Wtorek, 21 maja 202421/05/2024
690 680 960
690 680 960

Myśliwy zapewniał, że pomylił psa z lisem. Sąd nie dał wiary jego wyjaśnieniom, zaostrzył też wymiar kary

Strzelił do będącego na spacerze ze swoim opiekunem psa. W sądzie zapewniał, że strzelał do lisa. Kiedy został skazany na prace społeczne, odwołał się od wyroku wskazując, że jest schorowany. Tym razem usłyszał znacznie surowszą karę.

We wtorek przed Sądem Rejonowym w Tomaszowie Lubelskim zakończył się proces myśliwego, który w listopadzie 2021 zastrzelił psa spacerującego ze swoim opiekunem. Do tego bulwersującego zdarzenia doszło w miejscowości Tarnawatka-Tartak w powiecie tomaszowskim. Wtedy to pan Tomasz, korzystając ze słonecznego piątkowego popołudnia wybrał się na spacer z psem. Kiedy wyszedł na pobliskie pole, nagle usłyszał strzał, który dochodził z pobliskiego lasu. Po chwili dostrzegł, że kula trafiła w jego pupila.

Mężczyzna zaczął krzyczeć, gdyż początkowo nie wiedział kto strzelał. W pewnym momencie zauważył, że na ambonie siedzi myśliwy. Pomimo wzywania pomocy, w żaden sposób nie zareagował. Dopiero po pewnym czasie zszedł na ziemię, wsiadł do samochodu i odjechał nie interesując się tym, co się stało.

Pan Tomasz wziął na ręce rannego czworonoga i natychmiast pojechał z nim do weterynarza. Psa nie udało się jednak uratować. Miał ranę postrzałową wielkości pięści.

– Kiedy usłyszałem odgłos wystrzału, początkowo myślałem, że myśliwy strzelał w lesie. Do głowy mi nie przyszło, że ktoś mógłby strzelać w moim kierunku, na polu, gdzie byłem nie tylko ja, ale także inni ludzie wykonujący prace polowe. Jednak kiedy pies zbliżył się do mnie, dostrzegłem krew na jego sierści. Krzyczałem do myśliwego, wzywałem pomocy. Ratowałem mojego psa. Do tej pory widzę to wszystko przed oczami. Nie mogę dojść do siebie i tego zrozumieć. Nie mogę się pogodzić, z tym, co się stało. Mój pies był moim nieodłącznym kompanem, przyjacielem – relacjonował zdarzenie pan Tomasz.

Właściciel czworonoga zapewnia, że pies był cały czas obok niego. Wszystko wydarzyło się, gdy znajdowali się na prywatnej działce, w pobliżu zabudowań. Kiedy padł strzał, pupil przebywał ok. 20 metrów od jego nogi. Bąbel, gdyż tak nazywał się pies, był nieodłącznym towarzyszem opiekunów. Mieszkał z nimi od 1,5 roku, kiedy to wzięli go ze schroniska dla bezdomnych zwierząt. Był po prostu członkiem rodziny.

O wszystkim powiadomiona została policja. Sprawą zajmują się funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Policji w Tomaszowie Lubelskim. Szybko ustalono, że strzelał 69-letni Wiesław Ś. z Tomaszowa Lubelskiego, będący członkiem Koła Łowieckiego „Sokół”. Mężczyzna zapewniał, że pomylił psa z lisem. Tego dnia na polach lis miał być bowiem widziany przez kilka osób. Jednak świadkowie wskazywali, iż zwierzę było chude i wyliniałe, wyglądające na chore.

– Nasz pies był duży, ważył blisko 30 kg, był trzykrotnie większy od lisa, sięgał za kolano, miał masywne łapy, dużą głowę, opadające uszy, był inaczej ubarwiony niż lis i przede wszystkim nosił grubą i widoczną obrożę. Nie był agresywny, trzymał się swojego opiekuna. Był niezwykle żywiołowy i pogodny. I swoim zachowaniem nie przypominał żadnego dzikiego zwierzęcia. Biegał wokół mojego brata, skakał i cieszył się ze wspólnego spędzania czasu – opisuje Bąbla jego opiekunka, pani Anna.

Sąd pierwszej instancji nie miał wątpliwości co do winy Wiesława Ś. i skazał go na karę 1,5 roku ograniczenia wolności, zobowiązał jednocześnie mężczyznę do wykonywania nieodpłatnej pracy na cele społeczne w wymiarze 30 godzin miesięcznie. Do tego dochodzi nawiązka w kwocie 2 tys. zł na schronisko dla bezdomnych zwierząt.

Z wyrokiem nie zgodziły się obie strony. Obrońca myśliwego poskreślał, że wyrok jest zbyt surowy, z kolei opiekunowie Bąbla postanowili walczyć o zaostrzenie kary. Jednak nie tylko. Jak wskazywali, chodzi o odebranie mężczyźnie pozwolenia na broń, aby nikogo już nie skrzywdził. Nie bez znaczenia ma też być wymiar prewencyjny.

– Myśliwy widział ich z daleka, idących razem polem. I oddał precyzyjny strzał, używając pocisku, który nie dawał szansy na przeżycie. Zabił naszego psa i bezpośrednio naraził życie mojego brata. Nie zareagował na wezwania pomocy i oddalił się z miejsca zdarzenia. Pomijając fakt, że to jawne złamanie prawa i etyki, jest to zachowanie zasługujące na szczególne potępienie, zwykłe bestialstwo – mówiła po zdarzeniu pani Anna.

Na dzisiejszej rozprawie sąd również podkreślał, że co do winy myśliwego nie ma żadnych wątpliwości. Zwłaszcza, że strzał oddany był z niewielkiej odległości, a tłumaczenie, iż pomylił psa z lisem jest niedorzeczne, gdyż pies miał obrożę, inną też barwę sierści oraz budowę ciała. Do tego w pobliżu zwierzęcia przebywał człowiek. Dla myśliwego z długoletnim stażem, jakim jest Wiesław Ś. wszystko to powinno być to jednoznaczne, że nie ma do czynienia z lisem.

Sąd uznał jednocześnie, że poprzedni wyrok był zbyt niski. Dlatego też skazał 69-latka na karę 6 miesięcy pozbawienia wolności, zawieszając jednak jej wykonanie na okres próby wynoszący 2 lata, jak też pozbawił go pozwolenia na broń. Do tego zobowiązał myśliwego do zapłaty nawiązki na rzecz organizacji zajmującej się pomocą dla zwierząt w kwocie 8 tys. złotych, oraz kolejne 6 tys. zł dla właścicieli psa. Mężczyzna musi również pokryć koszty sądowe.

Myśliwy zapewniał, że pomylił psa z lisem. Sąd nie dał wiary jego wyjaśnieniom, zaostrzył też wymiar kary

Myśliwy zapewniał, że pomylił psa z lisem. Sąd nie dał wiary jego wyjaśnieniom, zaostrzył też wymiar kary

(fot. nadesłane)

33 komentarze

  1. Śluczne było psisko , raz już go człowiek skrzywdził przez co trafił do schroniska to drugi raz trafia się takie bydle i robi mu krzywdę skutecznie

  2. Jak zaostrzył karę skoro dostał na początku zawiasy 1.5 roku, a później pół roku.. kto to pisze?