy biorą się właśnie z rutyny i nadmiernej pewności siebie. Fotograf powinien się zwrócić z prośbą o zgodę. Nie zrobił tego bo wie, że GDDKiA by się nie zgodziła.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Przenośne wykrywacze metali, sprzet mobilny do prześwietleń. Inwestycje w sprzęt służbowy za setki milionów rocznie. A brakuje umiejętności myślenia. Nawet amatorskim urządzeniem do wykrywania kabli w ścianie można było sprawdzić, czy tuba zawiera elementy metalowe i kable. Pies mógł to sprawdzić na obecność materiałów wybuchowych. Ale po co? Lepiej robic aferę, nagłośnić w mediach sukces dodając nieco od siebie i wyjść na bohaterów. Takie hobby nikomu nie szkodzi i z łatwością myślący człowiek z jakiejkolwiek służby może to stwierdzić. Według niektórych komentujących powinno zakazać się głębokiego podejrzanego oddychania z obawy na użycie broni biologicznej. Paranoja do kwadratu i kolejny krok do ograniczania ludzkiej wolności. Jeśli ktoś miałby ponosić koszty akcji to osoba, która zadecydowała o wykorzystaniu niewspółmiernych środków. Pierwszy lepszy monter instalacji elektrycznej mógłby stwierdzić, że to papierowa tuba.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Zatrzymanym można być bez wydania postanowienia o przedstawieniu zarzutów.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Oczywiście pies by wszedł pod rusztowanie wiaduktu i potwierdził, że to jednak nie materiały wybuchowe po czym z powrotem spuścił by się na linie po której się wdrapał.
Weź człowieku zastanów się co ty piszesz. Widać tu wszyscy wypowiadający się w komentarzach to najlepsi antyterrorysci niż ta nasza cała 'armia’ 🙂
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Maryjanlie, a byś podlazł do tego czegoś by sprawdzić? Czujnikiem do kabli?
Byś się prędzej zes…ał.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Sprawdzałem dziesiątki razy. Nie czujnikiem do kabli, tylko psem służbowym. Różne pakuneczki, w tym aparaty solarigraficzne. To banał…
Ale jak się ma dowódcę – idiotę, to wychodzi z tego afera – na miarę takiego dowódcy 😉
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
I to jest najlepsza puenta dla tej sprawy. Znam możliwości psów SG, widziałem psy Policyjne tropiące sprawców – to co potrafią jest naprawdę niesamowite- szacun! Domyślam się, że mamy też w Policji odpowiednio wyszkolone w rozpoznawaniu materiałów wybuchowych. Można było się takim wesprzeć w rozpoznaniu podejrzanego pakunku. Dlaczego tu tak nie zrobiono? Jeżeli to rzeczywiście błąd prowadzącego akcję, który od razu założył, że to bomba i jeszcze widział tam kabelki i migające diody to powinien ponieść odpowiednie konsekwencje. Szkoda tylko, że taki przełożony nie beknie za swoją głupotę, a cierpieć przez niego musi niewinny fotoamator.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Dokładnie. Koszty powinna ponieść Pani rzecznik świdnickiej policji, która podkreślała tak wyraźnie o tych kabelkach i diodach.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
„Śledczy poinformowali o zastosowaniu wobec niego dozoru, jednak o zarzutach nie było ani słowa.”
Bzdura, nie można stosować środków zapobiegawczych wobec osoby ktorej nie przedstawiono zarzutów.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
A jak siedział gość w areszcie bez zarzutów??? Sledze sprawę i ani prokuratura ani policja nie poinformowały o konkretnych zarzutach, tylko o propozycji zarzutów.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Konsekwencja przede wszystkim- brawo! Niektórzy po zrobieniu sensacyjnego artykułu, zapominają o sednie sprawy, a mianowicie prawdzie. Tu jest prawidłowe działanie. Zdrowych, wesołych i rodzinnych Świąt!