Tego typu działania rozpoczęto wiele lat temu. Sztuczne tarliska dla sandaczy tworzone są od 2005 roku. Do tego celu najlepsze są gałęzie drzew iglastych, dlatego też wykorzystuje się właśnie m.in. choinki ze świąt, dając im przy okazji drugie życie. Całość ma doprowadzić do powstania korzystnych zmian w stanie ilościowym i gatunkowym ichtiofauny zbiornika.
O ile początkowo powstawało po kilkadziesiąt tego typu miejsc, to jednak w ostatnich latach nieco zapomniano o tym, niezwykle ważnym dla zwiększenia populacji sandacza zabiegu. Dlatego też członkowie kół wędkarskich: PZW LSM-FART, Nałęczów, Zakrzówek, WSK Świdnik, Zagłębocze oraz Lin Czuby postanowili wznowić akcję.
Budowanie sztucznych tarlisk wbrew pozorom nie jest jest trudne. Do drzewek przymocowuje się obciążenie w postaci betonowej kostki, następnie zatapia je w wodzie. Całość oznacza się również bojkami. Powstałe w ten sposób krześliska imitują roślinność podwodną, która jest naturalnym substratem do składania ikry.
Z kolei bojki mają informować wędkarzy, że w tym miejscu połowy są zabronione. Wszystko dlatego, aby nie przeszkadzać rybom w tarle. Kiedy to dobiega końca, krześliska są usuwane.
Podczas sobotniej akcji wędkarze osadzili na dnie Zalewu Zemborzyckiego kilkadziesiąt krześlisk. Tutaj zobaczycie pełną galerię zdjęć
(fot. pixabay.com)
16 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Kiedyś w Starym Gaju natknołem się na tarlisko , ale tam nie było wody , a jęki jaki były aź się liście trzęsły??
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
No właśnie. Bo o sprzątaniu nikt nie informuje. Natura wcześniej radziła sobie z tym to i teraz sobie poradzi bez zaśmiecania wody.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Żeby tylko posprzątali później.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Przeczytaj artykuł i dopiero komentuj.