Niedziela, 21 kwietnia 202421/04/2024
690 680 960
690 680 960

Najkrótszy miesiąc w roku, a ile atrakcji w Operze Lubelskiej! Sam sprawdź  

Program na luty nie przewiduje wprawdzie kolejnej premiery na scenie Opery Lubelskiej (ul. Marii Curie-Skłodowskiej 5), ale poszczególne wznawiane tytuły należą do perełek w repertuarze tej wciąż stosunkowo nowej instytucji kulturalnej w naszym mieście.  

Są to bowiem propozycje, które z pewnością przypadną do gustu wytrawnym widzom. Trochę tylko nasi milusińscy będą mogli ponarzekać na małe dla nich urozmaicenie.

Od połowy sierpnia 2023 r. Opera Lubelska funkcjonuje formalnie jako nowa instytucja na kulturalnej mapie Lubelszczyzny. Rozpoczynający się miesiąc luty jest zatem piątym pełnym miesiącem jej działalności w nowym emploi, gdyż OL powstała z przekształcenia Teatru Muzycznego działającego w Lublinie od wielu lat wcześniej.

Już w najbliższy weekend (3-4 lutego; sobota godz. 18.00, niedziela godz. 17.00) wielbiciele operetek będą mieli okazję, aby delektować się przedstawieniem „Zemsta nietoperza”, które po raz pierwszy zaprezentowane zostało wiedeńskiej publiczności już prawie 150 lat temu.

– Ten utwór Johanna Straussa (syna) uznany został za arcydzieło operetki wiedeńskiej – przypomina dyrektor Opery Lubelskiej Kamila Lendzion. – Po pierwszym wystawieniu zdobył on światową sławę i do dziś niepodzielnie króluje w repertuarach największych teatrów operowych. Wspaniała muzyka – walce, polki, arie oraz intrygujące, pełne humoru libretto, w doskonałym tłumaczeniu Juliana Tuwima – na naszej scenie tym razem w reżyserii Artura Barcisia.

Wiedeński finansista Gabriel von Eisenstein, znany także ze swojego nietuzinkowego temperamentu, ma trafić do aresztu za uderzenie poborcy podatkowego i obrazę sądu. W tym samym czasie Dr Falke, jego przyjaciel, a zarazem tytułowy „Doktor Nietoperz” , organizuje bal wraz z młodym arystokratą znudzonym życiem i spędzającym czas na hulankach – księciem Orlofskym. W rzeczywistości jest to pretekst do ośmieszenia Gabriela w rewanżu za złośliwy żart przyjaciela. Intryga polega na tym, iż Dr Falke pośród gości zaprasza domowników von Eisensteina, lecz w innych rolach niż prezentują to na co dzień. Służąca Adela stanie się wytworną damą, a żona Rosalinda pojawi się w masce i zostanie przedstawiona jako węgierska księżna. Falke przekona Gabriela von Eisensteina, by ten potajemnie wybrał się na bal, zaś w więzieniu stawił się dopiero rano. Do domu von Eisensteina przybywa jednak po aresztanta sam dyrektor więzienia Frank. Pomyłkowo bierze on za pana domu śpiewaka Alfreda, byłego ukochanego Rosalindy, który wykorzystując sytuację, znów próbuje zdobyć względy dawnej pani swego serca. Tenor Alfred trafia do miejskiego aresztu, a Rosalinda może się szykować na bal. Tymczasem sam von Eisenstein próbuje na przyjęciu uwieść niemal wszystkie damy, w tym zarówno swą pokojówkę, jak i Rosalindę. Na tymże balu zawiera on także serdeczną przyjaźń z dyrektorem więzienia, do którego ma trafić. Obydwaj na przyjęciu są „francuskimi markizami” – Renardem i Chagrinem. Również i Adela chce wykorzystać bal na swoją korzyść i próbuje znaleźć protektora, który wprowadzi ją do świata teatru. Dlatego też nawet rozpoznana przez swojego pracodawcę z powodzeniem udaje oburzenie. Zaś Rosalinda, żona von Eisensteina, poznaje lepiej prawdziwą naturę swego męża. Wszystkie wątki wyjaśniają się jednak rano w finale operetki.

