Seryjni podpalacze z Dominowa zatrzymani

null
Policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Świdniku zatrzymali trzech mężczyzn podejrzanych o szereg podpaleń w gminie Mełgiew.

Budynki oraz samochody zaczęły płonąć w miejscowości Dominów w gminie Mełgiew w grudni ub. roku. Mieszkańcy od początku podejrzewali, że nie są to przypadkowe pożary a za pojawianiem się ognia odpowiedzialny jest człowiek. Po kilku pożarach we wsi zapanował strach, każdy bał się o swój dobytek, a z ust do ust przekazywana była informacja o seryjnym podpalaczu, który grasuje w tej miejscowości.

Wszystko zaczęło się w grudniu od pożaru samochodu zaparkowanego przed budynkiem dworca PKP w Dominowie. Auto spłonęło doszczętnie zaś za przyczynę pożaru uznano zwarcie instalacji elektrycznej. Tymczasem po niecałym miesiącu ogień wybuchł w jednym z mieszkań. Po ugaszeniu okazało się, że ze środka zginęły wartościowe przedmioty. Wtedy też mieszkańcy odkryli tajemnicze ślady prowadzące od spalonego budynku w stronę pobliskiego lasu.

Później ogień zaczął pojawiać się coraz częściej, spłonął kolejny samochód zaparkowany przed budynkiem dworca PKP, po kilkunastu dniach zaczął się palić sam budynek dworca, jednak tym razem szybka interwencja strażaków sprawiła, że ogień udało się ugasić zanim się zaczął się rozprzestrzeniać. 6 marca doszło do kolejnego pożaru zaparkowanego samochodu, a po tygodniu spalił się jeden z domów. Praktycznie za każdym razem odnajdywano w śniegu ślady prowadzące do lasu.

Po ostatnim pożarze domu na miejsce został sprowadzony pies tropiący wraz z przewodnikiem, jednak nie odnalazł on śladów zapachowych, zaś biegły z zakresu pożarnictwa stwierdził z całą pewnością, że ogień nie pojawił się w wyniku zwarcia instalacji elektrycznej, a budynek został najprawdopodobniej podpalony. Kolejną rzeczą która łączyła wszystkie zdarzenia było to, iż ogień pojawiał się tylko w nocy.

Przez cały czas nad sprawą pracowali policjanci ze Świdnika, którzy w wyniku intensywnego śledztwa ustalili i zatrzymali trzech mieszkańców gminy Mełgiew. Jak się okazało 32-latek i dwóch braci w wieku 31 i 32 lat w Dominowie dokonywali włamań, a potem aby zatrzeć za sobą pozostawione na miejscu przestępstwa ślady podkładali ogień. Kradli przede wszystkim elektronarzędzia, sprzęt elektroniczny, sprzęt AGD lecz nie gardzili również przedmiotami użytku domowego. Łączna wartość strat które wyrządzili wynosi 120 tysięcy złotych. Mężczyźni decyzją prokuratora zostali zatrzymani w policyjnym areszcie.