Wtorek, 28 maja 202428/05/2024
690 680 960
690 680 960

Minister rolnictwa o incydencie na granicy w Dorohusku. „Rolnicy nie opanowali swoich emocji

O trudnej sytuacji ekonomicznej protestujących rolników i ich desperacji wspominał dziś szef resortu rolnictwa. Siekierski zwrócił też uwagę na ostre wypowiedzi władz Ukrainy.

Minister rolnictwa i rozwoju wsi odniósł się w poniedziałek do incydentu w Dorohusku. Protestujący tam rolnicy wysypali z trzech ciężarówek zboże, jakie wjechało do naszego kraju z Ukrainy. Jak wskazuje Czesław Siekierski w jego ocenie nie jest to właściwa forma protestu, ale często stosowana przez rolników w różnych krajach. Podkreśla też, że sytuacja jest napięta, jednak jest za dialogiem i bezpośrednimi rozmowami, co ma być najlepszą formą rozwiązywania trudnych problemów.

Szef resortu rolnictwa zaznacza, iż rozumie sprzeciw władz Ukrainy wobec trudności w eksporcie produktów rolnych. Ma też pełną świadomość, że handel odbywa się w dwie strony, gdyż nasz kraj również eksportuje swoje towary na Ukrainę.

– Rolnicy nie opanowali swoich emocji, ale należy pamiętać, że są oni w bardzo trudnej sytuacji ekonomicznej. U progu wiosennych prac polowych nie mają pieniędzy na zakup nawozów i środków ochrony roślin. Trudno nie zrozumieć ich desperacji – mówi Czesław Siekierski.

Minister wyjaśnia, że prowadzone są rozmowy techniczne z ministerstwem rolnictwa Ukrainy, podczas których urzędnicy starają się określić warunki wymiany handlowej, które ograniczyłyby napływ towarów naruszających stabilność rynków rolno-spożywczych.

Siekierski zwrócił też uwagę na wypowiedzi władz Ukrainy w sprawie protestów polskich rolników. Określił je jako zbyt ostre. Wskazał tu na ministra gospodarki i mera Lwowa, jednak dodał, że inni politycy z tego kraju też byli zbyt emocjonalni w przekazywaniu informacji.

– Pamiętajmy jednak, że polscy rolnicy pomagali Ukrainie i nadal chcą pomagać. Chcieliby jednak, aby z tej pomocy korzystał budżet Ukrainy, korzystali rolnicy, a nie oligarchowie, którzy dysponują ogromnymi powierzchniami do upraw zbóż i prowadzenia innych rodzajów produkcji rolnej. To oni głównie stoją za tym wielkim importem, który narusza stabilizację rynków rolno-spożywczych w Europie – mówi minister rolnictwa.

 

27 komentarzy

  1. Do Warszawy jechać do tyfusa ,Kołodziejczyka waszego mentora ,a nie itrudnicie życie polakom . Z psl wam powiedział że jesteście frajerami ,a wy dalej Nic !!!!

  2. Minister polski tłumaczy się bo jakiś banderowiec mer Lwowa nazywa polskich rolników prorosyjskimi prowokatorami i jest oburzony tym co robią. Banderowski gad trzymał w pudłach drewnianych lwy na cmentarzu lwowskim, organizował muzueum ludobójców banderowskich, otwarcie przyznaje się do ich ideologii a tem farfocel polski minister tłumaczy rolników. Takiego uopodlenia narodu polskiego jaki zaserwował nam PiS i serwuje PO nie było od rozbiorów.

  3. Więcej w nas pchać tego ukraińskiego dziadostwa, a później między sobą tylko słyszę ludzi rozmowy „Byłem na pogrzebie, miał 40 lat”
    Ludzie kiedy wy się obudzicie, najpierw braliście szczepionki jak leci, teraz chcą nas niszczyć jedzeniem, poczytajcie kto i jak produkuje żywność na Ukrainie, a później się zastanówmy, dla kogo ta walka. Europa się budzi, obudzi się i Polska

  4. Ciekawe,jaki minister ma osobisty interes żeby bronić banderowskiego interesu gospodarczego a nie polskiego?

  5. Ujmę to tak PIS lizał zadek ukraincom i obecny rząd robi dokładnie tak samo Ważniejsze się propagandowe przedwyborcze slogany niż pokazanie że jednak umiemy się postawić głupkowatej Uni i Ukraincom którzy się tak rozpuszczeni że uważają że wszystko wszędzie im wolno przymknąć na jakiś czas granice i zaraz im uszy opadną No ale przecież muszą zarobić wszelkie firmy spekulanci cwaniacy powiązani w ten czy inny sposób z różnymi partiami

  6. POlski rząd nie ma emocji

  7. Fajnie, jakby rząd opanował prawo, które tworzy, a policja opanowała swoje obowiązki.

Dodaj komentarz