Przejdź do treści
piątek, 9 października 2026
Kontakt do redakcji: 690 680 960 [email protected]
Wiadomości z Lublina i regionu
Kontakt do redakcji 690 680 960 [email protected]

W ramach protestu zablokowali autostradę. Wśród nich przedstawiciele firm z naszego regionu (zdjęcia)

Przez kilka godzin właściciele firm zajmujących się obsługą kolizji i wypadków a także warsztatów naprawczych, protestowali blokując autostradę A2. Powodem ich niezadowolenia jest projekt rządu dotyczący likwidacji wszystkich bezgotówkowych form rozliczeń z klientami przez firmy ubezpieczeniowe.

Ogólnopolski protest branży motoryzacyjno-serwisowej odbył się we wtorkowe popołudnie na autostradzie A2 pomiędzy Łodzią a Warszawą. Około godziny 12 trasa zaczęła być blokowana przez przedstawicieli firm z branży pomocy drogowej, odszkodowań i zakładów zajmujących się naprawami bezgotówkowymi.

Wśród nich było wiele osób z województwa lubelskiego. Początkowo kolumna ponad stu pojazdów, w tym lawet, aut specjalnych, czy też samochodów zastępczych, poruszała się prawym pasem w kierunku Warszawy z prędkością ok. 30 km/h. Później autostrada została całkowicie zablokowana. Po kilkunastu minutach protestujący porozumieli się z policjantami zabezpieczającymi akcję i zwolnili jeden pas jezdni.

Powodem protestu są planowane przez rząd zmiany w przepisach regulujących wypłaty odszkodowań przez firmy ubezpieczeniowe. Jak tłumaczą pikietujący, ich wprowadzenie przyniesie korzyści jedynie firmom ubezpieczeniowym. Poszkodowani w kolizjach i wypadkach właściciele pojazdów, czy też osoby które doznały uszczerbku na zdrowiu, będą miały o wiele większe problemy z uzyskaniem odszkodowania, a firmom zajmującym się obsługą tego typu zdarzeń grozi upadłość.

Wszystko z powodu planowanej likwidacji wszystkich bezgotówkowych form rozliczeń z klientami, poprzez przyjęcie zasady, że odszkodowanie wypłaca się wyłącznie na rzecz poszkodowanego.

– Od lat właściciel uszkodzonego w wyniku kolizji, czy też wypadku auta ma możliwość skorzystania z opcji bezgotówkowego załatwienia szkody. Oznacza to, że jego auto zabierze do warsztatu laweta, na czas naprawy otrzyma samochód zastępczy, nie musi się też martwić o sporne sprawy, co do wysokości odszkodowania, czy też samodzielnie walczyć o to, aby użyte do naprawy części były oryginalne. Poszczególne firmy samodzielnie rozliczają poniesione przez siebie koszty z ubezpieczycielem sprawcy. Według pomysłu rządu, poszkodowany będzie musiał samemu wszystko załatwiać. Najpierw opłacić lawetę, potem samochód zastępczy, a także uregulować koszt naprawy auta. Co więcej, w przypadku zaniżonego odszkodowania, co ostatnio jest stałą praktyką firm ubezpieczeniowych, samodzielnie dochodzić swoich praw i domagać się pokrycia wszystkich poniesionych przez siebie kosztów – wyjaśniał nam jeden z protestujących.

Według protestujących nowe przepisy bardzo utrudnią i opóźnią odzyskanie pieniędzy po kolizji czy wypadku. Dodatkowo tysiące podmiotów działających na tym rynku będzie musiało zlikwidować prowadzoną działalność gospodarczą. Z kolei firmy ubezpieczeniowe będą mogły generować większe zyski, co jest związane z mniejszymi wypłatami odszkodowań dla osób poszkodowanych.

Jak dodają protestujący liczą, że ustawodawca sformułuje nowe przepisy w takiej formie, aby nie naruszały one praw uczestników rynku ubezpieczeniowego oraz motoryzacyjnego, a w szczególności praw poszkodowanych.

(fot. lublin112.pl)

20 komentarzy

  1. Tom
    Odpowiedz

    to tak jak by Wam zabronili ustawą mieć pełnomocnika procesowego w walce przed sądem z ubezpieczycielem…

  2. jun
    Odpowiedz

    nawet teraz są problemy, żona już 4 miesiące koresponduje z ubezpieczycielem bo ciągle zaniża wartość samochodu, niby pomyłki… dla mnie to celowe działania mające na celu zniechęcić do walki o to co się należy…. po zmianach najlepiej w ogóle zrezygnować z naprawy, wziąć 30% tego co się należy i się cieszyć

