Do zdarzenia doszło we wtorek po południu na terenie Nadleśnictwa Parczew. Leśniczy jadący samochodem wraz z rodziną w rejonie miejscowości Chmielów zauważył na pobliskim polu młodego kozła sarny atakowanego przez trzy bezpańskie psy.
– Zauważyłem, że w oddali trzy niewielkie psy szarpią leżącego na ziemi młodego kozła sarny. Bez chwili namysłu, wybiegłem z samochodu i ruszyłem mu na pomoc. Po dobiegnięciu na miejsce, odgoniłem agresywne psy, ale ranny koziołek był w ciężkim stanie. Z pewnością, gdybym przybył na miejsce nieco później, nie udałoby się go uratować – relacjonuje leśnik.
Pan Jakub zabrał ranne zwierzę i przewiózł je do gospodarstwa rodziców, gdzie na miejsce przyjechał lekarz weterynarii, który przekazał, że jedyną szansą na uratowanie małego kozła jest natychmiastowe przekazanie go pod opiekę specjalistów.
– Poprosiłem o wsparcie znajomych, którzy podobnie jak ja są pracownikami Nadleśnictwa Parczew i przetransportowaliśmy rannego koźlaka do Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt przy Poleskim Parku Narodowym, gdzie otrzymał niezbędną pomoc i pod opieką fachowców będzie wracał do pełni sił, a gdy już stanie na nogi wróci na wolność – opowiada Jakub Kijewski.
Jak informują leśnicy, w okresie zimowym nasila się zjawisko wałęsania się bezpańskich psów, które są zagrożeniem dla dzikiej zwierzyny. Należy pamiętać, że nawet podczas spaceru z właścicielem, psy puszczane luzem mogą stanowić duże zagrożenie dla saren, jeleni i innych mieszkańców lasów.

(fot. wideo Nadleśnictwo Parczew, Lasy Państwowe)
22 komentarze
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Co z kundlami? Ile zwierząt i ludzi jeszcze pogryza?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Nie jestem sympatykiem myśliwych ale w tym jedynym przypadku jestem po ich stronie i jestem za tym, żeby mieli oni prawo strzelać do bezpańskich wałęsających się psów. Są one zagrożeniem nie tylko dla zwierząt ale i dla ludzi.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Brawa dla Lesniczego 🙂
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Wszystko jak zawsze wina człowieka, który wyrzucił psy na pastwę losu i te głodne atakują słabsze zwierze. Tym razem koziołek miał szczęście, z drugiej strony i tych głodnych psów szkoda. Nie ma żadnej kontroli nad rozmnażaniem psów i kotów dlatego wiele z nich jest wyrzucanych jak rzecz. Tylko obowiązkowa sterylizacja kotów i psów nie przeznaczonych do hodowli czy rozmnożenia w sposób kontrolowany rozwiązałaby ten problem. Ale kto ma sie tym zająć, nasz nierząd takie sprawy ma w poważaniu a problem porzuconych zwierząt narasta, schroniska są przepełnione.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Sama się wysterylizuj.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Głupiś i tyle.