Wtorek, 27 lutego 202427/02/2024
690 680 960
690 680 960

Prokuratura wytyka sądowi błędy. To po uniewinnieniu myśliwego, oskarżonego o zastrzelenie wilka Kosego

Śledczy chcą, aby sprawa zastrzelenia wilka Kosego została ponownie rozpatrzona przez sąd. Nie zgadzają się z uniewinnieniem mężczyzny. Apelacja została już złożona.

Spore wzbudzenie wywołała decyzja Sądu Rejonowego w Zamościu, który pod koniec kwietnia uniewinnił myśliwego oskarżonego o zastrzelenie wilka Kosego. 44-letni mieszkaniec powiatu biłgorajskiego, odpowiadał za dokonanie bezprawnego odstrzału z broni palnej wilka a przez to spowodowania istotnej szkody w świecie zwierząt. Mężczyzna nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów, sąd uznał zaś, że jest niewinny.

Orzeczenie szeroko komentowały organizacje zajmujące się ochroną przyrody, nie zgodziła się z nim również prokuratura. Śledczy od początku bowiem podkreślali, że był on członkiem koła łowieckiego dzierżawiącego teren, na którym którym doszło do zdarzenia, jednak wówczas był zwykłym kłusownikiem, a nie myśliwym. Zwierzę zaś objęte było projektem badawczym i opiekowało się czteromiesięcznymi szczeniakami. Te później padły z głodu. Dlatego też postanowili złożyć apelację od wyroku.

Prokuratura wskazuje, iż sąd popełnił błąd w ustaleniach dokonując niewłaściwej i dowolnej oceny zebranego materiału dowodowego. Mowa tu głównie o opinii balistycznej, którą to w trakcie rozprawy rozpatrzono w ten sposób, iż strzał mógł pochodzić z dowolnej broni. Dlatego też śledczy chcą aby sprawa została ponownie rozpoznana, a mężczyzna usłyszał wyrok skazujący.

Przypomnijmy, wilk Kosy stanowił chlubę nie tylko Roztoczańskiego Parku Narodowego, lecz całego Roztocza. Z uwagi na to, że był samcem alfa i dowodził całą watahą, przez lata na jego życiu skupiali się zarówno miłośnicy przyrody, jak też naukowcy. Obserwowali oni jego życie i wędrówki głównie dzięki fotopułapkom montowanym w leśnych ostępach jak też obroży z nadajnikiem GPS.

We wrześniu 2019 roku Kosego znaleziono martwego. Leżał na skraju Roztoczańskiego Parku Narodowego, pomiędzy miejscowościami Brody Małe a Lipowiec-Kolonia w gminie Szczebrzeszyn. O wszystkim od razu została powiadomiona policja. Funkcjonariusze przeprowadzili na miejscu czynności, zabezpieczyli ślady oraz rozpoczęli poszukiwania osoby, która strzelała do wilka. Ustalono, że strzał padł ze znajdującej się na skraju lasu ambony myśliwskiej.

Policjanci zabezpieczyli książkę polowań, jednak według znajdujących się w niej wpisów, oficjalnie żadne polowanie w tym czasie się nie odbywało. Funkcjonariusze się nie poddali i przez ponad rok prowadzili czynności w tej sprawie aż w końcu ich żmudna praca przyniosła efekty. Ze zgromadzonego w tej sprawie materiału dowodowego wynikało, że strzał do wilka miał oddać właśnie mieszkaniec powiatu biłgorajskiego.

(fot. Stowarzyszenie dla Natury „Wilk”)

20 komentarzy

  1. powinno sie nie wili tepic tylko podlych ludzi…mm ndzieje,ze sprawc smierci zwierzecia zdechnie wkrotce.

Dodaj komentarz

Z kraju

Polityka i społeczeństwo