Przejdź do treści
sobota, 10 października 2026
Kontakt do redakcji: 690 680 960 [email protected]
Wiadomości z Lublina i regionu
Kontakt do redakcji 690 680 960 [email protected]

Sprawdzili lubelskie lokale z kebabem oraz kuchnią chińską i włoską. Tylko w dwóch nie było zastrzeżeń

Ser sałatkowy zamiast fety, mięso wołowo - indycze w kebabie z baraniny, brak składu w gotowych produktach czy też przeterminowane produkty. To główne grzechy lokali serwujących m.in. potrawy kuchni chińskiej czy tureckiej. W 11 na 13 skontrolowanych obiektów inspektorzy stwierdzili nieprawidłowości.

Wojewódzki Inspektorat Inspekcji Handlowej w Lublinie skontrolował w pierwszym kwartale tego roku 13 lokali oferujących potrawy kuchni włoskiej, chińskiej lub tureckiej. Wszystkie kontrole były niezapowiedziane i odbywały się na zasadzie zakupu kontrolowanego.

Miało to na celu sprawdzenie prawidłowości wyliczenia i pobierania należności za serwowane produkty. Dodatkowo sprawdzana była waga podawanych potraw, czy odpowiadała ona zadeklarowanej w ofercie. Mierzono również pojemność napojów alkoholowych, jakie otrzymywali klienci. Wyniki nie napawają optymizmem, gdyż nieprawidłowości zostały stwierdzone w 11 placówkach. Oznacza to nic innego, że tylko w dwóch sprawdzanych lokalach klienci otrzymywali dokładnie takie porcje, jakie zamawiali i nie byli oszukiwani na produktach.

Jeżeli chodzi o zgodność podawanych dań ze złożonym zamówieniem oraz ofertą w kartach menu, to w czterech lokalach podmieniane były produkty, z których wykonywano potrawy. Przede wszystkim zamieniany był droższy ser feta, na tańsze zamienniki. W jednej z restauracji był to ser sałatkowo – kanapkowy „Fettiva”, w kolejnych dwóch lokalach używano biedronkowego produktu „Tolonis”. Częstym problemem było również podawanie dań z innego mięsa, niż deklarowano w karcie.

W daniu doner wołowy użyto mięsa wołowo – baraniego, w kebabie baranim były tylko składniki wołowo – indycze zaś w kebabie wołowo – baranim skład mięsa prezentował się następująco: mięso wołowe mielone, mięso indycze mielone, łój wołowy, mięso z kurczaka oddzielone mechanicznie i płaty mięsa wołowego. Baraniny nie było nawet grama. Ponieważ deklaracje przedsiębiorców w cennikach i kartach menu wprowadzały konsumentów w błąd, a wyniki kontroli świadczą o zafałszowaniu produktów, inspektorzy wszczęli wobec właścicieli lokali postępowania administracyjne mające na celu wymierzenie kar pieniężnych.

Sprawdzana była również jakość surowców, półproduktów, potraw i napojów. Łącznie zbadano 51 partii towarów używanych do produkcji potraw, głównie były to owoce i warzywa oraz 39 partii wyrobów kulinarnych. W tym przypadku inspektorzy nie mieli zastrzeżeń ani do wyglądu zewnętrznego, świeżości jak też zapachu. Również tłuszcz używany do smażenia frytek i innych wyrobów kulinarnych był dobrej jakości. Nie stwierdzono również przypadków, aby dania deklarowane jako powstające z produktów świeżych, przygotowywano z mrożonek.

Po badaniach laboratoryjnych zakwestionowany został jedynie ketchup, który w dwóch lokalach był niewłaściwej jakości. Dodatkowo w siedmiu placówkach brakowało określenia gramatur porcji bądź innych danych odpowiadających ilościom nominalnym. Jednak przedsiębiorcy jeszcze w trakcie kontroli uzupełnili brakujące informacje.

Jeżeli chodzi o prawidłowość oznakowania artykułów spożywczych używanych do przygotowywania potraw, badaniem objęto łącznie 406 partii produktów. O ile co do artykułów żywnościowych paczkowanych oraz środków spożywczych występujących luzem nie było zastrzeżeń, to w sześciu kontrolowanych placówkach zakwestionowano 240 partii gotowych wyrobów kulinarnych. Problemem był brak wykazu składników lub też wykaz ten był niepełny oraz brakowało informacji o składnikach alergennych.

Na dwóch przedsiębiorców zostały za to nałożone kary finansowe w kwotach ponad 550 i 850 złotych, wobec trzech kolejnych wszczęto postępowania administracyjne. Inspektorzy nie mieli za to uwag do stanu sanitarnego pomieszczeń i urządzeń przeznaczonych do magazynowania i przygotowywania posiłków oraz zachowania segregacji asortymentowej surowców używanych do produkcji wyrobów kulinarnych.

W trzech lokalach znaleziono za to przeterminowane produkty. W jednej z restauracji był to sos do hamburgerów, barszcz czerwony, ser „Grana Padano”, kasza jęczmienna i cztery rodzaje boczku wędzonego, w kolejnej dwa rodzaje sera „Favita”, morele suszone i posypka kakaowa zaś w kawiarni – restauracji boczek wędzony, chleb tostowy, kasza jęczmienna, papryka wędzona oraz kasza jaglana.

Inspektorzy w czterech kontrolowanych lokalach sprawdzili również pojemność serwowanych napojów alkoholowych. Okazało się, że w trzech z nich barmanki podawały mniejsze porcje, niż zadeklarowane było to w karcie: whisky było mniej o 35 ml, brandy o 28 ml a kolejnej whisky o 5 ml. W pierwszych dwóch przypadkach skierowane zostały wnioski do sądu o ukaranie kobiet. W trzecim odstąpiono od ukarania z uwagi na znikomą szkodliwość społeczną popełnionego czynu, gdyż wykazany brak dotyczył łącznie czterech porcji alkoholu.

