Niedziela, 25 lutego 202425/02/2024
690 680 960
690 680 960

Zabijając partnerkę nie przejmował się jej śmiercią. Kiedy usłyszał wyrok, zaczął prosić o ostatnią szansę

Przez cały proces oskarżony o zabójstwo 31-latek nie przyznawał się do winy, odmawiał składania wyjaśnień i odpowiadania na pytania. Kiedy dowiedział się, że ma trafić do więzienia na 25 lat, mężczyzna postanowił przemówić.

Przed Sądem Apelacyjnym w Lublinie zapadł prawomocny wyrok dla Bartosza J., oskarżonego o zabójstwo 31-letniej kobiety. Chodzi o zdarzenie, jakie miało miejsce 20 września 2021 roku w jednym z mieszkań przy ul. Górnej w Lublinie. Trwała tam impreza, na której gościli mężczyzna wraz ze swoją partnerką. Wraz z kolejnymi kieliszkami wypitego alkoholu, między parą zaczęło dochodzić do nieporozumień. Mężczyzna zarzucał kobiecie, że ta wciąż utrzymuje kontakty ze swoim byłym chłopakiem, ta nie była mu dłużna i zaczęła wskazywać, że partner zdradza ją z jej siostrą.

Nagle w ręku Bartosza J. pojawił się nóż. Jak wskazują śledczy, zadał nim dwa ciosy, trafiając swoją partnerkę w klatkę piersiową i brzuch. Ta osunęła się na podłogę. O wszystkim zaalarmowane zostało pogotowie ratunkowe. Uczestnicy imprezy przekazali ratownikom, że ranna kobieta „nabiła się na nóż”. Jednocześnie samo narzędzie zbrodni zostało umyte, aby oczyścić je z krwi.

Prokuratura wskazuje, iż Bartosz J. nie przejął się zarówno tym co zrobił, jak też stanem swojej partnerki. Kiedy ratownicy medyczni walczyli o życie leżącej na podłodze rannej kobiety, ten siadł do stołu aby dokończyć jeść pierogi. Życia pokrzywdzonej nie udało się uratować, zmarła zaraz po przetransportowaniu do szpitala.

W lutym Sąd Okręgowy w Lublinie skazał 31-latka na karę 25 lat pozbawienia wolności. Zobowiązał go również do zapłaty nawiązki na rzecz dwójki dzieci pokrzywdzonej w wysokości po 50 tys. złotych dla każdego. To sprawiło, że dotychczas odmawiający składania wyjaśnień i odpowiadania na pytania mężczyzna postanowił przemówić. Mając perspektywę spędzenia tylu lat za kratkami uznał najwyraźniej, iż przyjęta przez niego linia obrony w żaden sposób mu się nie opłaca.

Bartosz J. zaczął walczyć o złagodzenie kary. Odwołał się od wyroku wskazując, iż jest mu przykro z powodu, iż przyczynił się do śmierci swojej partnerki. Zapewniał, iż nie chciał jej zrobić krzywdy. Poprosił, aby dać mu ostatnią szansę.

Sędzia jednak nie uwierzył w słowa oskarżonego. Wpływ na to miało szereg czynników. Przede wszystkim chodzi o to, iż nie był to pierwszy raz, kiedy mężczyzna stosował przemoc wobec bliskiej mu osoby. Miał za to założoną niebieską kartę. Co więcej od lat wchodzi on w konflikt z prawem, był też wielokrotnie karany m.in. za rozbój czy też pobicie. Pomimo sześciu lat spędzonych w więzieniu, nie wpłynęło to w żaden sposób na poprawę jego zachowania. W dalszym ciągu prezentuje osobowość dyssocjalną oraz psychopatyczną. Ceni tylko siebie, nie liczą się dla niego żadne wartości. Zbrodni zabójstwa dopuścił się już 3 miesiące po wyjściu z więzienia.

W związku z tym wyrok Sądu Okręgowego został utrzymany w mocy. Tym razem orzeczenie jest już prawomocne.

36 komentarzy

  1. Jan Chryzostom Piasek

    Patusy się bawią – zamiast sądów, zamknąć w klatce i czekać które wyjdzie, potem i to uśpić na zawsze.

  2. Powinni podzielić te 25 lat pomiędzy nim a jego matką, w końcu to ona go wychowała i on stał się kim jest dzięki swojej matce. On na 15 lat do więzienia, jego matka na 10 lat do więzienia, razem 25 lat więzienia.

  3. Tatarusy tak majo

  4. znikoma szkoda społeczna więc powinni puścić go po max 2 latach.
    Bartosz będzie dobrze

Dodaj komentarz

Z kraju

Polityka i społeczeństwo