Przejdź do treści
sobota, 10 października 2026
Kontakt do redakcji: 690 680 960 [email protected]
Wiadomości z Lublina i regionu
Kontakt do redakcji 690 680 960 [email protected]

Nauczyciele siedzą w domach, a pracownicy żłobków muszą przychodzić do pracy. „Pilnujemy pustych ścian”

Kiedy nauczyciele po zamknięciu szkół przebywają w domach, zupełnie inaczej wygląda sprawa z pracownikami żłobków. Jak wyjaśniają, przychodzą do pracy i siedzą patrząc się na puste ściany.

Jednym z działań, jakie podjęto w naszym kraju w celu ograniczenia rozprzestrzeniania się koronawirusa, jest zawieszenie funkcjonowania jednostek systemu oświaty. Minister Edukacji Narodowej zalecił, aby szkoły, uczelnie wyższe, a także przedszkola i żłobki zostały zamknięte, co ma pozwolić na unikanie tworzenia się skupisk ludzkich. Nauczyciele pozostają w domach i za pomocą np. dzienników elektronicznych przesyłają dzieciom i młodzieży zadania do wykonania mające na celu utrwalenie wiadomości czy rozwijanie kompetencji.

Inaczej jest w przypadku żłobków. Jak zaalarmowali nas pracownicy lubelskich placówek, prezydent miasta Lublin zlecił dyrektorom pracę zdalną dla pracowników oświaty. Jednak dyrekcja Miejskiego Zespołu Żłobków w Lublinie, która nie podlega systemowi oświaty, a także dyrektor wydziału zdrowia, wydali decyzję o przychodzeniu pracowników do pracy.

– W chwili obecnej pilnujemy ścian w żłobkach, ponieważ sale zostały wysprzątane, zabawki i sprzęty zdezynfekowane, a pościel wyprana. Praca opiekunek polega na pracy z dziećmi, co robić w sytuacji kiedy dzieci nie ma? W szkołach i przedszkolach sytuacja jest jasna, a lubelskie żłobki są potraktowane po macoszemu, zaś pracownicy, w przewadze kobiety, są zupełnie pominięci. Dzisiaj (w poniedziałek) weszła decyzja o porannym mierzeniu temperatury każdemu pracownikowi. Przecież według wydziału zdrowia nic nam nie grozi, po co te pomiary? Czy władze wezmą odpowiedzialność za nasze bezpieczeństwo i zdrowie? – wyjaśnia pracownica jednego z lubelskich żłobków.

Pracownicy żłobków dodają, że w Miejskim Zespole Żłobków pracuje ok. 150 osób. Większość z nich każdego dnia spędza ok. 40 minut w komunikacji miejskiej. Wśród nich są osoby, które dojeżdżają z okolic Niedrzwicy Dużej i innych miejscowości, gdzie zostały wykryte przypadki COVID-19. Co więcej, z forów internetowych dowiedzieli się, że w innych miastach większość pracowników żłobków dostało polecenie od zwierzchnik, aby pozostali w domu dla własnego bezpieczeństwa, a także bezpieczeństwa podopiecznych.

– Przecież kiedy dzieci powrócą do żłobków, to my będziemy dla nich zagrożeniem. Jest to sytuacja stwarzająca zagrożenie. Apelujemy do naszych władz, aby odniosły się do zaistniałej sytuacji dotyczącej pracy w lubelskich żłobkach – dodaje pracownica lubelskiego żłobka.

Jak wyjaśnia nam Katarzyna Duma, rzecznik prasowy prezydenta miasta Lublin, Urząd Miasta przekazał już w tej sprawie zalecenia do Miejskiego Zespołu Żłobków w Lublinie, by w celu minimalizacji zagrożenia zakażeniem koronawirusem zostały podjęte działania zmierzające do stworzenia takiej organizacji pracy, aby w jak najmniejszym stopniu pracownicy byli narażeni na zagrożenie. Z uwagi na fakt, iż ani orzecznictwo, ani przepisy prawa pracy nie regulują wprost sposobu zgłaszania gotowości do pracy, zaproponowano, aby dyrektor Miejskiego Zespołu Żłobków w Lublinie podjął stosowne zarządzenie w tym zakresie, w którym zostanie określony sposób zgłaszania przez pracownika gotowości do pracy.

– Należy dodać, iż tzw. „specustawa” pozwala na wydanie polecenia pracy zdalnej, nie ma natomiast regulacji dotyczącej pracowników, którzy z istoty swej nie mogą świadczyć takiej pracy z uwagi na jej charakter. Pracownik taki może pozostawać w gotowości do pracy i takie rozwiązanie zaproponowano z korzyścią dla pracowników – dodaje Katarzyna Duma.

(fot. MZŻ)

50 komentarzy

  1. Mpk lublin
    Odpowiedz

    Niech sie zwolnią i nikt nie będzie im tam kazal siedzieć. Nie rozumiem w czym problem?

    1. swfd
      Odpowiedz

      i kto twojego niunia będzie wtedy niańczył i uczył? Ty sam?

  2. Bobas
    Odpowiedz

    No ale pensja jak wpływa co miesiąc to jest miło…

    1. mejdej
      Odpowiedz

      mamy obciętą pensje tzn zabrali nam dodatek stażowy,jakieś 500 zł

      1. krosny
        Odpowiedz

        A w sektorze prywatnym cały czas mają obcięte stażowe, atu pierwszy miesiąc i już płacz???

      2. podatnik
        Odpowiedz

        przecież patologia musi dostać swoje pińcet

        1. los vatos locos
          Odpowiedz

          każdy dostaje na dziecko,nie tylko pato.Żal ci nieudaczniku???

  3. Polska bieda
    Odpowiedz

    A dyrektorka siedzi na czterech literach w domu czy w pracy?

  4. Krzysztof,, Ochota,,
    Odpowiedz

    … Moja znajoma idzie z przyjemnością do tej pracy, bo nikogo już tam nie ma i wspaniale jej się teraz pracuje. Dla mnie to nie do ogarnięcia. Jak taką zrozumieć..

    1. Mrken
      Odpowiedz

      Twoja znajoma hehe , kolego a Ty nie rozumiesz ze chodzi tu o dobro dzieci? Moga sie zarazic na kazdym kroku nie tylko w mpk , wroca dzieci a polowa zalogi wyleci na kwaranke i wtedy bedzie o boze o jezu niema komu pracowac 😐

    2. Tomo
      Odpowiedz

      No ale co tu trudno zrozumieć? Jedzie autem, w pracy sama, nikt się nie kręci i nad nią nie stoi.

  5. Plop
    Odpowiedz

    Podobnie jest z pracownikami administracji w niektórych szkołach… po co każe się tym ludziom siedzieć w grupie, bezczynnie po kilka godzin dziennie? Co by było, gdyby dzień przed powrotem dzieci do szkoły okazało się, że jeden z tych pracowników jest zarażony?

Dodaj komentarz

Masz coś do dodania? Podziel się swoją opinią.

Dbaj o kulturę dyskusji. Publikując komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy.

Z kraju

Lubelski biznes

Polityka

Społeczeństwo

Nauka i technologia

Nauka i technologie

Eksperci: zanim zapytasz AI, pomyśl sam

Sztuczna inteligencja zmienia sposób, w jaki zdobywamy wiedzę, podejmujemy decyzje i rozumiemy świat. Chatboty wyszukują informacje, piszą teksty, tworzą obrazy