Środa, 17 kwietnia 202417/04/2024
690 680 960
690 680 960

Mozolna praca funkcjonariuszy zaczyna przynosić efekty. Zatrzymano dwie osoby do sprawy zastrzelenia 16-latka

Policjanci mieli jedynie jeden punkt zaczepienia, jednak ich mozolna praca sprawiła, że zatrzymali dwie osoby, które mogą mieć związek ze śmiercią 16-latka w Kluczkowicach. Mieszkańcy podejrzewają, że strzelał kłusownik albo myśliwy, śledczy biorą pod uwagę jednak różne hipotezy.

52 komentarze

  1. Mieszkałam kiedyś w internacie i po 21 nie można było wychodzić więc..

  2. klusownik, ryby tez kradna w okolicch taka cholota

  3. patologia opolska … wóda , mordobicia , złodziejstwo , kłusownictwo . wszystko społecznie tolerowane .

  4. to była opóźniona aborcja

  5. W tamtych stronach faktycznie coś jest nietak z ludzmi. To chyba najbardziej wiesniackie okolice na Lubelszczyźnie.

    • uklady w kolach mysliwskich robja swoje kto jest w kolach mysliwskich adwokaci sedziowie prokuratorzy policjanci ubecy politycy i inna sfolocz reka reke myje

      • Oj człowieku powiększ stereotypy, to było za komuny, teraz są wszyscy pełny przekrój społeczny , a chłopów że wsi jest najwięcej.

  6. Myśliwy z Chodla strzelał do uczniów jak do kozła. Uniknął więzienia, a ciężko okaleczony chłopak od sześciu lat walczy o odszkodowanie Zmarnował mi całą młodość, całe życie – mówił łamiącym się głosem Robert Kowalewski podczas rozprawy przed Sądem Okręgowym w Lublinie. Na rozprawę, która odbywała się na I piętrze lubelskiego sądu, siedzącego na wózku inwalidzkim Roberta wnieśli po schodach koledzy, ci sami, z którymi szedł na ostatnią w życiu dyskotekę. Był niedzielny wieczór 27 czerwca 1999 r. Świeciło jeszcze słońce. Skończył się rok szkolny, zaczęły się wakacje. Robert zdał do II klasy zasadniczej szkoły zawodowej. Jeszcze dwa lata nauki i uzyskałby dyplom masarza. Chciał jak najszybciej skończyć szkołę i rozpocząć pracę, by pomagać finansowo rodzinie. Miał jeszcze sześcioro rodzeństwa.
    Tego dnia Robert umówił się z kolegami na wieczorną dyskotekę w Sielawce oddalonej od Chodla o kilka kilometrów. Chłopcy postanowili, że pójdą na skróty przez las i plantację malin. Szli w pięciu: on, Artur, Szczepan, Tomasz i Mariusz.
    Z zeznań chłopców składanych przed sadem:
    Szczepan Ś.: „Szliśmy wzdłuż rzędów malin, a Robert szedł miedzą. W pewnej chwili usłyszeliśmy za nami krzyk: „Sp… stąd”. Po głosie poznałem Marka R. Zaczęliśmy biec”.
    Mariusz A.: „Byliśmy w połowie malin, gdy usłyszeliśmy strzał. Kula uderzyła w gałęzie drzew przed nami. Gdy dobiegliśmy do końca malin, zwolniliśmy. Byliśmy zaledwie kilka metrów

  7. Nietrzeźwy myśliwy, który postrzelił 16-latka trafi na trzy lata do więzienia – uznał lubelski sąd Sąd uznał, że strzał nastąpił przypadkowo. Innego zdania była prokuratura, która twierdziła, że 46-letni myśliwy umyślnie wystrzelił w stronę chłopaka.

    Polowanie na człowieka

    Był niedzielny, czerwcowy wieczór 1999 roku. Pięciu nastolatków z Chodla wybrało się na dyskotekę w pobliskiej wsi. Postanowili sobie skrócić drogę idąc przez las.

    W tym samym czasie na stojącej na skraju lasu ambonie czatował na zwierzynę ze sztucerem w ręku myśliwy z Chodla, Marek R. Ambona znajdowała się tuż przy jego działce, na której uprawiał maliny. Zwierzyny nie było, w pewnym momencie Marek R. zauważył pięciu chłopców idących tuż przy malinach. Myśliwy najpierw wystrzelił w powietrze. – Usłyszałem krzyk: „Sp… stąd!”. Potem padł strzał i wszyscy zaczęliśmy uciekać – mówił w sądzie 16-letni Robert K. – Kiedy byłem już za plantacją malin, usłyszałem drugi strzał. W tym samym momencie upadłem na ziemię.