9 i 10 lutego (piątek-sobota, godz. 18.00) będzie można obejrzeć fantastyczne widowisko „Hallo Szpicbródka” w reżyserii Mirosława Siedlera. Jest to adaptacja sceniczna według scenariusza filmowego Ludwika Starskiego. Jeśli film Janusza Rzeszewskiego i Mieczysława Jahody z 1978 roku „Hallo Szpicbródka, czyli ostatni występ króla kasiarzy”, jest wciąż jednym z największych przebojów w historii polskiego kina, to lubelski spektakl z pewnością stanowi od 4 lat (premiera odbyła się 8 lutego 2020 r.) wielki teatralny przebój.

– Dwudziestolecie międzywojenne, Warszawa – przypomina czas i miejsce akcji dyrektor OL – Teatrzyk rewiowy „Czerwony Młyn” przeżywa finansowy i artystyczny kryzys. Na scenie i za kulisami, szkoda gadać. Na widowni pustki, a właściciel nie ma już pieniędzy na wypłaty dla artystów. Gdy w Teatrze pojawia się komornik i chce zająć majątek Teatru, niespodziewanie zjawia się także elegancki dżentelmen, inżynier Fred Kampinos i proponuje swoją pomoc w ratowaniu sceny bo… kocha Teatr? A może ma zupełnie inny cel? Bardziej od tego, co dzieje się na scenie, interesuje go jednak tancerka Anita i sąsiadujący z teatrem Bank… Jak potoczą się losy bohaterów? Czy Fred Kampinos zakocha się… w Teatrze? Widzowie przekonają się o tym w trakcie spektaklu.

Wciąż przysłowiową wisienką na torcie będzie z pewnością opera Giuseppe Verdiego „La Traviata”, która w 2008 roku zaprezentowana została w lubelskiej Hali Globus kilku tysiącom przybyłej publiczności. Obecnie nastąpi wznowienie tej produkcji, a widzowie będą mieli okazję do obejrzenia wspaniałego spektaklu, trwającego 2 godziny i 40 minut –  16 i 17 lutego (godz. 18.00).

Libretto opery „La Traviata”, którego autorem jest Francesco Maria Piave, oparte zostało na powieści Aleksandra Dumasa „Dama Kameliowa”. Stanowi ono jedną z najciekawszych i najbardziej mądrych historii w dziejach opery światowej. Powszechnie uznaje się „Traviatę” za najdoskonalsze dzieło mistrza Verdiego, w którym muzyka idealnie konweniuje z kameralnym nastrojem tworzonym przez artystów.

– Akcja utworu rozgrywa się w Paryżu i w niedalekiej odległości od stolicy Francji w 2. połowie XIX wieku – tłumaczy Kamila Lendzion. – Opowiada ona historię kurtyzany Violetty Valery, w której zakochuje się młody poeta Alfred Germont. Violetta skuszona wizją życia u boku przystojnego Alfreda porzuca swojego protektora Barona Douphola i z wielkiego balu trafia do wiejskiej posiadłości, gdzie zaczyna sielskie życie. Jednak cieniem na tej sytuacji kładzie się choroba Violetty oraz uszczuplające się oszczędności. Uświadomiony przez siostrę Violetty Anninę Alfred wyjeżdża do Paryża, by zdobyć pieniądze, a w tym czasie jego ojciec składa byłej kurtyzanie wizytę w celu przekonania jej do porzucenia Alfreda, gdyż mezalians jest szkodliwy dla małżeńskich planów jego siostry. Violetta ulega wreszcie namowom Giorgia i wyjeżdża do stolicy Francji, aby wrócić do poprzedniego stylu życia. W ślad za nią rusza Alfred, który na balu doprowadza do konfrontacji między nim a Baronem Douphol oraz samą kochanką. Skandaliczne zachowanie w efekcie kończy się wyzwaniem na pojedynek. Violetta umęczona i schorowana zmaga się z cierpieniem w samotności i tak zastaję ją Alfred, który po pewnym czasie wraca z dalekiej podróży. W końcu dowiaduje się o chorobie i poświęceniu kochanki, i błaganiami uzyskuje u ojca zgodę na ślub z Violettą. Na szczęśliwe zakończenie jest już za późno, Violetta umiera w ramionach ukochanego – dodaje dyrektor Opery Lubelskiej.

