Sobota, 25 maja 202425/05/2024
690 680 960
690 680 960

Sektor deweloperski wchodzi w okres dekoniunktury

Branża deweloperska zanotowała w lipcu ponad 44% spadek rozpoczynanych inwestycji – w porównaniu z lipcem ubiegłego roku. Jeśli ten trend się utrzyma, podaż nowych mieszkań będzie istotnie ograniczona.

Opublikowane dziś dane Głównego Urzędu Statystycznego dotyczące budownictwa mieszkaniowego za okres od stycznia do lipca bieżącego roku pokazują, że sektor deweloperski wchodzi w okres dekoniunktury.

Załamanie produkcji

– O ile w ujęciu rocznym mówimy o 22-procentowym spadku w rozpoczynanych budowach mieszkań, dużo bardziej pesymistycznie wygląda porównanie historycznych wyników za sam lipiec. Względem ubiegłego roku mówimy tu o 44 proc. załamaniu. Tak mało rozpoczynanych inwestycji było ostatni raz w 2016 roku – komentuje Patryk Kozierkiewicz, ekspert Polskiego Związku Firm Deweloperskich, podkreślając, że to właśnie dane dotyczące startów inwestycji najwięcej mówią o kondycji branży deweloperskiej i są wyznacznikiem panujących nastrojów.

– Czarny scenariusz nakreślony przez PZFD mówiący o tym, że w 2022 roku dojdzie do zmniejszenia produkcji nowych mieszkań o 40 proc. w porównaniu z zeszłym rokiem, przechodzi w fazę realizacji. Inwestorzy – mając na względzie obecną koniunkturę – są zmuszeni wstrzymywać nowe budowy. W dłuższej perspektywie oznacza to gwałtowny spadek podaży nowych mieszkań, czego skutki zaobserwujemy szczególnie w 2024 roku – podkreśla Patryk Kozierkiewicz.

Dane dotyczące startów nowych inwestycji odpowiadają bowiem statystykom pozwoleń na użytkowanie z uwzględnieniem około 2-letniego przesunięcia wynikającego z okresu trwania budowy. Oznacza to, że w związku z tegorocznym załamaniem w 2024 roku bazowa oferta mieszkań będzie wyjątkowo niska, co w efekcie przyczynić się może do wzrostu cen mieszkań.

GUS podaje, że w lipcu 2022 deweloperzy ruszyli z budową 8359 mieszkań, w inwestycjach rozpoczynanych natomiast w lipcu 2021 roku znajdowało się już 15047 lokali.

Wyprzedana oferta

Sytuację podażową w teorii mogłyby uratować mieszkania, których budowa rozpoczęła się na przestrzeni ostatnich dwóch lat. Tak się jednak nie stanie – są one bowiem w znacznej mierze wyprzedane. Z danych, jakimi dysponuje PZFD wynika, że lokale, które zostaną oddane do użytkowania w 2022 roku znalazły nabywców w ponad 85 % przypadkach, natomiast te, których zakończenie budowy nastąpić ma w 2023 roku są sprzedane w ponad 60%.

– Reasumując, niska podaż wywołana sytuacją na rynku hipotecznym i inflacją zahamowała nowe inwestycje, a brak odpowiedniej reakcji ze strony rządzących, może w kilkuletniej perspektywie doprowadzić do kompletnego załamania dostępności mieszkaniowej dla przeciętnych Kowalskich – ocenia ekspert PZFD.

Jest rozwiązanie

Na nastroje na rynku mieszkaniowym wpływa również sytuacja na rynku najmu. W związku z wojną w Ukrainie liczba dostępnych mieszkań istotnie spadła, a ceny czynszów wzrosły nawet o 50 proc. To powoduje, że konieczne jest wprowadzenie mechanizmów stabilizujących rynek.

– Takim rozwiązaniem mógłby być powrót do ulgi budowlanej na wynajem. Na jej podstawie możliwe było odliczane od dochodu wydatków poniesionych na budowę oraz zakup mieszkania w budynku wielorodzinnym, w którym znajdowały się mieszkania przeznaczone do wynajmu – wskazuje Sebastian Juszczak, prawnik PZFD.

I przypomina, że w celu zapewnienia gwarancji wynajmu mieszkania wprowadzono zakaz zbycia nieruchomości przez 10 lat.

– Ulga na wynajem funkcjonowała w latach 1997-2000. Zgodnie z szacunkami JLL na tej podstawie powstało około 100 tys. mieszkań. Trudno wyobrazić sobie bardziej właściwy moment do powrotu do tego rozwiązania. Dzięki uldze nie tylko dojść może do zwiększenia produkcji nowych mieszkań, ale i do ustabilizowania cen czynszów w związku ze zwiększeniem podaży. Analogiczny mechanizm z powodzeniem funkcjonuje we Francji, gdzie dodatkowo wspiera on najem społeczny – dodaje Sebastian Juszczak.

(fot. pixabay.com\źródło informacji: Polski Związek Firm Deweloperskich)

24 komentarze

  1. SPOKOJNIE MIESZKANIA NIGDY W LBN NIE TANIEJĄ BYŁY NAWET ARTYKUŁY PT TANIEJĄ MIESZKANIA KLIKAM PATRZĘ NA GRAFIKĘ TANIEJE WAWA ZAKOPANE GDYNIA ITP DOCHODZĘ DO LUBLINA A TAM WZROST O 0.3% CZY COŚ TAKIEGO TAKŻE TEN

    CENY MIESZKAŃ PRZEZ PEWIEN CZAS POZOSTANĄ W MIEJSCU AŻ SIĘ SYTUACJA USPOKOI A POTEM STRZELĄ DO GÓRY O 10-20% Z CHWILĄ GDY STOPY ZMALEJĄ BĄDŹ BANKI OTWORZĄ SIĘ NA KREDYTY

    TYLE W TEMACIE Z GRUBSZA

    • „TYLE W TEMACIE Z GRUBSZA” taa tyle w temacie marzeń tych co zainwestowali w mieszkania w Lublinie… A teraz zejdź na ziemię: Podatki w górę (być może katastralny…) , wstrzymanie budów to brak pracy dla wielu ludzi , brak pracy i ogólny kryzys + gigantyczny wzrost stóp procentowych to brak możliwości spłaty kredytów, bankructwa i konieczność sprzedaży mieszkań lub zajęcia komornicze… czyli wtórny rynek wypełni z naddatkiem lukę podażową nowych mieszkań… Czyli w skrócie gigantyczna bańka deweloperki pęka… i tak ją długo pompowali…

      • Stalin przyjechał do kołchozu.
        – Dobrze wam się żyje? – zażartował Stalin.
        – Dobrze! – zażartowali kołchoźnicy.

  2. No i dobrze. Czekam jak zaczną bankrutować i sprzedawać mieszkania po cenach adekwatnych do zarobków zwykłego śmiertelnika.

  3. Bańka pękła? I bardzo dobrze. Paru milionerow mniej.