Środa, 22 maja 202422/05/2024
690 680 960
690 680 960

W Lublinie ruszyło wielkie koszenie trawy. Jednak ze względów ekologicznych kosiarki nie wszędzie się pojawią

Ruszyło pierwsze tegoroczne koszenie trawy przy lubelskich ulicach. Miejscy urzędnicy wskazują, że podobne prace będą realizowane 3 lub 4 razy w sezonie. Jednak w niektórych miejscach kosiarki raczej w tym roku już się nie pojawią.

Od kilku dni firmy opiekujące się miejską zielenią na terenie Lublina prowadzą intensywne prace związane z koszeniem trawy w pasach drogowych. Jest to pierwsze w tym roku koszenie miejskich trawników. Do końca sezonu zaplanowano, że kosiarki pójdą w ruch 3 lub 4 razy, będzie to bowiem zależało od warunków pogodowych mających wpływ na wzrost trawy.

Ekipy koszące działają przy ulicach o dużym natężeniu ruchu, w okolicach skrzyżowań, na rondach, przy wjazdach jak też na terenach wzdłuż chodników czy ścieżek rowerowych. Z kolei trawniki przyuliczne zlokalizowane w miejscach o mniejszym natężeniu ruchu, np. przy ulicach osiedlowych, będą koszone 2-3 razy w sezonie. Z kolei miejsca pełniące funkcje rekreacyjne 3-5 razy w sezonie, tak aby dostęp do nich był swobodny i nieutrudniony. Mowa tu o skwerach, placach zabaw, boiskach, siłowniach, polanach rekreacyjnych w parkach i wąwozach.

Nie brakuje też miejsc, gdzie koszenie zostanie znacząco ograniczone. W tym przypadku plan jest taki, że w tym roku kosiarki pojawią się tam tylko raz, góra dwa razy. Mowa o terenach włączonych w akcję „Tu kosimy rzadziej”. Przede wszystkim są to szerokie pasy zieleni przyulicznej, skarpy, pasy rozdzielające jezdnie czy też murawy o bogatym składzie gatunkowym. Jak wskazują miejscy urzędnicy, koszenie jest ograniczane ze względów ekologicznych, przede wszystkim w celu ochrony gleby przed przesuszaniem. Zasadą jest też strefowanie lub też dostosowywanie wysokości koszonej trawy do aktualnych warunków pogodowych.

– Zrównoważone zarządzanie zielenią miejską to nasza odpowiedź na zmieniające się warunki klimatyczne. Mniej koszenia to więcej tlenu, czyste i wilgotne powietrze, więcej pokarmu dla owadów zapylających, schronienie dla drobnych zwierząt oraz nieoceniona w mieście różnorodność biologiczna. Oczywiście takie ograniczenie nie dotyczy głównych dróg i okolic skrzyżowań, rond czy też przejść dla pieszych, które zgodnie z przepisami muszą być koszone priorytetowo, tak by nie stanowiły zagrożenia dla bezpieczeństwa – mówi Blanka Rdest, Dyrektor Wydziału Zieleni i Gospodarki Komunalnej Urzędu Miasta Lublin.

W tym sezonie z regularnego koszenia wyłączono ponad 85 ha trawników, m.in. mowa o: skarpach i części węzła Poniatowskiego, skarpie przy al. Szeligowskiego, skarpach przy al. Kompozytorów Polskich od al. Solidarności do al. Smorawińskiego, skarpach przy ul. Mełgiewskiej, skarpach i cmentarzu przy al. Andersa oraz teren przy ul. Krokusowej, pasie między jezdniami na ul. Metalurgicznej oraz terenie za ekranami. To samo dotyczy skarp przy al. Witosa, ul. Jana Pawła II, Orkana, Armii Krajowej, al. Mazowieckiego, al. Solidarności, ul. Nadbystrzyckiej przy skrzyżowaniu z ul. Romantyczną czy też ul. Wrotkowskiej przy hipermarkecie.

Kolejne tego typu tereny znajdują przy ul. Wrotkowskiej, ul. Inżynierskiej, ul. Wilczej, ul. Plagego i Laśkiewicza, ul. Krochmalnej, al. Tysiąclecia przy Młynie Krauzego, al. Solidarności przy ul. Prusa i Północnej a także od al. Poniatowskiego do ul. Lubomelskiej, przy ul. Diamentowej, ul. Wojciechowskiej, ul. Nałęczowskiej, pomiędzy ul. Kąpielową a al. Unii Lubelskiej, przy ul. Snopkowskiej, przy al. Unii Lubelskiej i przy ul. Rusałka. Na liście są też łąki wieloletnie przy ul. Zana i Głębokiej, skwery przy ul. Pana Tadeusza i Balladyny, skarpy Wąwozu Rury oraz wąwóz przy ul. Nowomiejskiej gdzie koszone będą tereny tylko wzdłuż ścieżki i przy ul. Zana.

Przedstawiciele ratusza zaznaczają również, że Wydział Zieleni i Gospodarki Komunalnej utrzymuje zaledwie niecałe 800 ha zieleni na terenie miasta. Większość, bo blisko 500 ha, stanowią trawniki w pasach drogowych. Do tego dochodzi 144 ha parków, oraz tereny gminne zlokalizowane poza pasem drogowym. Pozostałą zielenią zarządzają już spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe, które to realizują własną politykę jej utrzymania.

19 komentarzy

  1. Nie będą kosić… Ale glupie te miastowe!

  2. Tylko miastowe głupki nie wiedzą że trawa im częściej się ją kosi tym gęściej rośnie.W przeciwnym wypadku powstaje ugór i siedlisko kleszczy.

  3. Jeszcze kilka lat kostkowania miasta i nie trzeba będzie kosić. Wszystkie trawniki staną się parkingowymi. Jeżeli komuś się wydaje, że w ten sposób będzie łatwiej zaparkować – to jest w błędzie.
    Samochodów przybędzie więcej niż miejsc postojowych, więc z parkowanie będzie jeszcze większy problem. Taki paradoks. Na nowych osiedlach, na których nie ma nic poza drogami i parkingami – najtrudniej znaleźć wolne miejsce. Nawet pomimo tego, że mieszkańcy posiadają 1 czy 2 prywatne miejsca postojowe.

  4. haha „względy ekologiczne” tere fere chyba ekonomiczne;) Przecież trzeba kolejny stadion postawić za 400 mln zł! a chaszcze 1m niech sobie przy drogach rosną i zagrażają bezpieczeństwu ! ot cała logika peło= dno!

  5. Osobiście uważam, że trawę powinno się kosić wtedy kiedy to potrzebne, jeśli chcą tak bardzo dbać o środowisko, to niech Urzędnicy zmienią swoje suv-y na jakieś 1ltrowce, dodatkowo zaprzestaną drukować tylu wniosków do wszystkiego – ile to papieru idzie.

  6. „Ekologiczne” koszenie? To jakaś tragedia! W jednych miejscach trawiny wydarte do gołej ziemi, wygląda to jak zaorane, gdzie indziej kupy skoszonej trawy powodują wygniwanie roślin pod spodem. W efekcie przeżyć tam może tylko perz i inne chwasty a całość już do jesieni będzie wyglądać jak żałosne śmietnisko, oczywiście „metropolitalne”.

Dodaj komentarz