Kolejnymi sprawami, które zainteresowały inspektorów, było używanie wag nie mających legalizacji. W dwóch przypadkach były to wagi typu domowego. Nie stwierdzono z kolei przypadków, aby przy obrocie i sprzedaży artykułów żywnościowych pracowały osoby, bez książeczki zdrowia z aktualnymi wpisami z badań lekarskich do celów sanitarno – epidemiologicznych.

Ostatecznie kontrole te skutkowały wydaniem dwóch decyzji administracyjnych oraz wszczęciem pięciu postępowań administracyjnych. Pięć osób ukarano grzywnami w formie mandatów karnych oraz skierowano do sądu dwa wnioski o ukaranie.

(fot. pixabay – zdjęcie ilustracyjne)

50 komentarzy

  1. MrLukas
    Odpowiedz

    Co to jest za kara 550 złotych?!

  2. Ciekawy
    Odpowiedz

    Pamiętam jak parę lat temu sanepid podawał do publicznej wiadomości lokale w których stwierdzono uchybienia. Dlaczego teraz tego nie robi? Właściciel lokalu dostanie 200 zł mandatu i dostanie zajadów że śmiechu!
    Gdyby klienci dowiedzieli się że ich robi w konia, to nie byłoby mi do śmiechu!

  3. konkretny
    Odpowiedz

    To była kontrola w dzień, a teraz wyobraźcie sobie co robią w nocy, kiedy Sanepid „śpi”? Poza przyjmowaniem pieniędzy i jednoczesnym podawaniem brudnymi rękami kebabów, oszukiwaniem na ilości alkoholu za który płacimy, zdarza się surowe po części mięso. Może na Ukrainie tak się jada?

  4. Ona
    Odpowiedz

    W lokalu na Deptaku, Pani robiąca kebaby -przyjmuje kase a potem tymi brudnymi rękami bez rękawiczek robi kebaba .zjadlam tylko środek-reszta do śmieci. Ludzie OGARNIJCIE sie. Jak robicie jedzenie to minimum higieny by sie przydało. Na rękawiczki jednorazowe was nie stać?

  5. Mloda0444
    Odpowiedz

    Jak mnie wkurzają takie artykuły. Co on wnosi? Nic. Jak się pisze o kontroli to wypadałoby podać jej wyniki z nazwami lokali.

    1. Siusiula
      Odpowiedz

      Jak nie wiesz po co to juz tłumaczę. To się nazywa klikbajt.

    2. olo
      Odpowiedz

      kontrola jest to rodzina i tyle

    3. redakcja
      Odpowiedz

      Szanowna Mloda0444, gdyby Polskie prawo chroniło obywateli, a nie kombinatorów, z pewnością nazwy te by były podane. A tak cóż, zostały utajnione.

      1. jamcito
        Odpowiedz

        Prawo nie zabrania jednak podawania kto jest uczciwy (i nie jest to kryptoreklama a stan faktyczny), zatem nazwy lokali gdzie było ok. można by upublicznić.

  6. VOLF
    Odpowiedz

    Po kiego fiuta to sprawdzać skoro każdy normalny o tym wie. Korytko dla studencinów i innych przyjezdnych ” czerstwych bukietów” Dokładnie tak jak w całej Europie.
    Nigdy takiego g…. nie jadam ale……. ja mam czas i możliwości żeby jedzenie gotować i przygotować tak jak lubię. Czego i Wam życzę.

  7. Olo
    Odpowiedz

    Jak można jeść na mieście przecież wiadomo że wszędzie sprzedaja przeterminowany syf kasa się liczy nie klient ludzie zacznijcie gotować sami nic trudnego.

  8. PYTAJACY
    Odpowiedz

    Na kant d.. mi taka kontrola. Skoro nie wiem o jakie lokale chodzi, to darujcie sobie kontrolowanie. Za publiczne pieniądze, a ukrywacie jakby to robił prywaciarz. Wiem, ale nie powiem. Żenada.

  9. Turek
    Odpowiedz

    mięso wołowo – indycze w kebabie z baraniny,czy jest test który odróżni mięso indycze od gołębiego? bo to moze było wołowo- gołębie,albo kocio-gołębie a może i -gołębie kto to wie?

  10. AdvoKat
    Odpowiedz

    Hmmm, od razu przypomina mi się Wiesław Michnikowski z za…o filmu z iście super scenką. I ciekawi mnie ile tutaj osób wie, o czym piszę … O jaką scenkę chodzi i z jakiego filmu?

    A tak a propos kontroli i kar, to totalna mistyfikacja. Śmiechu warte te ich wyniki, a jeszcze śmieszniejsze są kary, jakieś mandaciki. Zamknięty lokal na parę dni i kara kilku tys. lub % od obrotu to przynajmniej by zabolało i raczej nie warte by było ryzyka. To jest tak samo jak z mandatami dla kierowców, którzy śmieją się prosto w twarz i mają to w głębokim poważaniu.

    Jak nie zaboli to dla takich tylko raj!

Dodaj komentarz

Masz coś do dodania? Podziel się swoją opinią.

Dbaj o kulturę dyskusji. Publikując komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy.

Z kraju

Lubelski biznes

Polityka

Społeczeństwo

Nauka i technologia

Nauka i technologie

Eksperci: zanim zapytasz AI, pomyśl sam

Sztuczna inteligencja zmienia sposób, w jaki zdobywamy wiedzę, podejmujemy decyzje i rozumiemy świat. Chatboty wyszukują informacje, piszą teksty, tworzą obrazy