Problem pana Michała* rozpoczął się 23 grudnia ub. roku, kiedy to poruszał się ulicą Pszczelą w Lublinie. Jest to jedna z bardziej ruchliwych ulic w tej części miasta, zapewnia bowiem dojazd do licznych domów jednorodzinnych, jakich sporo w ostatnich latach powstało w tej okolicy. Do tego prowadzi do cmentarza. Około godziny 18, a więc już po zapadnięciu zmroku, kierowca BMW wjechał w wyrwę w jezdni, którą trudno było dostrzec z uwagi, iż zalana była wodą z topniejącego śniegu.
W wyniku tego w BMW została zniszczona opona. Jakby tego było mało, luźno leżący kawałek nawierzchni uderzył w drzwi i błotnik, powodując ich wgniecenie i porysowanie. Ze względu, iż mężczyzna poruszał się zgodnie z przepisami i nie przekroczył dozwolonej prędkości, o wszystkim poinformował policję. Na miejsce przyjechali funkcjonariusze drogówki, którzy sporządzili notatkę ze zdarzenia.
Po świętach kierowca zgłosił zdarzenie do Zarządu Dróg i Mostów w Lublinie, gdyż instytucja ta jest zarządcą miejskich ulic. Złożył też wniosek o wypłatę odszkodowania za uszkodzenie pojazdu. Jednocześnie sprawa trafiła do ubezpieczyciela, po czym rzeczoznawca wycenił koszty naprawy auta na 1,7 tys. zł.
Jak wyjaśnia pan Michał, za tę kwotę ciężko byłoby naprawić powstałe uszkodzenia, jednak problem dotyczy czego innego. Mianowicie przez miesiąc nie było żadnej odpowiedzi ze strony zarządcy drogi. Pod koniec stycznia otrzymał pismo od ubezpieczyciela, z którego dowiedział się, iż ZDiM odrzucił roszczenia właściciela auta. Tym samym odszkodowanie nie może zostać wypłacone.
Jako przyczynę wskazano fakt, iż Zarząd Dróg i Mostów rzeczywiście jest zarządcą drogi, jednak za nią nie odpowiada. Wszystko dlatego, iż jej utrzymanie zostało zlecone firmie Kom-Eko. Ta jednak również odcięła się od odpowiedzialności za całe zdarzenie.
– Pani z Zarządu Dróg i Mostów stwierdziła, że mogę sobie złożyć odwołanie, jednak o innych krokach informować mnie nie zamierza gdyż cytując wiernie oznajmiła, że „jest od przekazywania dokumentów i nie zamierza niczego tłumaczyć”. Natomiast z Kom-Eko otrzymałem obszerne pismo, w którym znajdowało się zdjęcie jezdni z … lipca 2022 roku – wskazuje pan Michał.
Ustaliliśmy, że Zarząd Dróg i Mostów jako przyczynę odrzucenia roszczenia wskazał to, iż obowiązkiem firmy Kom-Eko jest bieżące patrolowanie ulic oraz zabezpieczanie ubytków, na jakie natrafią pracownicy spółki. Do tego, zgodnie z umową, to właśnie ta spółka „ponosi odpowiedzialność cywilno-prawną wobec osób trzecich za skutki nieszczęśliwych wypadków oraz uszkodzeń pojazdów spowodowanych ubytkami w nawierzchni jezdni i chodników”. Dlatego też ZDiM nie zamierza płacić odszkodowania za to zdarzenie.
Natomiast Kom-Eko wyjaśnia, iż umowa którą zawarła z miastem owszem obejmuje zlecenie bieżącego utrzymania ulic, jednakże szczegółowy zakres prac, czas i kolejność realizacji zadań Zarząd Dróg i Mostów pozostawił już w swoich kompetencjach. Spółka zapewnia jednocześnie, że należycie wywiązała się ze swoich zobowiązań, natomiast to po stronie zarządcy drogi leżą zaniedbania w zakresie utrzymania ulicy, a tym samym odpowiedzialność za powstałą w wyniku tego szkodę.
– Po dokonaniu przeglądu stanu technicznego ulicy Pszczelej, już w lipcu ub. roku stwierdzono występowanie licznych drobnych ubytków, spękań, zadołowań oraz deformacji nawierzchni. Celem uniknięcia kolejnych zdarzeń drogowych w związku ze złym stanem technicznym nawierzchni, a takie występowały już w latach ubiegłych, spółka wniosła o pilne zlecenie remontu na powierzchni 100 m2 i uszczelnienie spękań na powierzchni 200 m2, gdyż jak argumentowała, zaniechanie wykonania prac może doprowadzić do degradacji tego odcinka okresie zimowym, a w konsekwencji do licznych szkód komunikacyjnych – wskazują przedstawiciele Kom-Eko.