  3. LU
    Odpowiedz

    Cytując klasyka „Ciemny lud to kupi”. Okradanie suwerena trwa w najlepsze 😉

  4. Tom
    Odpowiedz

    O co chodzi? A mianowicie: Polski Parlament w chwili obecnej prowadzi prace związane ze zmianami przepisów regulujących zasady wypłaty odszkodowań przez ubezpieczycieli.
    W projektach nowych przepisów przewidziano:
    1. Likwidację wszystkich bezgotówkowych form rozliczeń z klientami – poprzez przyjęcie zasady, że odszkodowanie wypłaca się wyłącznie na rzecz poszkodowanego.
    2. Zakaz zawierania umów cesji z właścicielami uszkodzonego mienia.
    Wprowadzenie nowych uregulowań prawnych przez ustawodawcę w takiej formie spowoduje:
    – brak prawnej możliwości prowadzenia bezgotówkowych rozliczeń z poszkodowanymi przez warsztaty naprawcze pojazdów,
    – likwidację rynku bezgotówkowego wypożyczania pojazdów zastępczych z OC sprawcy,
    – likwidację usług bezgotówkowej pomocy drogowej w zakresie holowania uszkodzonego pojazdu z OC sprawcy wypadku,
    – pozbawienie warsztatów naprawy pojazdów oraz możliwości dochodzenia dopłaty odszkodowania od ubezpieczyciela na drodze postępowania sądowego, w przypadku użytkowników pojazdów i mienia leasingowanego, bądź stanowiącego własność banku lub innej instytucji finansowej – pozbawieniem ich prawa do dochodzenia swoich praw od ubezpieczyciela na drodze sądowej,
    A poszkodowanym czyli Wam czytelnikom:
    utrudnienie poszkodowanym prawa do otrzymania odszkodowania w wysokości należnej. Będziecie mieć wskazany warsztat przez ubezpieczyciela, który naprawi wam pojazd zgodnie z technologią wskazaną przez ubezpieczyciela na częściach najtańszych chińskich, wręcz używanych…
    Skutkiem nowych przepisów będzie całkowita i nieodwracalna zmiana rynku ubezpieczeniowego oraz motoryzacyjnego. Zmiany te ograniczą prawa poszkodowanych – tak aby PZU oraz inne firmy ubezpieczeniowe mogły generować większe zyski co jest związane z mniejszymi wypłatami odszkodowań dla osób poszkodowanych. Wszelkie spory sądowe będą mogły być inicjowane tylko przez Was jako poszkodowanych na Wasz koszt i Wasze ryzyko. Warsztat nie będzie mógł jak profesjonalista przejąć takiej sprawy. Jeśli będziecie kwestionować wyliczenia ubezpieczyciela, będziecie musieli wyłożyć gotówkę a potem sami dochodzić kwoty należnosci przed sądem. Tak to wygląda. I na koniec nie chodzi w proteście o całą ustawę która jest potrzebna a o jej dwa zapisy które zakazują cesjii wierzystelnosci na zakłady naprawcze, pomoce drogowe czy wypożyczalnie pojazdów….

  5. Rafał
    Odpowiedz

    „Według pomysłu rządu, poszkodowany będzie musiał samemu wszystko załatwiać. Najpierw opłacić lawetę, potem samochód zastępczy, a także uregulować koszt naprawy auta. Co więcej, w przypadku zaniżonego odszkodowania, co ostatnio jest stałą praktyką firm ubezpieczeniowych, samodzielnie dochodzić swoich praw i domagać się pokrycia wszystkich poniesionych przez siebie kosztów ” – a co w sytuacji gdy przeciętnego „Kowalskiego” nie stać na pokrycie kosztów naprawy z własnej kieszeni? Nawet drobna stłuczka może generować koszty rzędu kilku tysięcy złotych…

  6. miki
    Odpowiedz

    najwięcej zysku na stłuczkach mają warsztaty i laweciarze – a ty masz tylko płacić jak

  7. Kamil
    Odpowiedz

    Może ktoś mi wyjaśni mój kolega miał stluczke (serio kolega nie ja) jechał z drogą z pierwszeństwem gościu mu wyjechał z bocznej i rozwalił mu auto przyjechała policja wszytsko spisała zadzwonił do ubezpieczyciela tamtego winiwajcy i dostał wykaz od rzeczoznawcy szkody którego ta firma przysłała, że naprawa kosztować będzie chyba 4tys, a wartość pojazdu ocenił na 2tys czyli, że naprawa przekcza wartość pojazdu i mu tylko kasę mogą wypłacić minus cenę złomu chyba 600zl, pisał odwołanie zaproponowali mu ze moze sprawę przez sąd załatwić albo swojego rzeczoznawce i się zgodził za te 1400zl i samochód poszedł na złom za 500zl to mu potem ubezpieczyciel dołożył jeszcze 100zl. Dla mnie to złodziejstwo on załamany bo nie ma auta a za tą kasę i tak nic nie kupi. Co o tym sądzicie co powinien zrobić i czy miał szansę na więcej?

