Maszyna nie zna litości. Eksperci w Lublinie rozmawiali o bezpieczeństwie pracy w przemyśle
10:19 25-04-2026 | Autor: redakcja
Maszyna nie zna litości — to zdanie, choć brzmi surowo, dobrze oddaje realia pracy w wielu zakładach przemysłowych. W Polsce wciąż zbyt wielu pracowników przekonuje się o tym na własnej skórze. Na blisko 6 tysięcy wypadków przy pracy zbadanych przez inspektorów w latach 2021–2023, co trzecia poszkodowana osoba zatrudniona była w przetwórstwie przemysłowym.
O tym, jak skutecznie ograniczać ryzyko i zapobiegać tragicznym zdarzeniom, rozmawiali uczestnicy konferencji „Wizja ZERO – Stop wypadkom w przemyśle”, która odbyła się na Politechnice Lubelskiej. W wydarzeniu wzięli udział eksperci, naukowcy oraz przedstawiciele przedsiębiorstw.
– Wydarzenie stanowi część szerszej strategii, której głównym zadaniem jest zmniejszenie całkowitej liczby wypadków w zakładach pracy, ze szczególnym uwzględnieniem zdarzeń śmiertelnych. Mimo prowadzonych szkoleń i programów prewencyjnych, liczba ciężkich wypadków wciąż pozostaje na znacznym poziomie – mówi Artur Dmuch, p.o. nadinspektora pracy w Państwowej Inspekcji Pracy.
Jak zaznacza, najczęstsze przyczyny tragedii od lat pozostają podobne. Szczególnie niebezpieczne są prace wykonywane na wysokości oraz obsługa maszyn i urządzeń technicznych.
– Są to upadki z wysokości, szczególnie w budownictwie oraz wypadki przy obsłudze maszyn i urządzeń technicznych w sektorze przemysłowym – dodaje.
Eksperci podkreślają, że za wieloma zdarzeniami stoi tzw. czynnik ludzki. Nie zawsze oznacza on jednak wyłącznie nieuwagę pracownika. Przyczyną może być brak wiedzy, niewłaściwa organizacja pracy, rutyna albo świadome omijanie procedur bezpieczeństwa.
– Trzeba się zastanowić, dlaczego ten człowiek popełnił błąd, być może nie miał odpowiedniej wiedzy, jak wykonywać pracę, a być może zrobił to świadomie, omijając przepisy BHP – wskazuje Dmuch.

fot. Politechnika Lubelska\Łukasz Jędrzejewski
O odpowiedzialności za bezpieczeństwo mówił także Rafał Kisiel z lubelskiej firmy Noyen, producenta myjni przemysłowych. Jak przyznał, doświadczenie zawodowe zweryfikowało jego wcześniejsze podejście do zagrożeń związanych z pracą maszyn.
– Kiedyś prowadzący zajęcia na Politechnice Lubelskiej mówił nam, że maszyna nie zna litości. Wtedy się z tego śmiałem. Po latach przekonałem się, że to prawda – przyznaje Rafał Kisiel z lubelskiej firmy Noyen, producenta myjni przemysłowych i dodaje: – Dlatego tak ważne jest stworzenie bezpiecznych warunków pracy opartych na dwóch filarach: odpowiedzialności producenta maszyny i jej użytkownika.
Uczestnicy konferencji zwracali uwagę, że skuteczna ochrona pracowników wymaga systematycznych szkoleń, budowania świadomości oraz realnego zaangażowania wszystkich osób uczestniczących w procesie pracy.
– Pracownicy muszą czuć się zaangażowani w dbałość o bezpieczeństwo. Tak jak bezpiecznie jeździmy samochodem, tak jak dbamy o swoją rodzinę, to musimy też dbać o swoje bezpieczeństwo w pracy – podkreśla Tomasz Chomik, specjalista ds. organizacji bezpiecznych metod pracy w przemyśle w ITURRI Poland. – Współczesne podejście do BHP zmienia się dynamicznie. Wchodzą nowe technologie, nowe zabezpieczenia, nowe produkty, certyfikaty i przepisy.
Podczas spotkania podkreślano również, że statystyki wypadków nie mogą być traktowane wyłącznie jako liczby. Za każdym takim zdarzeniem stoi konkretny człowiek, jego rodzina oraz konsekwencje dla całego zakładu pracy.
– Każdy wypadek przy pracy to nie tylko liczba, ale konkretna historia pracownika i jego bliskich oraz realne konsekwencje dla funkcjonowania przedsiębiorstwa – mówi Zbigniew Tarasiuk, zastępca Okręgowego Inspektora Pracy ds. nadzoru. – Ważne jest podejmowanie działań, które wyprzedzają zagrożenia, a nie tylko na nie reagują. Wypadkom można zapobiegać poprzez konsekwentne wdrażanie dobrych praktyk i zaangażowanie wszystkich uczestników procesu pracy.
Konferencja na Politechnice Lubelskiej pokazała, że poprawa bezpieczeństwa w przemyśle wymaga wspólnego działania wielu środowisk: instytucji kontrolnych, uczelni, przedsiębiorców, producentów maszyn oraz pracowników. Eksperci byli zgodni, że celem powinno być nie tylko reagowanie na zagrożenia, ale przede wszystkim ich przewidywanie i eliminowanie, zanim doprowadzą do tragedii.
Konferencja z której nic nie wynika ale jej koszt był pewnie znaczny.
Morał „nie pchać łap, gdzie nie potrzeba”.