W odpowiedzi spółka otrzymała informację, iż rzeczywiście ulica wymaga naprawy nawierzchni, jednak aktualnie nie jest to możliwe do wykonania z uwagi na działania oszczędnościowe. Dlatego też próba przerzucenia odpowiedzialności na spółkę ma być chybiona. Jako przykład wskazano, że idąc tym tokiem rozumowania, równie dobrze można by obwinić za wszystko kierowcę BMW, gdyż najechał na spękaną nawierzchnię, a wtedy jej element oderwał się i uszkodził pojazd. Zwłaszcza, że kilka godzin wcześniej ulica ta była patrolowana i pracownicy nie stwierdzili ubytku zagrażającego bezpieczeństwu ruchu.
Zdaniem Kom-Eko w tym przypadku nastąpiło bezprawne zaniechanie niewykonanie obowiązków z ustawy wynikających o drogach publicznych w zakresie dotyczącym skutecznych napraw nawierzchni i przeprowadzenia prac konserwacyjnych przez Zarząd Dróg i Mostów.
– Patrząc na to wszystko należy jednak zadać jedno, poważne pytanie. Mianowicie co mnie, jako poszkodowanego, interesuje niedopełnienie obowiązków przez jakiegoś tam podwykonawcę. Czy to nie Zarząd Dróg i Mostów, jako zarządca drogi, powinien odpowiadać za to co się stało, a samemu dochodzić swoich roszczeń wobec podwykonawcy, który miał się nie wywiązać z obowiązków? Dlaczego przez urzędnicze przepychanki cierpieć ma kierowca, który i tak jest już poszkodowany w tej sprawie – dodaje pan Michał.
Przedstawiciele ratusza utrzymują jednak, iż rolą wykonawcy jest bieżące patrolowanie ulic i wypełnianie powstających ubytków w nawierzchni jezdni i chodników, które mogą doprowadzić do uszkodzeń pojazdów lub wypadków pieszych. Wskazują również na jego odpowiedzialność za powstałe zdarzenia. Dlatego też Zarząd Dróg i Mostów nie może przejąć na siebie odpowiedzialności za szkodę.
– Procedura odszkodowania obejmuje złożenie właściwego wniosku do Zarządu Dróg i Mostów, który następnie przekazywany jest do firmy odpowiedzialnej za stan ulicy. Dlatego też Zarząd Dróg i Mostów przygotowuje już ponowne pismo wzywające Kom-Eko do wypłaty odszkodowania – wyjaśnia nam Joanna Stryczewska z Kancelarii Prezydenta Miasta Lublin.
Urzędnicy zapewniają jednocześnie, że owszem miasto na skutek zmian legislacyjnych w tym m.in. rządowego programu Polski Ład zanotowało utratę dochodów w wysokości 300 mln zł, jednak wprowadzone z tego tytułu oszczędności nie są jednak powiązane z wypłatami odszkodowań.




(fot. lublin112/zdjęcie ilustracyjne, nadesłane – dziura w którą wjechał pan Michał)
* Na prośbę właściciela auta, jego imię zostało zmienione.
53 komentarze
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
łe przecież to fabrycznie takie wychodzą xD
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Macie park za 44 miliony to morda w kubeł.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
1. Ja bym wybudował za te pieniądze, których nie ma kolejnych kilka stadionów, które będą użytkowane kilka razy w roku,
2. Resztę tych piniędzy bym wydał na nowe drogi tam gdzie budują się lub już mieszkają koledzy królika czyli rzuka.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Podobne przepychanki miałem z ZDiM jak na terenie miasta miałem zderzenie z dzikim zwierzęciem. Banda hu… Do dzisiaj nie dostałem odszkodowania a minęło już 4 lata. Powodzenia dla kierowcy BMW oby miał więcej szczęscia.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Bokiem ten burak jechał że drzwi zarysowane i co ???? W tydzień zardzewiały???? Prowincjonalny chloptasiu takie kity to ojcu możesz prawic ,nie wyjeżdżaj na drogę bedzie bezpieczniej .
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Gdzie peło tam długi i dziury i szambo i dno .
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Jakoś szybko zardzewiało to uszkodzenie…
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
bo to nie bylo z tego uszkodzenia
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
niech ktoś przypomni kto rządzi w lublinie???
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Poliicja
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
na moj gust to naciaganie na odszkodowanie
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Drzeć z państwa ile się da na ukraincow mają to i stać Polakowi zapłacić
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Akurat Polakowi to będą utrudniać jak tylko się da.