Niedziela, 21 kwietnia 202421/04/2024
690 680 960
690 680 960

Kolejny zatruty bielik w naszym regionie. Tym razem na Roztoczu (zdjęcia)

Na terenie województwa lubelskiego znów natrafiono na zatrutego bielika. Tym razem ptaka udało się uratować. Przebywa na leczeniu w specjalistycznym ośrodku.

Przed kilkoma dniami jeden z pracowników Nadleśnictwa Tomaszów natrafił w lesie na bielika. Od razu zwrócił uwagę, iż z ptakiem nie jest wszystko w porządku. Cały czas siedział na ziemi, nie miał sił aby odlecieć nawet kiedy mężczyzna się do niego zbliżał.

Podleśniczy zaalarmował pozostałych leśników, ci natychmiast zaczęli działać. Skonsultowano się w tej sprawie z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska w Lublinie po czym zapadła decyzja, aby bielikiem zajęli się lekarze specjaliści.

Ostatecznie ptak trafił do Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu. Już wstępna diagnoza wykazała, że został on zatruty. Teraz trwają badania, jaka substancja zaszkodziła bielikowi. Wszyscy mają jednak nadzieję, iż niebawem dojdzie on do siebie i wróci do tomaszowskich lasów.

Jest to kolejny podobny przypadek w naszym regionie. W ostatnim czasie w powiecie bialskim, a dokładnie w gminach Wisznice i Sosnówka natrafiono na dwa otrute bieliki. Podobny los spotkał tam również myszołowy oraz kruki.

Z kolei kilka lat temu, również na Roztoczu kilkukrotnie natrafiono na martwe i zatrute bieliki. Badania wykazały wówczas, że wszystkie otruły się karbofuranem, czyli wykorzystywaną w rolnictwie silną substancją chemiczną o działaniu owadobójczym.

Jak wtedy wskazywali wtedy przyrodnicy, mieszkańcy stosując tego typu środki walczą z lisami. Zwierzęta te zdychają, jednak stają się pożywieniem bielików.

(fot. Dariusz Golik)

12 komentarzy

  1. Dał się tak wziąć nie po dziobał

  2. ja bym tam poszukał hodowycy gołębi w tym rejonie i popytał

  3. Chłop żywemu nie przepuści

  4. Pewnie sprawka gołębiarza!

  5. Człowiek to jest dno.

  6. Jedna rodzina lisia skutecznie poluje na domowe kury, kaczki, gęsi w promieniu kilku kilometrów od nory.Chłopi na własną rękę walczą z lisami trując je. Potem lisa zjada bielik, kruki, gawrony i trucizna dalej truje. Tym razem ultra mało liczebne chronione gatunki. Gdy była wścieklizna ograniczała naturalnie populacje lisów, lecz stanowiła ogromne zagrożenie dla ludzi. W TEN SPOSÓB, SZCZEPIĄC LISY ZAKŁÓCAMY NATURALNĄ RÓWNOWAGĘ W PRZYRODZIE. Powinniśmy zezwalać na ostrzał w sposób kontrolowany liczebności chronionych gatunków , ale zbyt już liczebnych i uciążliwych : lisów, borsuków, wilków, kormoranów. Pora zmienić prawo łowieckie w tym zakresie.

Z kraju