    16-latek został trafiony myśliwskim nabojem w bok. Karetka odwiozła go do szpitala. Jego życie zdołano uratować tylko dzięki skomplikowanemu zabiegowi operacyjnemu. Po pół roku chłopak wyszedł ze szpitala. Bez nerki, pęcherzyka żółciowego, ze zszytą wątrobą. Nigdy nie będzie chodził o własnych siłach.

    Piłem po wypadku

    Kiedy Marek R. zobaczył, że trafił szesnastolatka, podszedł do chłopców. – Od myśliwego było czuć alkohol. Zachowywał się agresywnie, mówił niewyraźnie i chwiał się na nogach – opowiadali w sądzie koledzy postrzelonego Roberta K. Ponad godzinę po zdarzeniu myśliwy miał 1,9 promila alkoholu we krwi. W sądzie jednak zaprzeczał, że strzelał po pijanemu. – Piłem alkohol już w chwilę po wypadku, w domu, zanim zbadano mi krew – twierdził.

    Prokuratura oskarżyła myśliwego o umyślne spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Jej zdaniem, Marek R. liczył się z tym, że strzelając może trafić w któregoś z chłopców.

    Myśliwy, któremu groziło nawet 10 lat więzienia, przed sądem stwierdził, że strzał był przypadkowy. – Schodząc z ambony stuknąłem sztucerem w drzewo i padł strzał – mówił.

    Wczoraj sąd przychylił się do wersji myśliwego, ponieważ biegli nie wykluczyli możliwości przypadkowego wystrzału. Uznał jednak, że Marek R. naruszył podstawowe zasady obchodzenia się z bronią – powinna być ona rozładowana i odpowiednio zabezpieczona.

    Sąd zmienił kwalifikację prawną czynu myśliwego na łagodniejszą. Uznał, że myśliwy działał nieumyślnie i w momencie oddania feralnego strzału był co najmniej w stanie „po spożyciu alkoholu”. Skazał go na najwyższą możliwą karę, czyli trzy lata więzienia. – Na taką karę wpłynęło bardzo lekkomyślne zachowanie się oskarżonego, złamanie przez niego podstawowych zasad obowiązujących przy obchodzeniu się z bronią i stan po użyciu alkoholu – mówił w ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Jarosław Dąbrowski.

    Do sprawy karnej rodzina poszkodowanego Roberta K. dołączyła pozew cywilny. Sąd pozostawił go bez rozpoznania, uzasadniając że myśliwy jako członek koła łowieckiego był ubezpieczony i to do firmy ubezpieczeniowej powinny być skierowane roszczenia. Wszystko wskazuje więc na to, że rodzina Roberta K. będzie dochodzić zadośćuczynienia na drodze cywilnej.

    Będzie apelacja

    W poniedziałek Marek R. był wyraźnie zmieszany obecnością na sali sądowej przedstawicieli mediów. Próbował ukryć się za plecami adwokata przed fotoreporterem robiącym mu zdjęcia.

    Kara więzienia wymierzona Markowi R., jeśli się uprawomocni, oznacza że spędzi on w więzieniu co najmniej rok i trzy miesiące. Dlaczego? Myśliwy przesiedział w areszcie trzy miesiące i sąd zaliczył mu to już na poczet wymierzonej kary. O zwolnienie warunkowe będzie się mógł ubiegać po odsiedzeniu w sumie półtora roku, czyli połowy kary.

    • Ten skur…… powinien do tej pory gnić w kryminale. Jego nazwisko dzis powinno być nagłośnienione ! Ku przestrodze . I aby lokalna społeczność wiedziała ze mają tam takiego bandytę. Ale skur…. musiał mieć też niezle znakomosci.

  8. Znów były policjat lub policjant tak jak w Borzechowie

    • rozmawialem kiedys z jego matka i ojcem plakali ze jeszcze ich zastraszaja ale co sie nierobi dla sprawca byl tak pijany ze go zdejmowali z ambony znajomosci byl

  9. Myśliwskie ***. Czekam az nastanie cywilizacja i was zdelegalizują. Skończy się bezmyślne dokarmianie dzikich zwierząt

    • Dokarmianie ? Piszesz to bonjsoss organizacja to jadkrobala . Nęcisko to nie jest dokarmianie . Licząc ilość zwierzyny to codziennie do lasów powiedzieć nno wjechać 2000 tirów z karmą przy założeniu 2 kg paszy na osobnika.
      Puknij się w głowę. Zwierzyną sama się dojsemia u chłopa na polu.

Z kraju