Pijany, bez prawa jazdy potrącił śmiertelnie rowerzystę i uciekł. Sewerynowi T. grozi 20 lat więzienia
16:35 14-07-2026 | Autor: redakcja
Prokuratura Rejonowa we Włodawie zakończyła śledztwo w sprawie tragicznego wypadku drogowego, do którego doszło 26 stycznia tego roku w powiecie włodawskim. Jak wynika z przeprowadzonych czynności, tego dnia Seweryn T. dwukrotnie wsiadał za kierownicę Opla Astry znajdując się pod wpływem alkoholu i nie mając prawa jazdy.
Pierwszy raz miał kierować pojazdem około godziny 13:00 w miejscowościach Wojciechów i Kulczyn-Kolonia. Badania wykazały, że miał w organizmie co najmniej 0,97 promila alkoholu. Następnie około godziny 18:15 ponownie wsiadł za kierownicę auta. Tym razem jechał drogą powiatową Urszulin – Hańsk mając we krwi co najmniej 1,17 promila alkoholu.
Nie zahamował, auto wjechała w rowerzystę
Do tragicznego wypadku doszło podczas drugiego przejazdu. Jak ustalili śledczy, kierowca Opla poruszał się za jadącym w tym samym kierunku rowerzystą. Nie obserwował jednak prawidłowo drogi i nie zachował należytej ostrożności. Co najważniejsze – nie podjął żadnego manewru obronnego, w tym nie rozpoczął hamowania.
Prowadzony przez niego samochód uderzył prawym przodem w tył roweru, którym jechał Mariusz G. Siła zderzenia była bardzo duża. Rowerzysta doznał rozległych, wielonarządowych obrażeń i zginął na miejscu. Po wypadku Seweryn T. odjechał, nie udzielając pomocy poszkodowanemu.
Biegły: wyłączną przyczyną był błąd kierowcy
Kluczowe znaczenie dla śledztwa miała opinia biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych. Ekspert wskazał jednoznacznie, że bezpośrednią i jedyną przyczyną tragedii był błąd kierowcy Opla polegający na całkowitym braku reakcji i niepodjęciu hamowania.
Z ustaleń wynika, że samochód poruszał się z prędkością około 65 km/h, natomiast rowerzysta jechał przy prawej krawędzi jezdni z prędkością około 10 km/h. Obie prędkości były dostosowane do warunków drogowych.
Choć rowerzysta poruszał się po zmroku bez wymaganego oświetlenia, a tuż przed zderzeniem wykonał manewr skrętu w lewo, biegły uznał, że okoliczności te nie miały wpływu na powstanie wypadku. W jego ocenie stan zagrożenia stworzył wyłącznie kierowca Opla, który – gdyby odpowiednio wcześnie rozpoczął hamowanie – miał techniczną możliwość uniknięcia zderzenia.
Częściowo przyznał się do winy
Podczas przesłuchania Seweryn T. przyznał się jedynie do części zarzutów. Potwierdził, że prowadził samochód bez wymaganych uprawnień. Jak wyjaśnił, wcześniej utracił prawo jazdy w związku z sądowym zakazem prowadzenia pojazdów za jazdę po alkoholu, a po zakończeniu okresu obowiązywania zakazu nie odzyskał uprawnień.
Jednocześnie próbował umniejszyć swoją odpowiedzialność. Twierdził, że nie zauważył rowerzysty, ponieważ ten nie miał kamizelki odblaskowej, a także że nie wiedział, w co uderzył. Ucieczkę z miejsca zdarzenia tłumaczył poleceniem innej osoby. Z kolei wysoki poziom alkoholu wykazany podczas badań wyjaśniał tym, że dopiero po powrocie do domu miał wypić jednorazowo pół litra wódki.
Ostatecznie przyznał jednak, że to on potrącił rowerzystę, na co wskazywały uszkodzenia samochodu oraz pozostały materiał dowodowy.
Grozi mu do 20 lat więzienia
Prokuratura oskarżyła 31-letniego Seweryna T. o prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości w warunkach czynu ciągłego oraz spowodowanie śmiertelnego wypadku drogowego w stanie nietrzeźwości i ucieczkę z miejsca zdarzenia.
Mężczyzna nadal przebywa w tymczasowym areszcie. Za zarzucane mu przestępstwa grozi kara do 20 lat pozbawienia wolności. O jego dalszym losie zdecyduje Sąd Rejonowy we Włodawie.

… to pisiory tak naród rozpiły
wystarczyły dwie kadencje dojnej zmiany i strach już wyjść na ulicę
Gdybym miał porównywać ten wypadek z niedawnym potrąceniem staruszka na PdP, w biały dzień, w centrum Świdnika, to wydaje mi się, że łatwiej jest dostrzec idącego człowieka w dzień, niż nieoświetlonego rowerzystę po zmroku.
Obu się powinno dostrzec, ale jednak w dzień zasięg widzenia jest większy.
Ucieczka, nieudzielenie pomocy oraz nietrzeźwość to dodatkowe okoliczności obciążające, ale skutek wypadku jest taki sam. Obie ofiary nie żyją.
Natomiast co do wyroków, to obstawiam, że menelik dostanie około 5 lat bezwzględnego, natomiast kastetka nie dostanie nic.
Jak się skończyła sprawa wypadku na Kraśnickiej sprzed dobrych kilku lat. Wypadek z dwoma trupami i 3 winami u Mostowiakowej, która też kartony omijała? Odsiedziała choć jeden dzień?
Śmieciowi od razu po 20 lat bez gadania.
Sędzinie za zabicie dziadka na pasach ile grozi🤔