  8. Franio
    Odpowiedz

    Coś co miało być ułatwieniem dla właścicieli pojazdów (którzy nie musieli zajmować się naprawą i formalościami) stało się okazją do nadużyć przez cwaniaczków z warsztatów. Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o…

  9. Szpak marcel
    Odpowiedz

    Zablokowaliscie autostradę więc rządzący posr.li się w gacie.
    Nie mogą spać przez to.
    A tak na poważnie.
    Panowie dlaczego nie pojechaliście pod miejsce gdzie zapadają niekorzystne decyzje?
    Dlaczego nie utrudnianie życia tym którzy mają Was w nosie?
    Gdybym ja miał przeciwko czemuś protestować to pojechałbym pod namiot cyrkowy i zastawił wszystkie wyjścia awaryjne by móc zdobyć autograf małpy z tego namiotu bądź zrobić sobie z nią zdjęcie A gdyby udało mi się że wychodziłby klaun to bym chciał z nim porozmawiać. Odprowadziłbym to nawet do domu.
    W międzyczasie pytając o najważniejsze dla mnie sprawy. No chyba że klaun jeden z drugim nie bardzo mieliby odwagę na spotkanie z widownią, w końcu to nie czas sprzedaży biletów i reklamy cyrków wtedy przyjechalbym na kolejne przedstawienie.
    A że jestem człowiekiem który dąży do celu, również podczas kolejnego sezonu wraz ze swoimi niezadowolonymi widzami pojechałbym na spotkanie gdy reklamują kolejny sezon cyrku.

  10. miki
    Odpowiedz

    Nie bardzo rozumiem, dlaczego to właśnie właściciele warsztatów protestują?
    Z artykułu wynika, że to poszkodowany będzie miał gorzej, a nie oni, więc coś tu nie do końca jest wyjaśnione.
    Dlaczego niby warsztatom grozi upadek? Przecież i tak będą reperować te auta.
    Czuję tu jakieś drugie dno.

    Ktoś zna szczegóły?

    1. Ppp
      Odpowiedz

      Mają rację teraz jest tak że będąc poszkodowanym w kolizji 2 aut masz możliwość oddać auto do wybranego serwisu, zostawić je tam aż je naprawią dostaniesz jeśli jest taka opcja auto zastępcze na czas serwisu wzamian zrzekasz się tak jakby swojego odszkodowania na rzecz serwisu. Serwis wie ile może wyrwać od ubezpieczyciela mają swoje sposoby. Dla takiego klienta nie rzadko jest to wygodne bo nic go nie interesuje poprostu odbiera naprawione auto. Kwoty jaka serwis odbierze od ubezpieczyciela tez nie pozna. Np coś za co ty wziął byś 1000 zł oni wezmą 2000, naprawa w realu 400 zł oni sobie policz 1400 albo więcej. Rząd jest lobbowany przez ubezpieczyciela by wprowadzić rozwiązania nie pozwalające byś mógł z w/w opcji skorzystać. Suma smarum ubezpieczyciele chcą za jednym razem wydymac kierowców i serwisy

      1. Ben
        Odpowiedz

        Jak nie pozna kwoty jaką serwis weźmie od ubezpieczyciela skoro na koniecpewno naprawy dostajesz fakturę którą opłaca ubezpieczyciel przynajmniej w moimi przypadku tak było. No bo później jak mozna coś zareklamować jak nie masz dokumentu do podstawy reklamacyjnej. Głupie gadanie jak ktoś nie miał styczności z takimi sytuacjami.

    2. Franio
      Odpowiedz

      Przeciętna wartość gratów jeżdżących po polskich drogach to kilka tysięcy złotych, a przeciętne likwidacja szkód to już kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy PLN. Warsztaty wiedzą, że ubezpieczyciel za te wszystkie naciągane usługi będzie musiał zapłacić więc drenują ubezpieczalnie na tyle na ile mogą. Właściciela to nie obchodzi, bo nawet nie widzi tych pieniędzy. Własną złotówkę 5 razy się obejrzy zanim się ją wyda, za to cudze 100złotówki można wyrzucać bloczkami w błoto.

    3. lubexm
      Odpowiedz

      Nowe prawo eliminuje cesję wierzytelności – w tym przypadku na warsztat (lawetę, samochód zastępczy). Żaden warsztat nie będzie klientowi prowadził naprawy z tym ryzykiem, że klient weźmie pieniądze do ręki, bo tylko poszkodowanemu zakład ubezpieczeń może wypłacić odszkodowanie.

Dodaj komentarz

Masz coś do dodania? Podziel się swoją opinią.

Dbaj o kulturę dyskusji. Publikując komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy.

Z kraju

Lubelski biznes

Polityka

Społeczeństwo

Nauka i technologia