„Phantom” – upiór w operze, spektakl opowiadający o splocie pasji i namiętności, o dialektyce piękna duszy i muzyki oraz przejmującej brzydoty cielesnej powłoki będzie można obejrzeć aż trzykrotnie pod koniec miesiąca, bo 23-24 lutego (piątek-sobota, godz. 18.00) oraz 25 lutego (niedziela, godz. 17.00). Perypetie bohaterów wywołujące serie napięć, które w okolicznościach fabuły nie dadzą się już rozładować, doprowadzą do tragicznego finału przy udziale mitycznej klątwy potwora zamkniętego w labiryncie.

– Christine to samorodna artystka, której wspaniałą karierę wróży Hrabia Philipp de Chandon – protektor i mecenas Opery Paryskiej – wyjaśnia Kamila Lendzion, dyrektor OL. – W tym samym czasie kierownictwo placówki przejmuje nowy zarządca, który decyzje podejmuje do spółki z divą operową wątpliwego wdzięku – Carlottą. Przysłana na przesłuchanie przez hrabiego Christine dostaje od Carlotty ledwo posadę garderobianej, jednak przyjmuje propozycję z ogromną wdzięcznością i pokorą. W zaciszu garderoby nuci swym pięknym głosem melodię, która dociera do Eryka. Ten zachwycony postanawia oszlifować ten wokalny diament. Lekcje idą tak dobrze, że po niedługim czasie Christine jest gotowa na przesłuchanie, jednak możliwe jest to – pod nowymi rządami w operze – jedynie w pobliskim bistro. Za wstawiennictwem Hrabiego dziewczyna prezentuje swoje możliwości i z miejsca podbija serca zgromadzonej publiki. Poruszona Carlotta daje jej natychmiastowy angaż w najnowszej produkcji, zastawiając jednocześnie na nią pułapkę…

Jedyne widowisko dla dzieci, które artyści Opery Lubelskiej przygotowali na nadchodzący miesiąc, wystawione zostanie również trzykrotnie: dwa razy 28 lutego (środa, godz. 9.00 i 12.00) oraz nazajutrz 29 lutego (czwartek, godz. 10.00). A będzie to nieśmiertelny tytuł „O krasnoludkach i sierotce Marysi”.

– Jest to bajka, która przygotowana została na podstawie baśni literackiej Marii Konopnickiej pod tym samym tytułem – zauważa dyrektor Opery Lubelskiej. – Jerzy Turowicz, autor scenariusza i jednocześnie reżyser, wprowadził do spektaklu nowe postaci, uwspółcześnił bajkę. Młodziutka publiczność będzie więc mogła śledzić nieznane dotąd historie o krasnoludkach i o sierotce Marysi. Wśród wielu przygód spotykają oni na swojej drodze gęsi, żabę która śpiewać nie potrafi, ale śpiewa, lisa Sadełko…

Aktualności Opery Lubelskiej można na bieżąco śledzić na stronie internetowej placówki. Bilety mogą zostać zakupione zarówno w kasie, jak i przez Internet. Na wszystkie wydarzenia możliwa jest również telefoniczna, wstępna rezerwacja biletów. Bilety dostępne są w kasie biletowej OL oraz online  https://teatrmuzycznyeu.interticket.pl

Tekst: Leszek Mikrut

3 komentarze

  1. Ni ma Rzępoła na dachu? Łoj,to niedobrze!

  2. Ile atrakcji w Operze Lubelskiej! Sam sprawdź Leszku, bo mnie te atrakcje jakoś „nie leżą”.
    Chociażby dlatego, że za dwa bilety nie wywalę kasy za którą miałbym niezłą michę przez tydzień.

  3. Kolejny raz oglądać to co się już oglądało iks razy. To trzeba mieś nierówno w twardym dysku.

Dodaj komentarz

Z kraju